Posty

Wyświetlam posty z etykietą dobro

Nadmiar

Obraz
Ciekawa rzecz z tym nadmiarem - to przecież taki gratis od losu. Powinniśmy się cieszyć. Dostajesz wyjątkowo bujne włosy i nigdy nie grozi ci łysina. Chyba, że przypominasz wilkołaka w pełni, a golarka łamie się po pierwszym pociągnięciu... Wtedy to już przesyt. Klęska urodzaju. To też paradoks, prawda? Jak może być za dużo czereśni? Zboża? Kokosanek? A nie, wróć, to akurat nie najlepszy przykład. Myślę jednak, że wiecie o co mi chodzi. Są takie dobra, które mogą nas przeciążyć i przytłoczyć. Na przykład nadmiar troski, który sprawia, że Kotek zostaje zagłaskany na śmierć. Albo nadmierna ambicja, niepozwalająca zwolnić tempa. Głupio byłoby zostać przed 30-tką prezesem Bardzo Ważnego Koncernu i mieć to wyryte w epitafium. Bywa też tak, że do sensu nadmiaru trzeba się dokopać. Trzeba przewalić hałdę wyobrażeń, społecznych kalek, a nawet własnych doświadczeń. Nie jest to proste, ani przyjemne, ale głęboko wierzę, że potrzebne każdemu z nas. Jestem przekonana, że nic nie dzieje się bez prz...

Wskrzeszeniomat – część trzecia

Obraz
To już ostatnia część opowiadania. Dajcie znać co o nim myślicie. I koniecznie powiedzcie, co chcielibyście wskrzesić :) Wskrzeszeniomat – część trzecia – Pani Ewo, proszę na słówko! – głos dyrektora brzmiał niczym odgłos paznokci przesuwanych po tablicy. – Słyszałem w pokoju nauczycielskim, jak opowiadała pani o jakimś łańcuchu dobrych uczynków . – Tak, panie dyrektorze, ale nie chodzi tylko o same dobre uczynki. Był już taki łańcuszek dobrych serc polegający na tym, że każdy, komu wyświadczono jakieś dobro miał odwdzięczyć się podając je dalej. Tu chodzi przede wszystkim o ciągłość pokoleń. Każdy ma jakieś wspomnienie związane z babcią, dziadkiem, miłą sąsiadką albo nawet ukochanym pisarzem. Czy nie byłoby wspaniale, żeby kultywować ich dobre nawyki? – Hmm, tradycja, powiada pani…– dyrektor zrobił zamyśloną minę. – Myślę, ze możemy się na to zgodzić. Proszę przeprowadzić taki… echem… eksperyment. – Dyrektor wyraźnie nie lubił tego słowa. – Na początek niech zaangażuje pani ...

Wskrzeszeniomat – część druga

Obraz
Boże, jak się cieszę, z tych króciutkich wskrzeszeń... Nucę to obsesyjnie od kilku dni ;) Podobała się Wam pierwsza część opowieści o Ewie, Kamili i ich planie?  Wskrzeszeniomat – część druga Wszystko jest jednak łatwiej powiedzieć niż zrobić. Zapamiętane drobne gesty miały sens właśnie dlatego, że były skierowane do konkretnego człowieka. Cały mikrokosmos słów, czułych przytulasków, ulubionych potraw i hermetycznych żartów był oparty na jednym – na miłości do bliskich.  Przez cały następny dzień Kamila usiłowała przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów z dzieciństwa. Jej dziadkowie byli zwykłymi ludźmi i poza cukierkowymi niespodziankami nie wyróżniali się niczym szczególnym. Dziadek Tomek lubił łowić ryby, które babcia z poświęceniem przyrządzała na tysiące sposobów, ale Kamila na samą myśl o wypatroszeniu hipotetycznej płotki miała całkiem realne dreszcze.  Postanowiła w końcu, że zrobi przegląd szaf i odda część potrzebującym. W rodzinnie mamy robiono tak co roku i ...

