Posty

Wyświetlam posty z etykietą Kobieta

Dama

Obraz
Wielka dama tańczy sama? Być może – czasem świadome wybranie własnego towarzystwa jest luksusem. A luksus pasuje do damy, prawda? Z drugiej strony: „żadna dama nie będzie tańczyć sama, gdy sióstr tyle ma”. To też ma w sobie cząstkę prawdy. Bez innych ludzi nie byłoby damy. Może trzymałaby proste plecy i jadła srebrnym widelczykiem banany na bezludnej wyspie, ale ostatecznie byłaby tylko kobietą. Aż kobietą. Człowiekiem. Istotą ludzką postawioną sam na sam ze sobą, naturą i Absolutem. Anna Jantar śpiewała o smutku, zachowaniu klasy wobec przeciwności, ale też o pewnym rodzaju dumnej, zimnej maski, niepozwalającej wyjść z roli. Jakby zdjęcie gorsetu miało pozwolić się rozsypać. Czasem tak jest: kurczowo trzymamy się tego, co znane, nawet jeśli nam nie służy. Każdy doskonale wie, gdzie tkwi jego zaklinowana kotwica. Moja suknia leżała w szafie ponad trzy lata. Upolowałam ją na wyprzedaży w Operze Narodowej. To nie jest strój, w którym idzie się do warzywniaka. To raczej kaprys, spełni...

Koszularze i szpileczkary

Obraz
Będę się chwalić: piątkowy wieczór spędziłam na mieście.   Pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Ostatni raz to chyba za Piasta było. Chłopy się popiły, ogolili na łyso najmłodszego, a potem twierdzili, że mieli anielskie objawienia… No dobra, wcale nie, ale od wieków nie miałam siły, czasu i ochoty, żeby wyjść z domu. Po pracy zawijałam się w kocyk i traciłam świadomość, zanim głowa dotknęła poduszki. Ale w ten piątek było tango. Umalowałam się – tak z kredką, z pudrem, a nie w wersji basic: „tusz i już”. Założyłam bluzkę, która nie była T-shirtem. Nawet stanik miałam, co nie jest takie oczywiste ostatnio. Odkrywcza myśl jest taka, że fajnie czasem zrobić wykopaliska w szafie i wystroić się, zwłaszcza bez powodu. Tu powód był, ale skoro już mogę błysnąć mądrością a’la Coelho, to żal nie skorzystać. Pierwotny plan na wieczór był prosty. Coś zjeść. Coś wypić. Pójść na silent disco. Z boku wygląda to komicznie, ale zawsze chciałam tego doświadczyć. Doświadczyliśmy kolejki na pó...

Ploty i pierniczki

Obraz
Grzaniec i pierniczki to patent na serum prawdy. Ciepły napój, duże stężenie cukru i od razu człowieka napada na zwierzenia. Nie, nie, żadne mroczne tajemnice. Raczej te, które wyciąga się przed zaśnięciem, ogląda jak pryzmacik i odkłada z powrotem do bezpiecznej szufladki. Ale skoro mam zielone światło, to kilka Wam zdradzę. 😉 Wiktoria  Wiktoria to nie imię - to zbroja. W końcu oznacza zwycięstwo. Wika też taka była. Żadnego pielęgnowania ran. Kolczuga, miecz w dłoń i jedziemy. - Dziewczyny, byłam wkręcona w Łukasza tak, jak w nikogo. Smsy na dzień dobry, smsy na dobranoc, tu pizza, tam kawka. Dobra, to, że nawet nie próbował mnie pocałować powinno mi dać do myślenia, ale myślałam, że jest nieśmiały i nawet podobało mi się to wolne tempo. Dopóki nie zobaczyłam go z jakąś sweet blondi za rączkę. Szlag jasny mnie trafił. - Nie dziwię się. Wygarnęłaś mu, że cię tyle czasu zwodził? - Nie - Wika upiła łyk grzańca. - Założyłam Tindera.  - Przecież tam ciężko znaleźć kogoś sensowne...

