Posty

Wyświetlam posty z etykietą relacje

Nika – connecting people

Obraz
Jestem jak Nokia. Bynajmniej nie z powodu twardej obudowy i niezwykłej żywotności, ale okazuje się, że wspaniale łączę ludzi. Wiem, wiem, żarcik dla dinozaurów, które w ogóle wiedzą co to jest Nokia i jak się gra w węża.  Dzisiejsza opowieść to historia dla sentymentalnych. Jesteście ciekawi? To zaczynamy!  ***  Wszystko zaczęło się 19 lat temu. Mentalnie nadal mam 26 lat (góra!), więc trzymanie się chronologii wydarzeń dużo mnie kosztuje. 19 lat temu też był październik, a to oznaczało, że klasa I C z Liceum Ogólnokształcącego im. Pewnego Ważnego Żołnierza miała już za sobą miesiąc nauki.  Jak to zwykle bywa, w klasie porobiły się grupy i podgrupki, ale mimo tego więcej ich łączyło niż dzieliło. Może wtedy jeszcze nie zadawali sobie z tego sprawy, bo kto mając 16 lat zwraca na takie rzeczy uwagę, ale byli życzliwi i lubiący życie. Lubiący siebie nawzajem, radośni i pełni wiary w możliwości.  W końcu to pokolenie milenialsów, z całym dobrodziejstwem inwentarza. ...

Umiarkowanie w jedzeniu człowieka

Obraz
Człowiek człowiekowi wilkiem? Daj Boże! Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Silni bronią słabych, najwolniejsi nadają rytm wędrówce, nikt nie pozwala zrobić krzywdy dziecku, rodzice mają autorytet. Takie są fakty moi drodzy. A jednak obrażamy się na ludzi, wtłaczając ich w ramki Złego Wilka z bajki. *** Chyba wszyscy mamy tendencję do tego, by szukać zaspokojenie swoich potrzeb w drugim człowieku. Chcemy jego czasu, uwagi, zaangażowania, czułości. Chcemy by nas zaskakiwał, ale w obrębie akceptowalnych przez nas granic. Chcemy by był obrońcą, opiekunem, przyjacielem, kochankiem, towarzyszem przygód, terapeutą, powiernikiem. W zależności od relacji jaka nas łączy dokładamy jeszcze mniej, lub bardziej uświadomione role do odegrania. Pożeramy w całości i obrażamy się, kiedy nie chce oddać ostatniej kosteczki. Człowiek jest tylko człowiekiem. Tylko i aż. Nie aktorem, któremu rozpisujemy scenariusz; nie marionetką, która zatańczy według naszych upodobań. Jest osobnym bytem z całym tego ...

Miłość ze smartfona: Przechodzona szansa

Obraz
Szewc bez butów chodzi, lekarze kopcą na potęgę elektroniczne papierosy, a ludzie pracujący w komunikacji nie potrafią się dogadać – myślicie, że to znak czasów? Mroczne zawirowanie sił wyższych i powiew hipokryzji? A może zwykły ludzki strach i pompowanie sił w inne sfery życia by te osobiste, najważniejsze, leżały odłogiem? Przyzwyczaiłam się do tego, że skoro jest problem to trzeba go szybko rozwiązać. Jest korek – znajdź objazd. Uwiera cię stanik – zdejmij. Na tym poziomie to takie łatwe. Trochę trudniej jest z pracą, której nie da się zmienić z poniedziałku na wtorek. Jeszcze trudniej jest z własną głową, w której czasem trzeba poukładać, ale najtrudniejsze są jednak relacje międzyludzkie. To zderzenie dwóch galaktyk – świata „Ja” i świata „Ty”. Każdy jest pełen zupełnie innych oczekiwań i wyobrażeń, każdy ma swoje ograniczenia, zranienia, wdrukowane schematy. Nie zawsze nawet uświadomione. I chyba to jest największy problem, gdy krążymy po orbitach własnych myśli, ale nie pró...