Wskrzeszeniomat – część pierwsza

Obraz
W cyfrowych czeluściach odgrzebałam swoje opowiadanie z zamierzchłych czasów. Od tamtej pory zmienił się trochę mój styl pisania, ale cieszę się, że wciąż mam na nosie różowe okulary.  Opowiadanie będzie opublikowane w 3 częściach. Wskrzeszeniomat – część pierwsza Jakkolwiek dziwnie to brzmi wszystko zaczęło się od ptaszka. Od ptaszka, trzydziestoletniej singielki i tureckiego all inclusive. Są takie dni, kiedy człowiek wie, że jest kiepsko, lepiej nie będzie i modli się tylko o to, by jakoś dobić do wieczora. Ewa zaliczała właśnie taki dzień. Rozkoszne wakacje w Turcji z drinkami z palemką, zapierającą w dech piersiach architekturą i najlepszą przyjaciółką Kamilą, były po prostu nieznośne. Drinki były pyszne przez pierwsze dwa dni, Kamila zamiast na pogaduchy o życiu rzuciła się do nadrabiania książkowych zaległości, a architektura… – Kurde! Znowu w wpadłam w dziurę – jęknęła Ewa, masując obolałą stopę. – Czy w tym kraju każdy chodnik wygląda, jak sito? To już chyba trzeci ...

Czarny czwartek – opowieść w trzech aktach

Obraz
Prolog Historia uczy i bawi, a co gorsze – lubi się powtarzać. Małpa. Mieliśmy już trochę czarnych czwartków: krach na nowojorskiej giełdzie w 1929 r., rozruchy w Gdańsku w 1970 r. Niektórzy tak mówią o zmianie kursu franka szwajcarskiego… Ja swój czarny czwartek zaliczyłam w tym tygodniu. Zawaliło się chyba wszystko, co tylko mogło. A było to tak: Akt I Ferie spowodowały, że Warszawa opustoszała. Mniejsze korki = skrócenie czasu dojazdu do roboty o dobre pół godziny. Alleluja! Wiem, że nie powinnam, ale aż zatęskniłam za lockdownem. W poniedziałek skończy się ta dobra passa i znów będę się turlać zamiast mknąć jak strzała. Jednak w czwartek wciąż jeszcze cieszyłam się tym, że przyjechałam wcześniej i zdążę iść po zakupy. Z koszykiem pełnym soków i wafli ryżowych podeszłam do kasy. Skanowanie, ziewanie, absolutna normalka. Aż przyszło do zapłaty. Sprawdzam raz, drugi, piąty. Wybebeszyłam na ladę całą torbę, a portfela brak. Od razu się obudziłam. Panika działa skuteczniej n...

Folia Bąbelkowa

Obraz
Świat spowiła ostatnio folia bąbelkowa i wcale nie chodzi o chmury mammatus. Powitaliśmy na świecie małą Tosię, czekamy na Mikiego i Michasia, a przecież to nie jedyne kijanki, które kiełkują pod sercami matek. Nowe życie to zawsze nowa nadzieja i mówię to ja: człowiek całkowicie dziecioodporny.   Lubię patrzeć na Lenę i Polę, na rezolutne dziewczynki, które są jak dwa bieguny. Uwielbiam to, że w tych małych kobietkach jest zalążek dorosłych kobiet, tak pewnych siebie i swojego miejsca w świecie. Dzieci potrafią nas wiele nauczyć, jeśli tylko zechcemy zobaczyć w nich nauczycieli. Bawią się całym sobą, kochają bezgranicznie i pragną piękna. Są życzliwe i zdecydowane w wyrażaniu swoich pragnień. Jasne, są i małe trolle, które trzeba przytemperować, żeby nie wysadziły świata, ale wolę zrzucić to na karb braku wychowania niż parszywego charakteru. Dziecko to też ogromna odpowiedzialność, nie tylko za to, by ubrać, nakarmić i nauczyć zasad współżycia społecznego, ale przede wszyst...

Niewinni czy naiwni?

Obraz
Lubię atmosferę zakładów fryzjerskich, czy gabinetów manikiurzystek. Takie babskie enklawy, w których nieznajome kobiety prowadzą z pozoru powierzchowne rozmowy, a przecież często dotykają rzeczy poważnych i trudnych. Kobiecy krąg, który tworzy się na chwilę i rozpada. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jedni idą pogadać z barmanem, inni z fryzjerką. Ja akurat lubię zabiegi w ciszy. Myśli latają niczym samoloty bez kontaktu z wieżą i tylko czasem coś sprowadza mnie na ziemię. Tym razem było to wyrwane z kontekstu zdanie, które mnie wręcz zelektryzowało: „Ona jest po prostu za dobra”. Czy można być zbyt dobrym? Dla mnie dobro i zło to pewnego rodzaju abstrakcyjne stałe. Są jednocześnie monolityczne i dynamiczne. Niby możemy jasno określić co jest dobre, a co złe, a jednak ciągle pozostaje dużo miejsca na kreację. Jesteśmy pomieszani – w każdym z nas istnieje pierwiastek dobra i chwasty zła. Dobrze, że proporcje w tym koktajlu są zmienne. Myślę jednak, że to nie „dobro” i „zło”...