Bezdzietne lambadziary kontrakują

Obraz
Bezdzietne lambadziary są wśród nas! I to jeszcze te najgorszego sortu, te które nie chcą mieć dzieci. Wiem, bo jestem jedną z nich. Dzieci lubię z daleka i w niewielkich ilościach, zwłaszcza te zupełnie małe, z którymi nie da się jeszcze pogadać. Gaworzenie jakoś mnie nie rozczula, łyse główki też nie. Przynajmniej nie hurtem, bo dzieci znajomych nawet mnie ciekawią - te ich mikrołapki są urocze, lubię kupować im śmieszne śpioszki, bawią mnie filmiki z ich pierwszymi próbami jedzenia (zwłaszcza cytryny :p). Im są starsze tym łatwiej jest mi się angażować w ich problemy i radości. Jak tak myślę to naprawdę fajna ze mnie ciocia. Tylko... cieszę się, że jestem jedynie z doskoku. Pójdę na lody, pogadam o bajkach, odpowiem na trudne pytania. A jednocześnie nie muszę martwić się o miejsce w żłobku, zbieranie kasztanów na technikę, kinderbale z odpowiednią oprawą. Podoba mi się wolność i jeżdżenie na wakacje niezależnie od szkolnego kalendarza.  Nigdy nie chciałam mieć dzieci i do tej po...

Oktawia, która nie jest Skodą

Obraz
Oktawia nie była Skodą, ale bywały dni kiedy tak się czuła: jak zjechane auto. Niby przebieg nie był jeszcze duży, a karoseria miała dopiero kilka delikatnych rys, ale czasem miała wrażenie, że życie przeczołgało ją po różnych wertepach. Najgorsze były te drogi, którymi wcale nie chciała jechać, ale GPS lepiej wiedzących ktosiów uparcie ją na nie kierował. Jeszcze w liceum były naciski rodziny, by poszła na prawo, bo prawnikom nigdy pracy nie zabraknie. To nic, że już po pierwszym roku wiedziała, że to nie jej bajka. Co z tego, że poszczególne kazusy były ciekawe, gdy na samą myśl o spędzeniu życia z kodeksem pod pachą dostawała gęsiej skórki? Ale mama chciała mieć prawniczkę w rodzinie... I tata, i babcia. A Oktawii tak naprawdę podobał się handel.  Tak, skończyła wydział prawa i nie, wcale nie pracuje w zawodzie. Szkoda trochę tych straconych nocy, kiedy zakuwała do kolokwiów i egzaminów. Wkuwanie kodeksów szło opornie, gdy tymczasem wszystkie ciekawostki dotyczące praw rynku, ma...

Zmroziło

Obraz
– Zmroziło. – Chyba pogrzało – mruknęłam. 30 stopni w cieniu, a ją mrozi. Leżałyśmy z X w Łazienkach rozkoszując się początkiem weekendu. Wiecie: zapach koniczyny, chłodek i pewność, że rozkładając koc nie natrafisz na psie guano. – Zdecydowanie mnie zmroziło – X nie dawała za wygraną. – Znalazłam Remka na Tinderze. – Jakiego Remka?   Przyjaźnimy się, pożyczam jej sweter i torebkę, angażuję się w postpaszczakowe traumy, ale przecież nie mogę znać każdego speca od IT w jej firmie. To nawet nie jest moja firma. – Nika! Skup się! – X pstryknęła mi palcami nad głową. Niechętnie otworzyłam oczy. – Remek. Zmroziło. Nic w dyni nie dzwoni? – Pokaż! Być może wydałam z siebie dziwny pisk, ale przypominam, że to Łazienki, w których pawie drą się na niebotycznych częstotliwościach. A przynajmniej taka jest moja linia obrony, Wysoki Sądzie. Faktycznie – znam tę twarz. Facet, który wie, że rozmiar ma znaczenie i dobra książka musi mieć objętość hipopotamicy w ciąży. A i technikę ma...