Niebieska flaga

Obraz
Czytałam ostatnio artykuł o kolorowych flagach w związku: czerwonych – które każą uciekać, gdzie pieprz rośnie; różowych – zapraszających do przepracowania zgrzytów; beżowych – oznaczających nudę, powtarzalność i sztampę oraz zielonych – sztandarów, którymi możemy machać z radością, że wszystko idzie tak, jak powinno. Prawdę mówiąc nie wiedziałam o istnieniu większości z nich. Umawiając się na randkę człowiek powinien przejść skrócony kurs weksylologii, inaczej nie ma szans żeby się w tym wszystkim połapać. Skoro jednak już świat relacji wygląda, jak plaża nad Bałtykiem, to zrobimy szybki przegląd. Czerwień mówi stop – to te wszystkie sytuacje, kiedy mamy do czynienia z przemocą. Nieistotne czy chodzi o przemoc fizyczną, psychiczną, emocjonalną, ekonomiczną czy seksualną. To po prostu sytuacja, kiedy trzeba głośno wołać o pomoc i przerywać zło. Agresja, karanie milczeniem, odcinanie od znajomych i rodziny, brutalne zachowanie, uzależnienia – czerwona lampka miga. O tym, że dzieje s...

Maskując strach

Obraz
– Stworzyłam potwora – mruknęła zadowolona X znad ekranu komórki. – A co, gadasz z ChatGPT? – spytałam, wcale nie złośliwie, bo jak wiadomo jestem ucieleśnieniem słodyczy. Chyba, że akurat nie, ale nie wchodźmy w szczegóły. – Lepiej. Po pół roku wychowywania, mój facet wreszcie sam z siebie zaproponował, że wybierze miejscówkę! Odważny ruch. To nie tak, że X jest wybredna – można z nią iść na frytki do Maczka i do opery na „Carmen”, zawsze się odnajdzie. Podziwiam jednak, że sześciu miesiącach machania nożyczkami chłopak ciągle ma jaja, żeby wyjść z inicjatywą. Zacznijmy od długiego wywodu na temat tego, że jest niezależna i nie da postawić sobie kawy, chyba że mu odkupi. Na pierwszych randkach to by się broniło, ale wyskoczyła z tym po dobrych kilku miesiącach, gdy podliczyła sobie w Excelu, że jednak nie są na równi w kwestii wydatków i to wygląda, jakby na nim żerowała. Nic z tych rzeczy, ale tak właśnie ubzdurała sobie moja hienka z kalkulatorem w łapce. Żeby jeszcze jej...

Syn koleżanki matki

Obraz
Każdy z nas zna takiego Łukasza, Adriana albo Madzię – dziecko idealne.  W przedszkolu składa origami, podczas gdy inni wciskają plastelinę do nosa. W pierwszej klasie robi perfekcyjne szlaczki, aż dziwne, że spece od wzornictwa nie biją się o nie. Przecież to gotowy materiał na tapetę, czy inne zasłonki. A potem już leci: olimpiady, konkursy, szóstki z niezapowiedzianych kartkówek. Żeby chociaż to była jakaś łamaga, ale nie – SKS-y, baseny, tenis po godzinach. Do tego skrzypce i kółko plastyczne. Zawsze mówi dzień dobry, pomaga nosić zakupy starszym sąsiadkom, czapkę nosi. Nie pyskuje. Nie pali, nie pije, a chodzi i żyje. O jeżu, jakie to wnerwiające typy… Oni nie słyszą, że oceny mogłyby być lepsze, albo, że syn Beatki to w życiu się tak nie odezwał. Nawet mi ich trochę żal, bo co te zdolne dzieci winne, że obca matka nimi w oczy swoje dzieci kole. – Ale przecież ciebie nigdy nie kłuli, bo z tego co pamiętam miałaś średnią prawie 7.0. – Nie 7.0, a 5.28 – prychnęła X. No t...

Proste równoległe

Obraz
X i ja jesteśmy jak pociągi przemieszczające się po równoległych torach. Widzimy się, trąbimy do siebie uprzejmie, a co jakiś czas zajeżdżamy na stację Kawa i Ciasteczko, żeby obgadać życie. Przyjaźnimy się od lat i tak się dziwnie składa, że jesteśmy jak zdjęcie i negatyw. W moim świecie z lekkich obłoczków sypie się brokat, w jej – ewentualnie – nie pluje żabami. Co dziwniejsze, dopadają nas podobne sytuacje w mniej więcej tym samym czasie. Czy to zmiana pracy, czy nowy związek. Kiedyś nawet niezależnie od siebie skręciłyśmy kostki. Jak to nie był jakiś karmiczny znak, to już nie wiem co może to przebić. Logicznym było, że skoro ja zaczęłam unosić się na fali zachwytu nad mózgiem i muskułami pewnego faceta, X musiała wpaść w podobny kompot. Kłopot w tym, że ona nie robi tam za śliwkę. Raczej za świderki od miksera. Na pełnych obrotach. – Więc mówisz, że go rzucisz, bo nie masz się do czego przypieprzyć – podsumowałam długi wywód X o tym, że gość ładnie pachnie, ładnie wygląda ...

