Przejdź do głównej zawartości

Posty

Siwa Sawa

Najnowsze posty

Miłość ze smartfona: Tryb rozkazujący

Siedzę właśnie w kawiarence nad filiżanką kawy. Mam na sobie sukienkę, w tle lecą stare piosenki. Pachnie ciastem. Gdzieś na horyzoncie unosi się dym elektronicznych papierosów. Wygląda to jak kadr z filmu, a ja mam wrażenie jakbym była bohaterką opowieści, którą napisał scenarzysta z bardzo romantycznym zacięciem. Zaraz powinno lunąć z nieba, a wtedy do środka wbiegłby obłędnie przystojny bohater nr 2. Tylko chwilowo nie zanosi się na deszcz. I scenarzyści też niespecjalnie romantyczni trafiają się ostatnio. Chyba, że kogoś kręcą komendy w esesmańskim stylu. *** Portale randkowe coraz mniej przypominają miejsca, w których ludzie chcą się poznać. Za to fantastycznie odnajdują się w roli pośredniaka. Wystarczy tylko, że wstrzelisz się w wymagania pracodawcy. Bądź: normalna, konkretna, fit. Miej coś w głowie, mów pełnymi zdaniami. No nie zesraj się jeden z drugim.  Dla mnie taki tekst jest wyrazem braku szacunku. Wybija z niego pogarda. Odbieram to jako: "Traf mi się ty jedna jed

Smoczyca

Zawsze uważałam, że nadaję się na kota. Karm, głaszcz i rozpieszczaj. Mrau... Ale dziś odkryłam coś innego: Nika, ty jesteś smoczycą! I to bynajmniej nie dlatego, że promieniuję subtelnym, kobiecym pięknem. Chociaż też. Nie oszukujmy się, smoki nie słyną z przesadnej skromności. Dziś miałam taki dzień na nie. Nic nie chcę, nic mi się nie podoba. Nie wiem w co się ubrać, nie wiem czy mam ochotę na kino. Nastrój na lody akurat miałam, ale to dlatego, że tylko one mogły mi podnieść poziom endorfin. Marzyłam o tym, żeby zapaść w letarg, zwinąć się w sobie i odgrodzić od świata. Nie dzielić się sobą, swoją przestrzenią, ani żadnym skarbem. I tak się zastanawiam: dlaczego? Mocno wierzę, że każdy człowiek powinien pielęgnować swoją osobistą strefę. Nie trzeba odkrywać wszystkich kart i obwieszczać każdemu swoich przemyśleń. Dobrze jest mieć swój kącik i swoje precjoza w życiowej szkatułce: ulubioną kawiarnię, ukochaną piosenkę, własną trasę spacerową. Stworzyć sobie enklawę, do której z

Księżniczka na kozetce

Widziałam wczoraj faceta, który wyglądał jak Adamczyk z brodą. I teraz nie wiem: czy to był Adamczyk z brodą, bo przygotowuje się do roli wikinga? Czy nosi ją dlatego, że chce być anonimowy? A może to sobowtór, z konkretnym zarostem, który nie chce być z nim kojarzony? Lub przeciwnie, ale jest podobny tylko górną połową twarzy, więc ukrywa dół, a ludzie i tak podbijają po autograf? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi, a każde niezmiernie ważkie. A najważniejsze, czemu tak mało ludzi się szczepi? Pomijam zdrowotne przeciwskazania, bo to oczywista przeszkoda, ale reszta? Koronawirusy to nic nowego, od lat naukowcy je badają i szukają leków. Po prostu dotknął nas wysoce zaraźliwy i śmiercionośny wariant. W tym kontekście dobrze, że prace były na tak zaawansowanym poziomie. Serio, nikt nie steruje nami za pomocą mikrochipów. Nikt nam nie wlewa w żyły "Ludwika" żeby sprawdzić czy się pieni. Ale fakt, jesteśmy w jakiś sposób grupą testową. Może szczepionka, którą stworzą za 5 lat nie