Very speed date

Obraz
Dziś będzie opowieść o Gapie, która została Strusiem Pędziwiatrem. A było to tak... ***  Wiecie, że są takie słowa-wytrychy, które są wiarygodne w absolutnie każdej sytuacji: Pies mi zjadł pracę domową... Impreza? No wpadłabym, ale zarobiona jestem... Kolega pyta, czy...  Czujecie lekki dreszczyk niepokoju? Na szczęście ta opowieść nie wymaga żadnego z nich.  Maj w pełni, już pachnie Saska Kępa (bzem of course, ale białym i fioletowym, bo jak żyję to zielonego lilaka nie widziałam). Pisklęta się lęgną. Nienarodzone ssaki kopią swe biedne matki w nerki. W powietrzu wisi smog i miłość, w takiej właśnie kolejności.  Ludzie poczuli zew i zamiast przerzucać internetowe aplikacje postanowili ruszyć na poszukiwania drugiej połówki w realnym świecie. A jak ma się już te 30+ to wiadomo, że nie można zagadać do nikogo na ulicy czy w bibliotece. Nie wolno się też uśmiechać. Nie wiem dokładnie, który paragraf KPC tego zabrania, ale kary muszą być srogie, bo gdy ludzie złowią swo...

Miss zjednoczonego kosmosu

Obraz
Chodzą za mną kosmiczne filmy: Pasażerowie , Star Trek . Do Gwiezdnych wojen jeszcze nie dorosłam, ale kto wie. Losu koleje niezbadane są. Przygotować się na to musisz. Może kiedyś się skuszę.  Póki co zastanawiam się na kanonami. Na widok połowy królestwa zwierząt jest mi słabo, ale gdzieś mieszka przecież Pan Karaluch, do którego wzdycha cała żeńska populacja gatunku. Gdzieś jest hiena, której śmiech budzi zachwyt wszystkich samców w stadzie. To, że nam cierpnie skóra, to przecież nic nie znaczy. A jak do tego jeszcze dojdą kosmici? *** W autobusach można spotkać rozmaitych ludzi. Każdy z nich roztacza wokół siebie inną energię. Widać kto lubi życie w swojej skórze, a kogo to uwiera. Niektórzy emanują pewnością siebie, a inni próbują oszukać system i zamaskować swoje braki. Istnieje cała gałąź psychologii, poświęcona znaczeniu ubioru, fryzur i dodatków. Analiza wylądu pozwala dokopać się do tych poukrywanych warstw. Wiecie, że wysoko upięte włosy i wszelkie ozdoby w rejonie głow...

Love in the city

Obraz
O. Mój. Ra. Poczułam się dziś, jak najstarsza mumia w muzeum. Jak ostatnia Starowinka z „Seksmisji”. Zaczęło się od komplementu: „Nika, fajnie piszesz, mogłabyś mieć swoją rubrykę z felietonami w gazecie…” – do tego momentu byłam mile połechtana. Wiecie: oto ja, pani redaktor, autorka o której dziełach rozprawia się przy biurowym ekspresie i przy pogaduszkach z siostrą. Już to widziałam! A potem, niestety, padło to nieszczęsne „…jak Carrie Bradshaw”. No, dzięki. *** Pewnie powinnam być cała w ochach i achach. OMG, porównana do laski w szpilkach od Manolo! Kobiety sukcesu, która wyrwała największe ciacho w mieście. Wiecie: Carrie, Big and big love. Szkoda, że to nie moja stylistyka. Już widzę, jak się trzęsę na tych szpilko-szczudłach, uczepiona uchwytu w tramwaju. Zamiast nowego „Vogue’a”, wolę kupić sobie bajgla, a jeszcze lepiej: zrobić sobie tosty i broń Boże, nie wychodzić na miasto. Przygodny seks mnie mrozi. Kluby mnie mrożą. Chyba, że mowa o Klubie Komediowym – wtedy b...