Okrutna, zła i podła

Obraz
Okrutna i zła... Ojej, tak bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem za tym, by deptać ludziom marzenia. Niech na nich lecą, niech szybują! Tylko niech mnie nie zamykają w ich klatce, bo wtedy będzie źle. *** Byłam na randce. Proszę o brawa, bo to jednak nie jest stały punkt w moim kalendarzu. Nic zobowiązującego, zwykły spacer. Kilka dni wcześniej poznaliśmy się w pubie, pośmialiśmy się chwilę i stwierdziliśmy, że warto spotkać się jeszcze raz.  A na tym spotkaniu okazało się, że podobne poczucie humoru to jednak za mało i dzielą nas całe oceany upodobań i zapatrywań. Ja lubię zwiedzać, on nie. On lubi siedzieć w domu, a ja potrzebuję oswajania coraz to nowszej przestrzeni. On jest rodzinnym typem, który marzy o minimum 3 dzieci, a ja ich w ogóle nie przewiduję w swoim życiorysie. On lubi narty zimą, a ja ani zimą, ani latem, ani na żywo, ani w telewizji. I spoko. Przynajmniej dla mnie. Dwójka obcych sobie ludzi stwierdziła, że nie mają punktów styczn...

Very speed date

Obraz
Dziś będzie opowieść o Gapie, która została Strusiem Pędziwiatrem. A było to tak... ***  Wiecie, że są takie słowa-wytrychy, które są wiarygodne w absolutnie każdej sytuacji: Pies mi zjadł pracę domową... Impreza? No wpadłabym, ale zarobiona jestem... Kolega pyta, czy...  Czujecie lekki dreszczyk niepokoju? Na szczęście ta opowieść nie wymaga żadnego z nich.  Maj w pełni, już pachnie Saska Kępa (bzem of course, ale białym i fioletowym, bo jak żyję to zielonego lilaka nie widziałam). Pisklęta się lęgną. Nienarodzone ssaki kopią swe biedne matki w nerki. W powietrzu wisi smog i miłość, w takiej właśnie kolejności.  Ludzie poczuli zew i zamiast przerzucać internetowe aplikacje postanowili ruszyć na poszukiwania drugiej połówki w realnym świecie. A jak ma się już te 30+ to wiadomo, że nie można zagadać do nikogo na ulicy czy w bibliotece. Nie wolno się też uśmiechać. Nie wiem dokładnie, który paragraf KPC tego zabrania, ale kary muszą być srogie, bo gdy ludzie złowią swo...

Gra o miłość

Obraz
Był taki dzień – niedawno temu, gdy w czasie spotkania rozejrzałam się po sali i zdębiałam. Był to moment pełen transcendencji: pierwszy raz filmy, książki i opowieści koleżanek splotły się w warkocz rzeczywistości i przyłożyły mi w twarz. Wolni faceci są gatunkiem na wymarciu! Tak było, nie ściemniam. Siedzimy, robimy burzę mózgów, trybiki pracują, ale fakty są nieubłagane: rozwódka, samotna matka, wdowa, panna, panna i zodiakalny Byk. A po drugiej stronie żonaty, żonaty, żonaty dzieciaty i żonaty dzieciaty tak bardzo, że za chwilę Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej pozwie go o zniszczenie programu 500+. OK, był w tym gronie jeden singiel, ale prawdę mówiąc nie wiem jakim cudem się uchował. *** Tak się jakoś porobiło, że wiele moich koleżanek jest samych. Niekoniecznie samotnych, bo zdecydowana większość jest zadowolona z życia i czerpie z niego pełnymi garściami. Mają bliskich i przyjaciół. Mają hobby. Niektóre mają zwierzęta. Za to koledzy błyskają obrączkami i chwalą się dz...