Wyjść z siebie, stanąć obok

Obraz
Zaraz wyjdę z siebie! Kto z nas nie zna tego okrzyku? Jest taki bojowy, pełen emocji, z lekką nutą desperacji. Moja babcia tak wołała, mnie też się czasem zdarza. I tak się zastanawiam: czy byłoby to złe? Chyba nie. Na pewno nie! Co więcej, myślę, że to potrzebne: wyjść, stanąć obok, popatrzeć. Babcia wołała tak, kiedy wchodziłam na wyżyny kreatywności, tworząc pobojowisko w mieszkaniu, albo kiedy dziadek przynosił dwie siaty ryb. Wiecie, skrobanie łusek, oprawianie, smażenie i wspomniany na początku rozpiździaj. Brakło jej sił na to niekończące się sprzątanie i ogarnianie rzeczywistości. Dopiero z perspektywy lat widzę, że to była niekończąca się orka na ugorze.  Mnie też czasem dopada rzeczywistość. Nie w postaci ryb słodkowodnych, ale setek maili, pism, goniących deadlinów. Kręcę się, jak chomik w kołowrotku i nie daję rady złapać tchu.  Ostatnio życie zafundowało mi przymusowy urlop. Załączyła mi się nieśmiertelność, ale organizm powiedział : sprawdzam i wylogował mnie na...

Siądź pod mym liściem

Obraz
Przeraża mnie okrucieństwo wojny. W idealnym świecie spędzalibyśmy ten dzień tak, jak kto lubi: na zakupach, zwiedzaniu, siłowni, pogaduchach z przyjaciółmi, upojnych randkach. W mniej idealnym na pohukiwaniu, żeby dzieci dokładnie umyły zęby, gotowaniu i frustracji, że znów trzeba zrobić pranie. W tym najgorszym z wariantów ktoś właśnie ucieka przed bombami, krzyczy z bólu, albo umiera ze strachu. A czasem to nie strach jest przyczyną śmierci. Dawno nie byłam tak dumna z mojego narodu. Zabrzmiało „larum”, tak jak w dawnych czasach, a my otrąbiliśmy pospolite ruszenie. Moja koleżanka pojechała na granicę z Ukrainą, by zabrać uchodźców: rodzinę z trójką dzieci, z których najmłodsze nie skończyło jeszcze roku. Inna przez cały weekend pakowała paczki w zaimprowizowanym centrum pomocy. Chyba nigdy muzealna przestrzeń nie miała w sobie tak pięknych dzieł sztuki, jak ludzie, którzy ruszyli do przygotowywania apteczek. Kolega pomagał w tłumaczeniu na dworcach. Drugi pikietował pod rosyjską ...

Nie stać nas na obojętność

Obraz
Wczorajszy dzień był dla wielu szokiem. Uwierzyliśmy, że wojen w Europie nie będzie, bo kto by ich chciał? Chyba tylko szaleniec. A później okazało się, że rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę. Wszyscy widzieli i każdy się łudził. Ćwiczenia tuż przy granicy z piętnastoma dywizjami? Akurat. Jednak kiedy obudziłam się w czwartkowy poranek, stary świat nie był już tak bezpieczny, jak jeszcze miesiąc temu. Tydzień. 24 godziny wstecz. Jak to jest, że wojny zaczynają się zawsze nad ranem? Czy łatwiej jest wystrzelić pierwszy pocisk, gdy świat jeszcze śpi?  Nie będę się rozwodzić, bo to nie pora na eseje. Dziś jest czas na opowiedzenie się po stronie człowieka i wolności.  Jeśli wierzycie: pomódlmy się razem o pokój. Jeśli czujecie się na siłach: zaprotestujmy przeciwko wojnie. Jeśli macie taką możliwość: wpłaćcie na jedną ze zbiórek na rzecz Ukrainy. Ja wspieram Polską Akcję Humanitarną, Caritas Polska, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polski Czerwony Krzyż. Poniżej znajdz...