Yin i yang

Zawsze wydawało mi się, że ludzie nauki powinni mieć otwarte głowy, ogładę, pokorę i szacunek. No i poszłam z tym twierdzeniem na zderzenie z rzeczywistością, niczym seicento na czołgi. Mamy w pracy 2 naukowców: Profesora i profesora. Do teamu Profesora przez wielkie P, chcą należeć wszyscy: świeży narybek i starzy wyjadacze, kobiety, mężczyźni i myszy z piwnicy. Ja bym mu mogła kawę parzyć i teczkę nosić, byle tylko orbitować w pobliżu. Ma ogromną wiedzę, ale to jego uprzejmość przyciąga ludzi niczym magnes o kosmicznej mocy. Zawsze grzeczny, uśmiechnięty, widzący w podwładnym człowieka. Wystarczy, że wejdzie do pokoju i nagle wszyscy dostają skrzydeł. Natomiast drugi profesor budzi dokładnie odwrotne emocje. Trzeba się spotkać? Brr... Dzwoni? Niech ktoś inny odbierze... Nie mogę odmówić mu wiedzy, ale ciężko jest wejść w dialog z człowiekiem, który zaczyna zdanie od: "Na pewno nie wiecie i zapewne nie pojmiecie..." - no jakoś średnio zachęcające. Jest też chyba najjaskraws

Bestiariusz. Tęsknota

Kiedyś było tak prosto: wąpierz? Krew, krew, flaki, flaki, jak cię złapie to cię zje? No to proszę, weź osinowy kołek i trochę srebrnych kulek. Do zamówienia z Allegro w promocyjnej cenie. Albo taka południca. Błąka się toto lekko spalone słońcem, poluje na niewinnych chłopców nietkniętych promieniami UV. Jak się ustrzec? Pfff, nie łaź na Pole Mokotowskie o 12.00 i zainwestuj w krem z filtrem. Nita van Helsing poleca. Kłopot w tym, że współczesne bestie są bardziej podstępne i wyrafinowane. Może to nasza wina? W końcu rzadziej biegamy na cmentarz o północy w poszukiwaniu nieistniejących kwiatów. Za to wielu z nas podgryza całkiem realna tęsknota.   To dopiero potwór - potrafi po cichutku zawłaszczać coraz więcej przestrzeni i odbierać człowiekowi wolę życia.  Zaczyna się zawsze niewinnie, ot, zwykłe ukłucie. Tak jakby marzenie zamiast zagnieździć się w żyznej glebie serca, spadło ciut niżej, osunęło się w rejon, w którym już mu nie jest tak wygodnie i cieplutko. Nasze marzenia zwykle

Pandemiczny paradoks

Torebka na pingwina, kawa na wynos, karta do odklikania się na bramce - czy może być coś bardziej wielkomiejskiego? Może jeszcze żołądek zaciśniety z głodu i nerwów, usta poparzone szybką herbatą nad zlewem i zmięte przekleństwo, bo przecież znów jest korek. A korki, proszę państwa, to nie jest coś co się po prostu zdarza. O nie, korki są precyzyjnie wycelowaną bronią, która ma rozwalić plan dnia już na starcie. No, to tyle słońca w całym mieście, koniec chorowania, wracamy do pracy! Kilka ostatnich lat mojego życia przypominało maraton. W poniedziałek siłka; we wtorek wykłady z symboliki; w środę kino, bo jak są zniżki na bilety to wiadomix, trzeba korzystać. Plus zakupy, wystawy, koncerty, teatry, spotkania z przyjaciółmi, odkrywanie nowych knajpek i nieustanne odwiedziny w ulubionych. Wiecie: wspieranie gastro zanim to było modne. Wir życia na 300% normy.   Aż nagle przyszła pandemia i lockdown, który zamknął nas w domach. A ja przymusowo zwolniłam. O dziwo, wcale nie odebrałam tego