Miłość ze smartfona: Wystraszone sarny

Obraz
Ostatnio Internet zalewa analiza „Oszusta z Tindera”. Psycholodzy i socjolodzy rozkładają na czynniki pierwsze mechanizmy, które pozwoliły facetowi omotać dziesiątki kobiet i wyłudzić od nich niebagatelne sumy. Diamentowy pałac w głowie lśni, bajka puka do bram. Basia z Jedno oko na Maroko fantastycznie to opisała w swoim artykule Tinder Swindler , ja jednak opowiem wam o czymś, z czym spotykam się dużo częściej. A będzie to opowieść o sarenkach. ***  Nie, wcale nie chodzi o ten suchar, że dziewczyna ma nóżki jak sarenka – nie tyle zgrabne, co owłosione. Chodzi raczej o ten paraliż, który spina zwierzę, które znajdzie się w świetle reflektorów. Jeśli się boi – powinno uciec. Jeśli się nie boi – powinno ze zblazowaniem na pyszczku żuć trawę, albo majestatycznym krokiem przejść z punktu A do B. Tymczasem strach spina je tak bardzo, że na kilkanaście potwornie długich sekund sarna zastyga w bezruchu, a człowiek nie wie jak zareaguje. Rzuci się w prawo? W lewo? Poszarżuje na wprost? J...

Za rok o tej samej porze...

Obraz
...będziesz miała syna. Biblijnie, co? Skojarzenie nie jest przypadkowe, bo to faktycznie cytat z 2 Księgi Królewskiej. Bywa, że przypadkowe słowa zakorzenią się w mózgu i co jakiś czas wracają do nas rykoszetem. Mogą to być fragmenty wierszy, piosenek, strzępki dawnych rozmów. Do mnie te słowa wróciły, bo przypomniało mi się czego pragnęłam rok temu. Nie, nie syna. Ani córki. Jestem z tych dziecioodpornych. Ale w kulturze semickiej sprzed kilkudziesięciu wieków, syn był dla matki spełnieniem marzeń. Był zabezpieczeniem jej bytu na starość, jej obrońcą, głosem na zewnątrz i znakiem wielkiego błogosławieństwa. Każdy z nas ma takie głębokie marzenie, rdzeń wszystkich innych pragnień. Nie zawsze nawet zdajemy sobie sprawę z jego istnienia, bo rozmywa się w dziesiątkach innych zachcianek, pochodnych  tego największego. Ostatniej zimy z zazdrością patrzyłam na ludzi pędzących na randki. Wiecie: światełka, prószący śnieg, romantyczny entourage. Pamiętam, że pomyślałam sobie, że za rok, o...

Szklane pieczęcie

Obraz
Ostatnio wpadła mi w oczy opowieść o tym, że w którymś z kolei roku prezydentury Baraca Obamy, jego żona Michelle udekorowała świąteczne drzewko szklanymi ozdobami, na których były odbite pieczęcie wszystkich stanów. Ogromnie mnie to urzekło - wyobraziłam sobie migotliwą choinkę, jakby żywcem wyjętą z „Krainy lodu”. A później pomyślałam, że my też jesteśmy jak szklane pieczęcie. Szkło wydaje się takie kruche, a jednak ma niezwykłą zdolność transformacji. Potłuczone okruchy można przetopić tworząc nowe wspaniałości. Tradycyjnie jest przezroczyste i niejako wpasowane w naszą codzienność. To te wszystkie niezauważane szyby, powszednie szklanki i lustra – traktowane jak oczywistość. A jednak tak mocno wpływa na nasze życie. W końcu bez okien byłoby nam albo potwornie ciemno, albo przeraźliwie zimno. Myślę, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno oddziałujemy na siebie nawzajem. Ostatnio miałam w pracy taką miłą sytuację: zostawiłam na blacie kubek, podłączyłam czajnik i zamiast...

Transformersy

Obraz
Piątek rano. Widzę ciemność. Czy raczej szarość, bo mgła spowiła ziemię i trzyma. A ja, biedna, jadę autobusem, o haniebnie wczesnej porze. Kto mógł to wziął wolne 12-go, a reszta musiała zasuwać do pracy. I w tej reszcie byłam ja. Jadę więc sobie spokojnie, zapatrzona w szarość za oknem. Patrzę, a tam w oddali rysuje się kształt domku ze spadzistym dachem. Gdzieś na poddaszu pali się światło, a mnie po sercu rozlewa się listopadowa rzewność. Już tam ktoś wstał, za chwilę pewnie obudzą się inni. Zacznie się poranna krzątanina, zejdą w szlafrokach na parter, zrobią kawę i jajecznicę. Też bym sobie posiedziała chętnie w domu z kubkiem gorącej czekolady. Może nawet odpaliłabym telewizję śniadaniową, żeby podkreślić, że zaznaję luksusu wolnego poranka?  Tak sobie rozmyślam, topię się w środku z tej czułości i zachwytu, a tu nagle... dom zaczyna mi się rozjeżdżać!  Serio! W pierwszej chwili przyjęłam to na chłodno, bo przecież widziałam Transformersy, ale po chwili zaliczyłam mikro...

