Post społecznie zaangażowany
Jako Polki uchodzimy za piękne kobiety. Myślicie, że to przez wysokie kości policzkowe i krągłe piersi? Przez „lico bielsze od mleka”? A może efekt wow robi „z czarną rzęsą powieka”? * Ostatnio doszłam do wniosku, że nas po prostu warunki tak hartują. Przez pół roku słońca jest jak na lekarstwo. Ergo – mniej przebarwień. Oczu się nie mruży, to i zmarszczki mimiczne mniejsze. Krioterapia, fundowana przez arktyczny wiatr i wszelkie wyroby śniegopodobne, idealnie konserwuje nam ciała i zmniejsza zużycie biologiczne. A jak powieje mocniej, to jeszcze można to pod masaż bioprądami podciągnąć. Zresztą rzeczywistość lubi nas od czasu do czasu posmagać na pobudzenie krążenia. Deszcze, dość regularne w swej częstotliwości, zapewniają doskonałe nawilżenie. Szczególnie włosów. Najlepiej świeżo po prostowaniu. Jak już jesteśmy przy deszczach, to zawsze można mieć nadzieję, że trafią się te kwaśne. Czysta oszczędność, prawda? Po co wydawać miliony monet na kwas migdałowy, skoro chemikalia płyną za ...