Zmienić deszczyk w nieboszczyka

Nie wolno – myśleć wolno
Nie wolno – zmieniać znaczeń
Nie wolno, nie wolno żyć inaczej…

***
Taaa i co jeszcze? Na początek zaznaczę, że to nie ja, tylko Wilki. Jeden z tych mrocznych kawałków sprzed lat, które czasem wracają, nie wiadomo skąd i dlaczego. Ani ich nie słuchałam, ani o nich nie myślałam, po prostu – myśl wybiła niczym gejzer na Islandii i uruchomiła moją wrodzoną przekorę: bo niby czemu mamy równać do jednej miarki? 

Jednemu zależy na kasie, drugiemu na rozwoju osobistym. Jeden chce posiedzieć w domu w weekend, a inny bez planów na piątek czuje, że przegrywa życie. Tak się to plecie. Ważniejsze jest jednak to, by od czasu do czasu aktualizować sobie własne oprogramowanie. Zmienia nas życie, zmieniają nas okoliczności i rezygnacja z czegoś, co pięć–dziesięć–piętnaście lat temu wydawało się być spełnieniem marzeń, wcale nie musi oznaczać przegranej. Marzenia też ewoluują i nie ma w tym nic złego. Znam ludzi, którzy po piątym roku medycyny czy prawa stwierdzali, że tak naprawdę wcale nie chcą wiązać swojej przyszłości z tym zawodem. Wiele osób patrzyło na nich ze zgrozą. Przecież są na finiszu: skończyli ciężkie studia, kosztowało ich to mnóstwo wyrzeczeń, a oni lekką ręką rezygnują z… No właśnie, z czego? Mitycznego prestiżu? Kariery ma miarę „Chirurgów” i „Magdy M.”? 

Ja podziwiam ich odwagę. Nie trzeba ruszać z maczetą w dzicz, żeby sprawdzić czy ma się jaja. Można spróbować przyjrzeć się sobie, odnaleźć to, co sprawia nam przyjemność, co jest naszym celem, a potem nastawić wewnętrzny kompas, próbując dotrzeć tam, gdzie chcielibyśmy się znaleźć. A jeśli po drodze cel się zmieni? Wtedy zmieni się też ścieżka. Nie wszystko musi być w życiu logiczne.

Przecież deszczykiem powinniśmy nazywać leżące na desce zwłoki, a nieboszczykiem to, co z nieba szczyka. Jednak jest na odwrót. Bez sensu.

***
Dobrze jest wyjść poza swoją bańkę codziennych przyzwyczajeń. Umówiłyśmy się z przyjaciółkami, że w tym roku każda z nas zmierzy się z jakimś wyzwaniem. Mi się trafił kimbap – jeszcze wczoraj nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, a teraz mam niecałe 12 miesięcy, żeby nauczyć się przyrządzać koreańskie rolki. I nikogo nie obchodzi, że nie lubię nori. Przecież mogę polubić, prawda?

Fot. Alonso Reyes / Unsplash



Komentarze

  1. Oczywiście, że każdy jest inny, oryginalny i z swoim własnym bagażem doświadczeń, marzeń i priorytetów. To jest w ludziach piękne 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa 😊 czasem nie ogarniam czyjegoś systemu wartości, czasem mam ochotę uciekać albo wyć z rozpaczy, ale jednak w ogólnym rozrachunku lubię tę różnorodność 🙂

      Usuń
  2. Ja też nie wiedziałam co to kimbap nawet w necie przed chwilą więcej o tej potrawie poczytałam, ale doszłam do wniosku, że to nie moje smaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej przerażającą wodorosty, ale już zaczęłam kombinować jak to zmodyfikować 😜

      Usuń
  3. Takie wyzwania to świetny pomysł. Na pewno wpływają na nasz rozwój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Sama bym nie wpadła na taki pomysł, żeby nauczyć się gotować koreańskie cudo. A tak - jest przygoda. W ogóle inspiracją była dla mnie "Radość dla początkujących... i przyjaźń dla zaawansowanych" E. Bauermeister, którą opisała u siebie Ken G. I tak jakoś poszło 🥰