Szklane pieczęcie

Obraz
Ostatnio wpadła mi w oczy opowieść o tym, że w którymś z kolei roku prezydentury Baraca Obamy, jego żona Michelle udekorowała świąteczne drzewko szklanymi ozdobami, na których były odbite pieczęcie wszystkich stanów. Ogromnie mnie to urzekło - wyobraziłam sobie migotliwą choinkę, jakby żywcem wyjętą z „Krainy lodu”. A później pomyślałam, że my też jesteśmy jak szklane pieczęcie. Szkło wydaje się takie kruche, a jednak ma niezwykłą zdolność transformacji. Potłuczone okruchy można przetopić tworząc nowe wspaniałości. Tradycyjnie jest przezroczyste i niejako wpasowane w naszą codzienność. To te wszystkie niezauważane szyby, powszednie szklanki i lustra – traktowane jak oczywistość. A jednak tak mocno wpływa na nasze życie. W końcu bez okien byłoby nam albo potwornie ciemno, albo przeraźliwie zimno. Myślę, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno oddziałujemy na siebie nawzajem. Ostatnio miałam w pracy taką miłą sytuację: zostawiłam na blacie kubek, podłączyłam czajnik i zamiast...

Post społecznie zaangażowany

Obraz
Jako Polki uchodzimy za piękne kobiety. Myślicie, że to przez wysokie kości policzkowe i krągłe piersi? Przez „lico bielsze od mleka”? A może efekt wow robi „z czarną rzęsą powieka”? * Ostatnio doszłam do wniosku, że nas po prostu warunki tak hartują. Przez pół roku słońca jest jak na lekarstwo. Ergo – mniej przebarwień. Oczu się nie mruży, to i zmarszczki mimiczne mniejsze. Krioterapia, fundowana przez arktyczny wiatr i wszelkie wyroby śniegopodobne, idealnie konserwuje nam ciała i zmniejsza zużycie biologiczne. A jak powieje mocniej, to jeszcze można to pod masaż bioprądami podciągnąć. Zresztą rzeczywistość lubi nas od czasu do czasu posmagać na pobudzenie krążenia. Deszcze, dość regularne w swej częstotliwości, zapewniają doskonałe nawilżenie. Szczególnie włosów. Najlepiej świeżo po prostowaniu. Jak już jesteśmy przy deszczach, to zawsze można mieć nadzieję, że trafią się te kwaśne. Czysta oszczędność, prawda? Po co wydawać miliony monet na kwas migdałowy, skoro chemikalia płyną za ...

Piołun i miód

Obraz
Mam znajomą czarownicę, u której ciężko wypić Liptona z cytryną, ale bez problemu uraczy człowieka naparem z większości korzeni, kwiatów i ziół polskich. Powiedz tylko, że ostatnio pobolewały cię nerki, a już w kubku będzie się parzył rdest ptasi, liść brzozy albo kłącze perzu. Zacisnął cię żołądek? Ależ proszę, oto rozkurczowy rumianek, doprawiony odrobiną mięty. I tak dalej, i tak dalej. *** Wiele osób uważa, że zioła są śmierdzące, paskudne w smaku i ogólnie ble, ale to zależy od konkretnej mieszanki. Jedyne co jest całkowicie nie do przejścia to piołun. Obiektywnie bardzo pożyteczna roślina: bakteriobójcza, przeciwzapalna, przeciwskurczowa. Kłopot w tym, że bardzo gorzka. Tak jak niektóre słowa. Wierzę, że ludzie są z natury dobrzy. Że u naszych podstaw leży zawsze pragnienie szczęścia, światła, pokoju i radości. Że chcemy tego co dobre i piękne nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Czasem tylko to chcenie nijak się ma do naszego zachowania. Ile głupich błędów popełniamy w roz...