7 miliardów słońc

Obraz
Uwielbiam akademickie dyskusje, łyżkę miodu w beczce dziegciu i czekoladę z solą. Nieoczywiste połączenia i przyjemność płynącą z łamania schematów. A tych nie brakuje, bo wszyscy jesteśmy potwornie schematyczni. Pewnie się teraz krzywicie, że nie, wcale nie, ja nie jestem.  Akurat :)  Nie wierzę w uniwersalne klucze, które na każdego działają tak samo, ale jako ludzie nie różnimy się między sobą zbyt mocno. Owszem, każdy ma swój własny charakter, temperament i przyzwyczajenia, inny próg bólu i wrażliwości, ale gdy już wejdziemy na swojego konika to możemy galopować do upadłego. Przykłady? Podam wam jeden - robimy za centrum wszechświata. Swojego. Wystarczy poczytać komentarze na blogach. Mało w nich dyskusji, empatii czy chociażby przekory. Jest za to mocna koncentracja na własnych uczuciach i doświadczeniach. To nic złego, w końcu najlepiej odnosić się do tego co jest znane. Jednak niebezpiecznie jest przykładać własną miarkę do innych. Zwłaszcza, gdy robimy to bez większej ...

Siła człowieka

Obraz
Człowiek jest najsilniejszy wtedy, kiedy wie, że jest kochany. Tak się napinamy, by nagiąć rzeczywistość do swojej woli i cierpimy, kiedy się nie udaje. Przyciskamy gaz i lecimy coraz szybciej, by zdążyć nałapać w ręce ile tylko się da. Każdy z nas ma wyobrażenie tego, jak powinno wyglądać jego życie, co powinien osiągnąć, gdzie być, co zrobić. A w ogólnym rozrachunku jedyne co się liczy to to, z kim spędziliśmy dany nam czas i kto po nas zapłacze. Miłość jest tak wielowymiarowa, że nie da się jej zamknąć w prostym schemacie. Inaczej kocha się rodziców, inaczej dzieci. Inaczej męża czy żonę, a inaczej przyjaciół. To jest normalne i piękne. I jak nic na świecie daje siłę, by podnieść się z kolan i jeszcze raz zawalczyć o siebie. Kiedy wiemy, że niedaleko jest ktoś, kto nas złapie możemy zaryzykować próbę szczęśliwego życia. Nie ważne czy chodzi o wyjazd na Erasmusa na drugi koniec świata, czy o zmianę pracy. Kiedy ktoś w nas wierzy, łatwiej jest uwierzyć w siebie. Kiedy kochasz drugiego...

Girls just wanna have fun

Obraz
Zrobiłyśmy się na księżniczki :) Ale w końcu wieczór panieński nie zdarza się co piątek. Bardzo lubię historie o miłości. Powinniście teraz zakrzyknąć gremialnie: No co ty, Nika! Nigdy nie dawałaś żadnych sygnałów! Wiem - totalna enigma, ale prawdy nie oszukasz. Ubóstwiam love story. Od tych pierwszych spojrzeń i nieśmiałych muśnięć dłoni, przez opowieści o pierścionku idealnym, weselny klimat, aż po długo i szczęśliwie. A czy może być lepszy powód do imprezy niż komisyjne zezwolenie na zmianę stanu cywilnego? Serio. Nawet certyfikat miałyśmy. I koronę. I morze prosecco. Od rana miałam też tupot białych mew, ale zdecydowanie było warto. To takie miłe kiedy ludzie spotykają się, by świętować wiarę w to, że miłość jest w stanie przezwyciężyć każdą trudność. Każda z nas jest na innym etapie życia: na imprezie bawiła się rozwódka, wdowa, mężatka, panna. Dziewczyna, która niedawno zaczęła wspólną drogę z ukochanym facetem i ta, która świętuje w tym roku okrągłą rocznicę ślubu. Kobiety, kt...