Posty

Wyświetlam posty z etykietą słowa

Boski pierwiastek

Obraz
Zawsze fascynowało mnie stwierdzenie, że zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga. Wizerunki Boga Ojca z rozwianą siwą brodą i Jezusa w wydaniu środkowoeuropejskim nie pomagały w zrozumieniu na czym to podobieństwo ma polegać. Długo myślałam, że chodzi o ciałokształt. Wiecie: dwie ręce, dwie nogi. Trochę miałam zgrzytu w kwestii płci, bo mamy gołębia, a w dodatku Ojciec rodzi Syna.  Z biegiem lat zrozumiałam, że nie o wygląd tu chodzi – przecież Bóg jest duchem. Chodzi o relacyjność i zdolność do miłości. W ogóle wierzę, że miłość jako taka przenika nasz świat. Widzę ją w kwiatach, drzewach, w majestacie gór, w całym świecie zwierząt. W ludziach też ją widzę. Jest jej o wiele więcej niż zła, które też w nas tkwi.  Od pewnego czasu uderza mnie jednak coś innego. Konkretnie moc słowa. Ale nie tego Bożego, które stworzyło świat. Nie Słowa Wcielonego. Chodzi o moc słów, które mamy jako ludzie. One też kształtują rzeczywistość. Może na mniejszą skalę, ale bardzo realnie. Myślę, że...

Dwie beczki

Obraz
Nie wszystko jest takie, jakim się zdaje na pierwszy rzut oka. Weźmy na tapet pierogi ruskie: dziki bojkot w barach mlecznych i masowe zmienianie nazwy, a one nic z Rosją nie mają wspólnego. Ruskie, bo z Rusi Czerwonej (na obecne realia to północno-zachodnia Ukraina i Polska wschodnio-południowa). Zresztą gdyby nawet były z Rosji, to co? Dostojewskiego też czytać nie wolno? A Bułhakowa? Akurat koncepcja tańczących diabłów, zbrodni i kary jest w tej chwili bardzo wymowna. Żadna matka nie chce stracić dziecka na wojnie, żadna żona nie chce opłakiwać męża. Zły człowiek zaplanował wojnę i posłał na nią ludzi, z których życiem się nie liczy. Uwikłał w nią niewinny naród, ale i własnych rodaków. I o ile sankcje uważam za wyraz solidarności z Ukrainą, to już plucie na Rosjan, szczególnie tych od lat mieszkających za granicą i niepopierających w żaden sposób polityki Kremla, uważam za zwykłe świństwo. Czemu oni winni? Dobre pobudki muszą być podbudowane wiedzą i empatią, bo inaczej mogą zaszko...

Zakotwiczeni

Obraz
Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie! Nie wiem jak Wy, ale ja słysząc taką formułkę od razu przenoszę się do przedostatniej ławki pod ścianą i czasów, gdy wydawało mi się, że jak tylko dorosnę to nikt mi nie będzie mówił co mam robić. Słodka naiwność! Nie tylko budżet mnie ogranicza, ale jeszcze brak czasu, bo przysięgam, że kiedyś doba była o wiele dłuższa. Nie było mnie tu już od tygodnia i chciałabym móc powiedzieć, że zostałam poniesiona przez urodzinowy melanż, ale prozaiczna prawda jest taka, że miałam dość intensywny czas w pracy i nie starczało mi już sił na dodatkowe zajęcia. Przychodziłam do domu z głową spuchniętą od wiadomości, ledwo powłócząc nogami. Aktywność ograniczała mi się do kąpieli, podgrzania zupy i włączenia filmu, który ukoi mnie i rozczuli. Może to wpływ zimowej aury, może przeciążenia, ale potrzeba mi komfortu i emocji wywołanych przez powtarzalne, uspakajające czynności. Jeszcze przyjdzie moment kiedy zmierzę się z ambitniejszym kinem, albo wypróbuję nowy p...

7 miliardów słońc

Obraz
Uwielbiam akademickie dyskusje, łyżkę miodu w beczce dziegciu i czekoladę z solą. Nieoczywiste połączenia i przyjemność płynącą z łamania schematów. A tych nie brakuje, bo wszyscy jesteśmy potwornie schematyczni. Pewnie się teraz krzywicie, że nie, wcale nie, ja nie jestem.  Akurat :)  Nie wierzę w uniwersalne klucze, które na każdego działają tak samo, ale jako ludzie nie różnimy się między sobą zbyt mocno. Owszem, każdy ma swój własny charakter, temperament i przyzwyczajenia, inny próg bólu i wrażliwości, ale gdy już wejdziemy na swojego konika to możemy galopować do upadłego. Przykłady? Podam wam jeden - robimy za centrum wszechświata. Swojego. Wystarczy poczytać komentarze na blogach. Mało w nich dyskusji, empatii czy chociażby przekory. Jest za to mocna koncentracja na własnych uczuciach i doświadczeniach. To nic złego, w końcu najlepiej odnosić się do tego co jest znane. Jednak niebezpiecznie jest przykładać własną miarkę do innych. Zwłaszcza, gdy robimy to bez większej ...

Piołun i miód

Obraz
Mam znajomą czarownicę, u której ciężko wypić Liptona z cytryną, ale bez problemu uraczy człowieka naparem z większości korzeni, kwiatów i ziół polskich. Powiedz tylko, że ostatnio pobolewały cię nerki, a już w kubku będzie się parzył rdest ptasi, liść brzozy albo kłącze perzu. Zacisnął cię żołądek? Ależ proszę, oto rozkurczowy rumianek, doprawiony odrobiną mięty. I tak dalej, i tak dalej. *** Wiele osób uważa, że zioła są śmierdzące, paskudne w smaku i ogólnie ble, ale to zależy od konkretnej mieszanki. Jedyne co jest całkowicie nie do przejścia to piołun. Obiektywnie bardzo pożyteczna roślina: bakteriobójcza, przeciwzapalna, przeciwskurczowa. Kłopot w tym, że bardzo gorzka. Tak jak niektóre słowa. Wierzę, że ludzie są z natury dobrzy. Że u naszych podstaw leży zawsze pragnienie szczęścia, światła, pokoju i radości. Że chcemy tego co dobre i piękne nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Czasem tylko to chcenie nijak się ma do naszego zachowania. Ile głupich błędów popełniamy w roz...