Teatrzyk Zielony Słoń

Obraz
Cztery słonie, zielone słonie, każdy kokardkę ma na ogonie... Czemu słonie? Czemu zielone? I dlaczego za każdym razem, gdy mam więcej niż 38 stopni? Nie mam pojęcia, ale to zabawne, kiedy jednego dnia starasz się być profesjonalistką w pracy, a drugiego z sufitu spływa Trąbalski w meloniku i uprzejmie proponuje łyczek herbaty. Ależ tak, poproszę. Z miodem, cytryną i świętym spokojem. Witajcie w moim świecie. *** Ostatnio mam więcej czasu na rozkminy. Nie to, żeby zaraz o życiu i śmierci, raczej: "Co to za życie ze zużyciem 60 chusteczek na godzinę?" Przemiał, jak w fabryce. Ale tak na fali Dnia Dziecka przyszło mi do głowy, że dzieciom znacznie łatwiej jest być dobrymi, niż dorosłym. Nie dlatego, że po 18tce dostajemy zbiorowej skoliozy kręgosłupa moralnego. Wręcz przeciwnie - powinien być na tyle stabilny, że połowa dziecinnych "dobrych uczynków" to norma, a nie wyskok. Weźmy wyrzucenie śmieci - jak masz 5 lat to plusik, a jak 35 to co, fanfarów się spodziewasz...

Lubię być boska

Obraz
Mam koleżankę, która jest dobrą wróżką. Nie ma wprawdzie skrzydełek, ale często nosi kok, jak Dzwoneczek. Moim zdaniem to się liczy :) Jednak o wiele ważniejsze jest to, że non stop czaruje.  Jesteś boska! Jesteś fantastyczny! Genialnie to zrobiliście, bez was by się nie udało. Czy to nie magia? Wystarczy kilka słów, a świat od razu staje się bardziej przyjaznym miejscem. To już nie jest jakaś tam kula, dryfująca w zimnym, ciemnym kosmosie – to dom pełen uśmiechu.  *** Uwielbiam siłę sprawczą słów. Można nimi kształtować rzeczywistość, wywoływać uśmiech, przekazywać wiedzę. Niektórzy jednak zapominają, że słowa to też odpowiedzialność. I owszem, w pewnym stopniu ponosimy odpowiedzialność za to, jak inni nas zrozumieją.  Utarł się pogląd, że „To co mówię to mówię, a jak ty to rozumiesz to twoja sprawa”. No nie do końca. Wyobraź sobie I klasę podstawówki. Będzie mowa o ekologii, o tym, że drzewa są potrzebne. To co: wykład fachowy z wyjaśnieniem zagadki fotosyntezy, a przy ...

Szparag codzienności

Obraz
Rzeczywistość dopadła mnie w sposób dość brutalny. Kolejne mieszkanie, które mi się spodobało okazało się być totalnie poza moim zasięgiem. No chyba, że zrezygnuję z takich głupot jak jedzenie, picie, środki czystości. Nie dotarłam jednak do tych rewirów samoświadomości, żeby żywić się światłem słonecznym i kąpać w blasku księżyca. Może kiedyś. Wracałam więc do domu, myśląc o tym, że wszystko fajnie, ale ekonomia to wredna zołza, gdy moim oczom ukazał się stragan z warzywami. A wśród tych pomidorów i ogórków ukazało się cudo, na które czekałam strasznie długie miesiące: pęczek szparagów :D Więc podbijam do tego straganu radośnie, wabiona wizją szparagów idealnie zrumienionych na masełku, wręcz czuję ich smak i wtedy znów, łup mną o bruk: dwadzieścia dwa złote. No ludzie, maj jest! Polska jest potęgą szparagową! W Internetach mówią, że Niemcy przyjeżdżają je do nas zbierać, a tu dwie dychy?! I w tym momencie w głowie otworzyła mi się zapadka: na mieszkanie mnie nie stać, ale te sz...

Taką mnie narysowano

Obraz
W pracy policjanta i historyka nie ma nikogo mniej wiarygodnego niż naoczny świadek. Paradoks, prawda? W końcu większość z nas może polegać na własnych zmysłach. A jednak nie jest to wcale takie oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Załóżmy, że widzisz kobietę niosącą zakupy. Po prostu idzie i niesie siatkę. Co zauważysz? Zarąbistą sukienkę, dokładnie taką jaką chciałaś kupić? To musi być fajna dziewczyna skoro macie taki sam gust. No, a jakie ma szczęście, że udało jej się ją dostać. Ciężką torbę? Widać, że jest ciężka, pewnie ma sporo na głowie, a jeszcze trzeba będzie obiad zrobić… I czujesz taką babską solidarność, bo i ciebie jeszcze czeka gotowanie… A może widzisz jej sprężysty krok i błysk w oku? Biegnie do domu jak na skrzydłach, pewnie rzuci zakupy i pobiegnie na randkę. Przecież tak pięknie być zakochanym! Filtrujemy rzeczywistość przez pryzmat własnych emocji i wyobrażeń. To nie jest coś niezwykłego, tak po prostu się dzieje. Widząc jakieś zdarzenie k...

