Przejdź do głównej zawartości

Posty

Maszkaron na spacerze

Najnowsze posty

Niespodziewajki

Wtorek po Wielkanocy to taki poniedziałek z bonusem - do weekendu jest ciut bliżej. Plus w morzu minusów, gdy trzeba pożegnać święta i wrócić na tory codzienności. Szarość dnia dopadła mnie już w chwili, gdy planowałam co wezmę na lunch do roboty. Jak mam podejmować takie kluczowe decyzje, kiedy dopiero co wybierałam kolory pisanek?! Kiedy to uciekło? Czasem mam wrażenie, że dni są do siebie przeraźliwie podobne. Wstać, iść do pracy, wrócić, iść spać, wstać... Na szczęście zdarzają się momenty przełamujące rutynę. Totalne niespodziewajki.   Po pierwsze - bohatersko oparłam się fali majonezu i nie przytyłam, co jest sukcesem godnym upamiętnienia. Jak nie w spiżu i granicie, to chociaż tutaj. A po drugie - dwóch kolegów z biura złożyło wypowiedzenie. Pandemia, blady strach na twarzach większości, a tu pyk: jeden rzuca papierami, potem drugi. I w sumie nie wiadomo czy to najmądrzejsze szczury na okręcie, czy wygrali grube miliony obstawiając u bukmachera kolejność szczepień.  Ziarno ni

Wielkanoc

Święta Wielkiej Nocy. Noc Wielkiej Mocy. Mocy przedwiecznej, pierwotnej. Moc Miłości. Noc Zmartwychwstania. *** To chyba najbardziej romantyczna historia świata. Dwoje przyjaciół, dwóch przybranych braci. Jeden - syn króla z urodzenia, drugi adoptowany. Podstępny generał w tle, zazdrosny o względy okazywane adoptowanemu synowi. Generał jest sprytniejszy, mocniejszy, a mimo to ma opiekować się takim...nikim. Zaczyna więc podważać miłość króla, sączyć jad, wprowadzać do serca syna niepewność: "Czy jestem wystarczający?", "Czy jestem kochany naprawdę?" Brak rozrasta się, tworząc w sercu wyrwę. Im jest większa, tym bardziej desperacko syn próbuje ją zapełnić. Zamiast usiąść na swoim miejscu za stołem i pozwolić się karmić miłością, zaczyna na nią polować, zasługiwać, wyrywać zębami. Miota się i cierpi. A generał rechocze. Im większa rozpacz ogarnia syna, im bardziej martwi się król, tym on ma większy ubaw. Robi co może, by król znienawidził przybranego syna. Wreszcie

Blizna na sercu

Jest Wielki Piątek, dochodzi 15.00. Dla mnie to jedna z najważniejszych godzin w ciągu roku. I chociaż wiem, że nie każdy kto zagląda na tego bloga w to wierzy, to dla mnie jest to godzina bezbrzeżnej miłości. A my się przed miłością tak często bronimy… Niby każdy jej potrzebuje, niby każdy pragnie, a jednak potrafimy uciekać, gdy tylko jej widmo staje się zbyt realne. Każdy z nas ma na sercu jakieś blizny po nieudanych związkach, zawiedzionych marzeniach, po kimś kto już nigdy nie wróci. To nie znaczy, że takie serce jest mniej warte. Wręcz przeciwnie, myślę, że te gładziutkie i nigdy nie zadraśnięte najmniejszą nawet drzazgą, w pewien sposób nie są kompletne. Bo miłość to jednocześnie wystawienie się na zranienia. Zgoda na to, że nawet jeśli będzie najpiękniej na świecie, to czasem będzie bolało. Łatwo jest zatrzasnąć okna, zamurować drzwi i siedzieć w bunkrze, ale to nie będzie życie, tylko wegetacja. Ze strachu przed porzuceniem nie dopuszcza się możliwości, że tego porzuceni