Bal dla księżniczek

Obraz
Życie to nie jest bal dla księżniczek – rzekła w myślach Nika, poprawiając koronę. Bo musicie wiedzieć, że mam koronę. Albo raczej diadem. No dobra, może i jest to opaska, ale stylizowana i niezwykle mi w niej do twarzy. Noszę ją regularnie, żeby przytrzymywała mi włosy, kiedy nacieram lico śluzem ślimaka i retinolem. Brzmi obrzydliwie, ale jakie są cudne efekty! A jednak, życie to nie impreza dla arystokratek. I nie mówię tu wcale o tym, że ciężko o Wróżkę Chrzestną, która nas odpowiednio ufryzuje. Czy kiedykolwiek pomyślałyście o sobie, jak o księżniczkach, gdy biegłyście na złamanie karku, żeby zdążyć przed zamknięciem poczty? Albo jak tachałyście ziemniaki na ostatnie piętro wieży, bo akurat się winda zepsuła? O, albo wtedy, kiedy usłyszałyście, że jest redukcja etatów i… eee….yyyy… ale pani już dziękujemy ? No, wtedy musiało być szczególnie królewsko. A jednak, chyba większość z nas grzeszy tym samym: wiecznie czekamy na taniec. Czekamy aż nas zauważą, docenią, wydobędą z c...

Srebrnowłosa i myszorek

Obraz
Złotowłosa była głupia. I potwornie roszczeniowa. I w zasadzie była strasznym tchórzem. *** Bajki w dzieciństwie odczytuje się inaczej niż w dorosłym życiu, a jednak jakoś nigdy nie lubiłam tej rozkapryszonej dziewczynki. Pamiętacie jeszcze tę historię? Ono złotowłose dziewczę, beztroskie i świeże niczym wiosenny poranek, biegnie sobie leśną dróżką. Sama, we własnym świecie. Tu ptaszek, tam motylek, jeszcze dalej jakiś kwiatek. Miała wprawdzie nie chodzić do lasu bez opieki, ale przecież nikt jej nie będzie jej mówił co ma robić! Biegnie więc sobie radośnie, aż nagle zza drzew wyłania się domek. Złotowłosa zapukała grzecznie, ale skoro nikt nie otworzył to wbiła z buciorami na chatę. Elegancko, prawda? A jak już wbiła to obczaiła zawartość miseczek: jedna owsianka była za gorąca, inna za zimna, ale trzecia w sam raz, więc wylizała miskę do czysta. Czy wiedziała, że mieszka tam dziecko? Oczywiście, przecież wydedukowała to z wielkości miseczek! A czy przeszkadzało jej to, że właśnie spr...

Wosk i klucz

Obraz
Jak mówi stare, polskie przysłowie: na świętego Andrzeja kwitnie pannom nadzieja. Jeden dzień w roku, kiedy można wróżyć i zrzucać to na karb podtrzymywania tradycji. Jeden dzień, a właśnie wieczór, kiedy zagląda się w przyszłość w nadziei, że nowy rok przyniesie miłość. W racjonalnych czasach technokracji niewiele miejsca pozostaje na dawne gusła. Niby nie wierzymy, ale trochę byśmy chcieli. Może dlatego andrzejkowe zabawy są tak popularne. Łapiemy za garnki pełne zimnej wody, stare klucze i rozpuszczone tealighty, skoro tak trudno o prawdziwy wosk. Żadna z moich dziecinnych wróżb się nie spełniła. Nie zostałam aktorką, nie pojechałam do Wenecji. Może po prostu to jeszcze przede mną.  Znam za to Dziewczynę, która zaczęła bawić się w Andrzejki wtedy, gdy naprawdę dorosła do związku. Pewnego listopadowego wieczora wywróżyła sobie, że już niedługo pojawi się mężczyzna, którego imię zaczyna się na konkretną literę alfabetu. Na Sylwestra byli parą. Rok później wyczytała z wosku, że ich...

