Niewinni czy naiwni?
Lubię atmosferę zakładów fryzjerskich, czy gabinetów manikiurzystek. Takie babskie enklawy, w których nieznajome kobiety prowadzą z pozoru powierzchowne rozmowy, a przecież często dotykają rzeczy poważnych i trudnych. Kobiecy krąg, który tworzy się na chwilę i rozpada. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jedni idą pogadać z barmanem, inni z fryzjerką. Ja akurat lubię zabiegi w ciszy. Myśli latają niczym samoloty bez kontaktu z wieżą i tylko czasem coś sprowadza mnie na ziemię. Tym razem było to wyrwane z kontekstu zdanie, które mnie wręcz zelektryzowało: „Ona jest po prostu za dobra”. Czy można być zbyt dobrym? Dla mnie dobro i zło to pewnego rodzaju abstrakcyjne stałe. Są jednocześnie monolityczne i dynamiczne. Niby możemy jasno określić co jest dobre, a co złe, a jednak ciągle pozostaje dużo miejsca na kreację. Jesteśmy pomieszani – w każdym z nas istnieje pierwiastek dobra i chwasty zła. Dobrze, że proporcje w tym koktajlu są zmienne. Myślę jednak, że to nie „dobro” i „zło”...