Miłość ze smartfona: Arwena w XXI wieku

Tinderella story, nanana nanana nanana, stooooryyyy...   Tak by to leciało, gdyby posty miały własną ścieżkę dźwiękową :) A ten i kilka następnych będzie o miłości i wyrobach miłościopodobnych. *** Jedna z moich koleżanek poznała chłopaka przy kasie w Biedronce, druga - w karetce pogotowia, a trzecia na rynku, kiedy robiła awanturę na cztery fajerki i trzy stragany. Niesamowite, co? Tak oldschoolowo, z powiewem feromonów, a nie przesz szybkę. Gdybym tych gości nie widziała, to bym nie uwierzyła. W 2019 można było się jeszcze łudzić, że będzie zabawa, będzie się działo i złapiemy się gdzieś na Poznańskiej. Aż przyszedł 2020 i czasy pandemiczne przeniosły nas do Internetu już na całego.  Przez miesiąc czy dwa można było ponapawać się luksusem pracy w dresach, obejrzeć zaległe seriale i zacząć ćwiczyć jogę, ale później zaczął doskwierać bol istnienia i widmo samotnej śmierci. Wtedy największe nawet sceptyczki i przeciwniczki portali randkowych zaczęły rozważać założenie konta. Dziś poznac

Szkoła życia

Jak bardzo szkolna wiedza odbiega od rzeczywistości! Weźmy taką matematykę: -1 + 1 = 0 Proste. Logiczne. Ale już taki pączek w połączeniu z tabletką na spalanie tłuszczu jakoś nie zatrzymuje wagi w tym samym miejscu. I gdzie te plusy i minusy, hę?  Albo język polski. Piłujemy przydawki, zaimki, deklinacje, koniugacje, wznosimy się na wyżyny stylu i walczymy o tytuł mistrza ortografii. A po szkole, w miłym korpo, musisz zrobić kejsa na ASAPie, najlepiej do EOD. Bożenko od polskiego, widzisz i nie grzmisz! Budowa pantofelka to teraz nosek, sprzączka i obcasik. Wszystkie prawa fizyki wypaczają mi filmy ze Stathamem, a jak chemia to tylko gospodarcza. Tak się porobiło. No dobra, przesadzam. Tak naprawdę uważam, że dostęp do powszechnej edukacji to jedna z najważniejszych zdobyczy cywilizacyjnych. Wiedza o świecie jest potrzebna, żeby podejmować właściwe decyzje. A czysto prywatnie - uwielbiam ludzi, którzy mają szerokie horyzonty i potrafią spojrzeć na problem z wielu perspektyw. Często pa

Nienażarty potwór

Oglądałam ostatnio fajny film. Wiecie, taki z serii: wpadli na siebie, pokłócili się, wpadli jeszcze raz, zakochali, potem wielka burza o nic, łzawa rozkmina, bieg w deszczu, pocałunek, happy end. Totalnie moje klimaty :) A teraz siedzę i cholernie zazdroszczę. Tego, że przez godzinę dwadzieścia był pokazany ich rok z życia, a laska zawsze wyglądała perfekcyjnie. Nawet płakała estetycznie, dacie wiarę? Mieszkanie miała takie, jak ja. Ja i wszyscy sąsiedzi do kupy. Oczywiście tylko jeśli chodzi o wielkość, bo standardem wykończenia pewnie nie dorównamy. Miała pracę marzeń. Przyjaciół do jedzenia łyżkami. Chłopaka jeszcze lepszego. Co gorsza, nawet nie mogę się zżymać, że to twórcza kreacja, bo znam ludzi, którzy też tak mają. A wtedy we mnie odzywa się taki cichy, acz świdrujący głosik, że fajnie mają i że też bym tak chciała. Zazdrość potrafi człowieka skopać i zniewolić. Łatwo stać się więźniem własnych myśli i ciągłego niezadowolenia. Taplać się w poczuciu, że inni to coś. Bo im się