Girls just wanna have fun

Obraz
Zrobiłyśmy się na księżniczki :) Ale w końcu wieczór panieński nie zdarza się co piątek. Bardzo lubię historie o miłości. Powinniście teraz zakrzyknąć gremialnie: No co ty, Nika! Nigdy nie dawałaś żadnych sygnałów! Wiem - totalna enigma, ale prawdy nie oszukasz. Ubóstwiam love story. Od tych pierwszych spojrzeń i nieśmiałych muśnięć dłoni, przez opowieści o pierścionku idealnym, weselny klimat, aż po długo i szczęśliwie. A czy może być lepszy powód do imprezy niż komisyjne zezwolenie na zmianę stanu cywilnego? Serio. Nawet certyfikat miałyśmy. I koronę. I morze prosecco. Od rana miałam też tupot białych mew, ale zdecydowanie było warto. To takie miłe kiedy ludzie spotykają się, by świętować wiarę w to, że miłość jest w stanie przezwyciężyć każdą trudność. Każda z nas jest na innym etapie życia: na imprezie bawiła się rozwódka, wdowa, mężatka, panna. Dziewczyna, która niedawno zaczęła wspólną drogę z ukochanym facetem i ta, która świętuje w tym roku okrągłą rocznicę ślubu. Kobiety, kt...

Mielony mózg

Obraz
Bynajmniej nie chodzi o ulubione danie Hannibala Lectera. Ale tak mi się wszystko w nim przekotłowało, że tylko dodać bułki tartej, jajko i na patelnię ten móżdżek. Przeładowałam się po prostu. Żeby było zabawniej piszę tego posta w najbardziej luksusowym spa, jakie do tej pory udało mi się odwiedzić. Noc spędziłam z mrożonym okładem na oczy, stópki grzał mi termofor z ciepłą wodą, a pod głową miałam poduszkę napełnioną lawendą. Szampana piłam do śniadania! Zaraz będą mnie nacierać olejkiem o zapachu mandarynki! Czysta dekadencja. To w sumie straszne, że trzeba zapłacić spory hajs za luksus nicnierobienia i bezkarny urlop do powinności. Chyba większości z nas nie wychodzi nic z mądrości: "Kurz leży - poleżę i ja". A jak nawet się położę, to z takim poczuciem winy, że za karę wymyślę porządki w szafach, albo coś równie ambitnego.  A wiecie co nas tak nakręca? Wielopokoleniowy łańcuch zachowań. Zróbcie szybki rachunek sumienia i odpowiedzcie sobie szczerze dla kogo rzucone mimo...

Niewidzialni ludzie

Obraz
Jedyne o czym mogłam myśleć w drodze do pracy to to, że potwornie bolą mnie cycki. Serio, jakbym mogła to bym je odczepiła i założyła, jak przestaną boleć. To jest jakaś masakra: jak nie piersi, to woda zatrzymuje się w organizmie, jak nie to, to brzuch zarzyna... Okres przed, po i w trakcie.  Czasem zazdroszczę tym kobietom, które nie mają żadnych dolegliwości. A przecież nikt nas nie zwalnia z obowiązków: boli czy nie boli, przekrwiony odwłok zaczyna żyć własnym życiem, ale dzieci trzeba zaprowadzić do przedszkola. Trzeba wysłać szefowi raport, poprowadzić lekcje, kupić płyn do płukania i ostać swoje w kolejce do rzeźnika. Nikt nam nie wypisuje usprawiedliwienia z powodu naszej fizjologii. A szkoda. W wielu zawodach kobiety ciągle zarabiają mniej niż mężczyźni. Mówią, że jesteśmy mniej wydajne, mamy swoje humory, chimery, hormony i cholera wie co jeszcze. Osobiście nie zauważyłam różnic intelektualnych pomiędzy płciami. Między konkretnymi ludźmi to tak, ale płeć nie miała ża...