      Usuń
  4. No tak, wyzwania mogą nas sprawdzić i wiele nauczyć, ale tak sobie myślę - po piątym roku zmieniać studia czy plany życiowe? trochę późno, zwłaszcza z p. widzenia rodzica, który na te studia łozy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodze z założenia, że każda decyzja niesie swoje konsekwencje. Może byliby to bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwi lekarze? Może mniejszym kosztem byłoby dla nich teraz spiąć się w sobie, zasuwać na 3 zmiany i samemu opłacić WIELKI PLAN: czy to wkład na firmę, czesne za studia zaoczne, koszty wyprowadzki na 2 koniec świata. To już zależy od konkretnego człowieka, ale mi bardzo imponują osoby, które nie boją się iść pod prąd w koszukiwaniu własnej drogi.

      Usuń
    2. Syn mojej bliskiej koleżanki był na medycynie, zrezygnował po pierwszym roku, wyjechał do Anglii, po powrocie zaczął inne studia zaocznie, zarobił na nie w Anglii, bo nie chciał wykorzystywać rodziców. Bardzo go podziwiałam za to.

      Usuń
    3. 👍👍👍 dokładnie o to chodzi: dorosły człowiek bierze odpowiedzialność za swoje wybory 😊

      Usuń
  5. Bardzo cenię w ludziach to, że potrafią żyć według własnych zasada i na swój sposób, wśród nich właśnie zdobywam przyjaciół. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ciągnie do takich:) to nawet nie musi być wywrócenie zycuado góry nogami, ale uczciwe powiedzenie sobie, że konkretnie TO jest moim życiem celem. Np.: podziwiam kobiety, które uczciwie mówią, że ich największą radością jest bycie matką i prace zawodową spychają na dalszy plan. Albo ludzie, którzy stawiają na doskonałość w jakiejś dziedzinie i konsekwentnie starają się do niej dążyć. To jest super :)

      Usuń
  6. Kiedy 10 lat temu moje życie uległo z dnia na dzień totalnej zmianie, wiem że wszystko jest możliwe, a słowa "co nas nie zabije, to nas wzmocni" nie są oklepanym frazesem. Zwykle stawiam sobie jakiś cel, niekoniecznie na cały rok i niekoniecznie 1 stycznia go ogłaszam. Jednak wiem, że tak działam lepiej i nie odkładam ważnych spraw w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to nie jest frazes! Ale chyba nie wszystkich wzmacnia taka przepychanka z życiem. Trzeba mieć silny rdzeń i jakieś dodatkowe oparcie, inaczej człowiek się sypie...

      Usuń
  7. Warto szukać swojej własnej drogi, bo gdy jesteśmy na takiej, która dla nas niewygodna, to rodzi się frustracja i poczucie przegranego życia. A szukać można wciąż i wciąż - to rozwija i dobrze wpływa na mózg. Czekam na efekty Twojej walki z wyzwaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie: przecież nie musi to być jedna rzecz na całe życie. Człowiek się zmienia i to jest dobre :) Powiedziem Ci, że i mnie ciekawi ten kimbap. To takie małe wybicie z utartego schematu ;)

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że bardzo intrygujące zadanie na Ciebie padło!

    Muszę też napisać, że prawie popłakałam się ze śmiechu czytając o Twojej etymologi deszczyku i nieboszczyka - bardzo to błyskotliwe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ❤️❤️❤️

      A zadania faktycznie jestem baaardzo ciekawa 😉

      Usuń
  9. Wspaniały wpis, dający do myślenia. Bez opinii i oceniania. Brawo za styl pisania. Ale te koreańskie rolki to mnie zaskoczyły - co to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kimbap niesłusznie nazywają koreańskim sushi - to ryż zawinięty w nori, który można faszerować czym tylko się chce: mięsem, rybą, warzywami, omletem. Przede wszystkim mięso i ryby są odpowiednio przetworzone: pieczone, smażone albo gotowane. Już na wstępie jest plus 😉

      Usuń
  10. Odważna jesteś I masz własne zdanie
    Tak trzymaj
    Zapraszam do Łazienek Krolewskich, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Łazienki 😊 chociaż czekam na odrobinę szronu na gałązkach 😉

      Usuń
  11. To one wybierały Ci ten "chalange accepted"? :D aż się boję co ktos mógłby mi wymyślić, bym ogarnęła w przeciągu roku :D cóż... jedno ze swoich "marzeń" zrealizowałam wczoraj. Kluczyki do nowego samochodu grzecznie leżą na biurku i tylko czekają na odbiór dziecka od mechanika co mi butle z gazem wymienia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Gratulacje przeogromne! A dopiero co mówiłaś o dobrych wpisach w kalendarzu ❤️ super!