Bohater, którego potrzebujemy

Obraz
Jak mi dzisiaj cudownie! Jest sobota, a to oznacza, że przez cały weekend mogę się wylegiwać pod kocykiem z książką. Jedyny dylemat to taki, co wybrać z tego stosu, który piętrzy się przy łóżku. W domu pachnie kawą i ostatnimi pomarańczami w sezonie. Marcowe zimno nie ma dostępu, bo kaloryfery uczciwie wyrabiają swoją dzienną normę. Miód, cud i ciepełko. Pięknie jest! Jednak moje zamrożone serduszko najbardziej rozgrzawa dziś wspomnienie sceny z ZTM, która miała miejsce jakiś miesiąc temu. Otóż stalkowałam sobie pewnego chłopaczka - do dobra, jechaliśmy po prostu tymi samymi autobusami, ale przyznacie, że wprowadza to pewien dramatyzm :p Nie miał płaszcza od Burberry, ani dumnego ortalionu z lampasem, czapkę nasunął prawie po brwi, maseczkę nosił prawidłowo. Słowem: był zamaskowany jak ninja, jak Clark Kent w cywilu. I trochę żałuję, że go nie rozpoznam na mieście, bo takich jak on powinno być więcej. Z uśmiechem przesunął się w jednym autobusie, żeby zrobić miejce zmęczonej życiem...

Perłowa królowa

Obraz
Wiecie, że perły lubią być noszone? Podobno wtedy nabierają blasku. Może dlatego, że nie są kopalnianymi kamieniami, ale powstałymi we wnętrzach morskich żyjątek. Sam proces powstawania tego klejnociku jest bardzo bolesny. Ziarno piasku, masa perłowa, czas. Aż wreszcie powstaje perła. Piękna, drogocenna, lecz także porównywana do łzy. Perłowa królowa. Piękna, od stóp do głów ubrana w migotliwe perły. Jako królowa jest dostojna, trochę ponad zwykłymi śmiertelnikami. Silna, bo tego się od niej oczekuje. Gwarant bezpieczeństwa, ostoja. A ona w ciszy dźwiga te wszystkie łzy. Są ludzie, do których inni idą się wypłakać. To ogromny dar umieć pocieszyć innych i pomóc im przejść przez chwilową ciemność. Znam takie osoby, którym w kolejce do lekarza obcy ludzie opowiedzą historię życia i odejdą spokojniejsi. To piękne i bardzo potrzebne, ale jak łatwo można się zapętlić w byciu na każde skinienie. Dając innym przestrzeń we własnym sercu i umyśle trzeba zostawić też furtkę dla siebie. Wyo...

Zasada magnesu w oczach

Obraz
Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Plus ciągnie do minusa, minus do plusa, panienki z dobrych domów lecą na niegrzecznych chłopaków... Mam jednak teorię, że przyciągamy to, czym sami jesteśmy. Słynne zdanie ze szklanką napełnioną do połowy colą pokazuje, że optymista widzi możliwość ugaszenia pragnienia, pesymista zakłada, że i tak się nie napije, a realista wie, że dowalą mu rachunek z podatkiem cukrowym. True story. W dużej mierze nasz świat zależy to od tego, co dostrzegamy wokół siebie. I od tego, czego nie widzimy. Nie dlatego, że coś znika, albo magicznie się pojawia. Rzeczywistość dotyka nas czy tego chcemy, czy nie, ale to my nadajemy znaczenie wszystkiemu, co dzieje się w naszym życiu.  Załóżmy, że trzeba iść do urzędu i wypełnić jakiś wniosek.  Nikt w Polsce nie myśli o takiej wyprawie z dreszczykiem emocji. Prędzej z dreszczem przerażenia. Oczywiście można to przeżywać tydzień wcześniej i tydzień później. Nakręcać się, że kolejka będzie zakręcać dookoła budyn...