Krótka historia nierobienia wrażenia

Obraz
Każdy mierzy swoją miarką, przykładając do innych to, co ważne dla niego. Kobieta, która od zawsze chciała mieć dużą rodzinę, często nawet nie pomyśli, że ktoś może nie chcieć dzieci, albo poprzestać na jednym. Nawet jeśli nie wypowie tego na głos, to i tak będzie w duchu żałowała tej biedulki, która nie wie co traci. Tak samo podróżnicy, zakochani w tym co nieznane nie pomyślą, że niektórym wystarcza to co bliskie. Nic ich nie goni, nie chcą dowiadywać się co leży za horyzontem i kolejną górą. Jest im dobrze. I ciężko to zrozumieć komuś, kto żyje na walizkach.   *** Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, kiedy na oko 30-letnia wnuczka chwaliła się babci, że od października zaczyna kolejne studia. Dziewczyna była rozpromieniona, z entuzjazmem opowiadała o kierunku, o perspektywach, które się przed nią otwierają, o tym że to jedna z najlepszych uczelni w kraju. Na to babcia pokiwała głową i zadała kluczowe pytanie: Pięknie. A masz jakiegoś chłopaka na oku? I widziałam jak w ty...

Paryski kochanek

Obraz
Rutyna potrafi dobić, dlatego dobrze, gdy w życiu przytrafiają się filmowe zwroty akcji. Nawet nie muszą być nie wiadomo jak spektakularne, czasem wystarczy  zimowy flash mob , czy napis na tirze . A najśmieszniejsze jest to, że to "zawiązanie akcji" wydarza się zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. *** Ta opowieść zaczyna się zimą. Taką mroźną, śnieżną i przytłaczającą chłodem. W moim sercu było podobnie, mimo tego, że za wszelką cenę usiłowałam upchać w nim zapach igliwia i kolorowe światełka. Niestety, było to już jakiś czas po zakończeniu związku, który miał być za zawsze, ale nie był. Zlodowaciało we mnie to wszystko, co miało ogrzewać naszą dwójkę przynajmniej do osiemdziesiątki. Zamiast tego było poczucie krzywdy, braku i cholernie przytłaczającej pewności, że jest już po zawodach i miłość nie jest mi pisana. Co gorsza - zaczęłam się już z tym godzić. Ostatecznie, nie na każdą królewnę czeka książę.  W pewne zimowe popoł...

Siwa Sawa

Obraz
Uwielbiam Warszawę za staruszki z paznokciami pomalowanymi na granatowo i fluorescencyjny róż. Za babcie jedzące bez zażenowania kebaba na cienkim cieście. Za to, że noszą alladynki. Uwielbiam ją za to, że robi miejsce starości. Pamiętam, że gdy byłam mała uważałam, że kiedy kobieta staje się babcią musi zrobić trzy rzeczy: zrobić trwałą, nosić spódnicę w gumkę i zrezygnować z czasu dla siebie. Ciastka się same nie upieką, bajka się sama nie przeczyta, helloł. Jaki szok przeżyłam, kiedy babcia powiedziała, że mogę pobawić się z dziadkiem, bo ona idzie do koleżanki. Wychodzi! Sama! Do koleżanki! To starzy ludzie mają w ogóle koleżanki? Tak się da? W ogóle dorosłość kojarzyła mi się wtedy z ciężkim kieratem. Jakieś obowiązki, pranie, gotowanie... Na co to komu? W małym miasteczku dochodzi do tego jeszcze ciężka łapa zbiorowej mentalności. Zacznij myć okna i trzy, dwa, jeden… pół osiedla pucuje z tobą, bo przecież nie mogą być gorsi. Nie wypada pójść na Wielkanoc do kościoła w zimow...