      Tak, zadanie domowe dostałam narzucone odgórnie, ale one ode mnie też coś dostały 😎🤫😉

      Usuń
  12. Każdy z nas jest inny i może taki być. Nie trzeba być od jednego szablonu.

    OdpowiedzUsuń
  13. To prawda, że na świecie jest wielu ludzi, którzy na finiszu studiów z nich rezygnują narażając się tym samym na gadanie innych. Tacy ludzie mają po prostu odwagę, aby żyć tak jak chcą :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie, że mają odwagę - może zainspirują innych, by pomyśleć o tym, czy są na właściwej ścieżce ☺️

      Usuń
  14. Powiem szczerze, że właśnie to uwielbiam u ludzi, tą zmienność, tą inność, tą indywidualność. Warto postępować według tego czego pragniemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! To właśnie siła napędowa rozwoju 😉

      Usuń
  15. Nika czuję, że przyjdzie czas gdy zostaniesz mistrzynią tych rolek, a nori nie będzie miało przed Tobą tajemnic.
    Najważniejsze to nie ugrzęznąć w tym co wypada tylko dlatego, że jest to sekwencją drogi, którą się szło X lat. Zmiana to jedyna pewność na tym świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym jednak wolała, żeby nori było dla mnie wielką tajemnicą - to śmierdzi bajorem! Bynajmniej nie tym Bajorem 😜 ale jak poczytałam o kimchi, o bułeczkach bao i innych specjałach z Korei, to zrobiłam się strasznie głodna 😁

      A zmiana zmianą, ale myślę, że w kwestii rzeczy pewnych podatki też są na podium 😜

      Usuń
  16. Deszczyk, nieboszczyk - otrzepało mnie. Jestem "wrażliwcem pospolitym" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zniszczyłam ci żadnej mżawki, ani ulewy 😉

      Usuń
  17. Jestem niby geologiem, ale to... prozaiczne macierzyństwo pochłonęło mnie bez reszty 😁!!! Niestety, jest w tym jeden szkopuł. Niedługo nie będę już potrzebna swoim córkom. Niech czas płynie wolniej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze będziesz potrzebna, tylko inaczej 🥰 u mamy najlepiej!

      Usuń
  18. Hm, te wyzwania coś mi przypominają ;)

    Tak nawiasem mówiąc, jaja są słabiutkie. Wystarczy lekko w nie walnąć, a facet łamie się jak scyzoryk ;) To wedżajna ma moc, w końcu daje radę z czymś tak masakrycznie bolesnym jak poród ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przypomniał mi się ten suchar: co boli bardziej - poród czy kop w jaja? Oczywiście, że kop w jaja. Niektóre kobiety mówią po jakimś czasie "Chcę mieć kolejne dziecko", ale żaden facet nie powiedział "Proszę, niech ktoś mi jeszcze raz strzeli kolanem w krocze" 😜

      Usuń
    2. Boskie! Nie wiem, suchar czy nie suchar, ale rozbroiło mnie :D

      Usuń
  19. Każda minuta, każda sekunda nas zmienia. Czasem pogoń za czymś okazuje się słaba i lepiej zmienić kierunek a poszukać czegoś wartościowego.
    Studia, studiami - też marzyłam o byciu nauczycielką i to matematyki. Dzisiaj jestem nauczycielką ale personelu co uczy się na pracy wg standardów na markecie i też matematyka jest mi potrzebna ;).


    Trzeba mieć jaja, aby życie nas prowadziło swoją drogą a marzenia się spełniały ;) bo one zawsze się spełniają, ale nie zawsze w dosadnym tego stopnia znaczeniu. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasem wracają do nas w niesamowicie pokrętny sposób. Dlatego trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy 😉

      Usuń
  20. Bardzo interesujący wpis. taki głęboki. Myślę, że każdy może odnaleźć sens w tych słowach, tak jak każdy ma swój własny sens życia. Podoba mi się to, że piszesz, że cele możemy zmieniać. Myślę, że z tą świadomością łatwiej jest je ustalać:) Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie wydaje nam się, że trzeba wybrać raz na zawsze. I czasem tak jest. Ale kiedy popełni się błąd zawsze można go naprawić - czasem ta naprawa to zaczęcie od zera.

      Usuń
  21. Szczerze mówiąc post idealny do przemyśleń, które ostatnio się u mnie pojawiły. Tzn. czasami mam takie refleksje, że może studia, które wybrałam nie są dla mnie, czy niektóre z decyzji mogłam podjąć inaczej, niemniej jednak w ogólnym rozrachunku stwierdzam, że moje życie jest całkiem fajne :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chodzi - przeżyć życie tak, żeby na koniec moc powiedzieć sobie, że było dobre ☺️ czasem trawa wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie płotu, ale to chyba zależy od światła 😉

      Usuń
  22. Wazne jest wychodzic ze swojej strefy komfortu. Tak jak napisalas z tym oprogramowaniem, ja lubie robic sobie podsumowanie na koniec roku i moze nie jakies postanowienia, ale lubie zatracic sie w przemysleniach i dochodzic do wnioskow. Nie ,zebym robila to raz w roku , moja glowa chodzi 24 na dobe , ale wlasnie ten moj reset nastepuje przewaznie w Sylwestra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie ma się odwagi wyjść, to chociaż otworzyć okno i spróbować odetchnąć innym powietrzem 😉 taka mała odskocznia czynią może przemienić się w pasję. A reset? Zawsze w cenie ☺️

      Usuń
  23. Aż musiałam sprawdzić co to ten kimbap czy jakoś tak :) Powodzenia zatem. Trzymam kciuki za wyjście poza strefę komfortu. Dla mnie takie wychodzenie stało się stylem życia. Nie potrafię już żyć bez stawiania sobie wyzwań składających się głównie z robienia czegoś, czego się boję/czego nie robiłam/co odwlekam itd... :) Podziel się efektami i wrażeniami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielę, ale jeszcze nie teraz ;) Też kiedyś rzuciłam się w wir aktywności i nowości, ale pandemia nauczyła mnie tego, że można wyhamować. Od tej chwili bardzo cenię sobie czas na nicnierobienie ;)

      Usuń
  24. Masz rację życie się zmienia. U mnie też tak było. Może nie z medycyny zrezygnowałam ale z pedagogiki. Popracowałam rok w szkole i powiedziałam stanowcze nie. Do tej pory co chwilę ktoś mnie namawia bym wróciła do zawodu. Może za 10 lat mi się coś odwidzi, może zapomnę o szkole do końca życia (znaczy się nie, nie zapomnę bo dalej śnią mi się koszmary xD).
    Dobrze jest próbować czegoś nowego. Kimbap hmm najpierw mi smakowało potem jakoś przestały podchodzić :P. Ale mi się cały Twój post dopasował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ❤️ a wiesz, chyba to też uczy pokory, takie zderzenie wyobrażenia z rzeczywistością. Mnie się wydawało, że praca w sektorze kultury będziee 8 cudem świata, a była którymś z kręgów piekła :p

      Usuń
  25. Żeby wszyscy byli tacy sami to by nudno było :) Kimbap to ja też lubię, ale sama nie robię bo to strasznie pracochłonne jest... wolę kupić niż bawić się z tym :) powodzenia życzę oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie wiem czy lubię i na myśl o glonach robi mi się słabo, ale co tam: wyzwanie przyjęte ;)

      Usuń
  26. Takie wyzwanie to super sprawa! :D ja kiedyś też myślałam że jak nie mam P,ankw na weekend to znaczy że albo nikt mnie nie lubi albo mam nudne życie. Dziś te weekendy beż planów doceniam, bo mogę spędzić czas tak jak mi się to podoba i nie muszę się przed nikim tłumaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie są najlepsze :) może po prostu człowiek dorasta do tego, żeby żyć po swojemu :) ja w ramach planów na weekend właśnie wstaję na zajęcia. Koszmarnie mi się nie chce :p to dopiero wyzwanie...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty