Posty

Wyświetlam posty z etykietą kultura

Magia

Obraz
Dzieci radośnie pobiegły do szkoły, bo nauczone doświadczeniem wietrzą już nadciągającą zdalną naukę. Strajki, problemy z ogrzaniem budynków czy inny shit. Swoją drogą żeby wytrwać w zawodzie nauczyciela naprawdę trzeba mieć w sobie silne poczucie misji i jakąś poduszkę finansową – osobiście podziwiam i nie ma w tym krztyny przesady. Co nie zmienia faktu, że wakacje się skończyły, a ja wreszcie mogłam otrąbić coś, na co czekałam bardzo długo: urlop! Wiem, wstęp miałam niczym Mickiewicz przed rozpoczęciem akcji na Litwie, ale po prostu muszę podzielić się z Wami radością, która we mnie musuje niczym cola z mentosami. To dopiero 6 dzień wolności, a ja zdążyłam już zaliczyć trochę kultury, magii i facepalmu, ale po kolei. Po pierwsze – byłam w Krakowie. Nie pierwszy raz, ale wciąż na nowo daję się oczarowywać temu miastu królów, maczet i smogu. Smogu nie było i w oddali majaczyły szczyty gór. Przez chwilę nawet pomyślałam, że romantycznie byłoby zdobywać skałki i młodą piersią chłonąć...

Mielony mózg

Obraz
Bynajmniej nie chodzi o ulubione danie Hannibala Lectera. Ale tak mi się wszystko w nim przekotłowało, że tylko dodać bułki tartej, jajko i na patelnię ten móżdżek. Przeładowałam się po prostu. Żeby było zabawniej piszę tego posta w najbardziej luksusowym spa, jakie do tej pory udało mi się odwiedzić. Noc spędziłam z mrożonym okładem na oczy, stópki grzał mi termofor z ciepłą wodą, a pod głową miałam poduszkę napełnioną lawendą. Szampana piłam do śniadania! Zaraz będą mnie nacierać olejkiem o zapachu mandarynki! Czysta dekadencja. To w sumie straszne, że trzeba zapłacić spory hajs za luksus nicnierobienia i bezkarny urlop do powinności. Chyba większości z nas nie wychodzi nic z mądrości: "Kurz leży - poleżę i ja". A jak nawet się położę, to z takim poczuciem winy, że za karę wymyślę porządki w szafach, albo coś równie ambitnego.  A wiecie co nas tak nakręca? Wielopokoleniowy łańcuch zachowań. Zróbcie szybki rachunek sumienia i odpowiedzcie sobie szczerze dla kogo rzucone mimo...

Niewidzialni ludzie

Obraz
Jedyne o czym mogłam myśleć w drodze do pracy to to, że potwornie bolą mnie cycki. Serio, jakbym mogła to bym je odczepiła i założyła, jak przestaną boleć. To jest jakaś masakra: jak nie piersi, to woda zatrzymuje się w organizmie, jak nie to, to brzuch zarzyna... Okres przed, po i w trakcie.  Czasem zazdroszczę tym kobietom, które nie mają żadnych dolegliwości. A przecież nikt nas nie zwalnia z obowiązków: boli czy nie boli, przekrwiony odwłok zaczyna żyć własnym życiem, ale dzieci trzeba zaprowadzić do przedszkola. Trzeba wysłać szefowi raport, poprowadzić lekcje, kupić płyn do płukania i ostać swoje w kolejce do rzeźnika. Nikt nam nie wypisuje usprawiedliwienia z powodu naszej fizjologii. A szkoda. W wielu zawodach kobiety ciągle zarabiają mniej niż mężczyźni. Mówią, że jesteśmy mniej wydajne, mamy swoje humory, chimery, hormony i cholera wie co jeszcze. Osobiście nie zauważyłam różnic intelektualnych pomiędzy płciami. Między konkretnymi ludźmi to tak, ale płeć nie miała ża...

Krótka historia nierobienia wrażenia

Obraz
Każdy mierzy swoją miarką, przykładając do innych to, co ważne dla niego. Kobieta, która od zawsze chciała mieć dużą rodzinę, często nawet nie pomyśli, że ktoś może nie chcieć dzieci, albo poprzestać na jednym. Nawet jeśli nie wypowie tego na głos, to i tak będzie w duchu żałowała tej biedulki, która nie wie co traci. Tak samo podróżnicy, zakochani w tym co nieznane nie pomyślą, że niektórym wystarcza to co bliskie. Nic ich nie goni, nie chcą dowiadywać się co leży za horyzontem i kolejną górą. Jest im dobrze. I ciężko to zrozumieć komuś, kto żyje na walizkach.   *** Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, kiedy na oko 30-letnia wnuczka chwaliła się babci, że od października zaczyna kolejne studia. Dziewczyna była rozpromieniona, z entuzjazmem opowiadała o kierunku, o perspektywach, które się przed nią otwierają, o tym że to jedna z najlepszych uczelni w kraju. Na to babcia pokiwała głową i zadała kluczowe pytanie: Pięknie. A masz jakiegoś chłopaka na oku? I widziałam jak w ty...

Łoś kulturalny

Obraz
Łosie to takie śmieszne zwierzęta. Największe na świecie żyjące jeleniowate, niebezpieczne, niezbyt foremne i w pewien sposób wiecznie nieobecne. Bajek o nich nikt nie pisze, w przeciwieństwie do lwów i orłów rzadko goszczą w herbarzach. Jest wprawdzie Łoś Superktoś, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę. I chociaż ich wyraz pyska zdradza permanentną zawiechę, to jednak zryw mają godny bolidu Formuły 1. A ja się w tym tygodniu tak zerwałam na kulturę. *** Przed pandemią byłam żywym informatorem w sprawach kulturalnych. Koncert? No problem, rozpiska z podziałem na dzielnice. Kino? Proszę bardzo, łącznie z ocenami z Filmwebu. Nowa wystawa? Byłam, widziałam, polecam lub nie. Teatry, restauracje i inne zajęcia pozalekcyjne - to był mój żywioł. Aż tu nagle przyszedł lockdown i odzwyczaiłam się od zwykłego trybu. A teraz, pomalutku (he he), wracam na dawne tory. Zaczęło się od absolutnie fantastycznej Cruelli . Muzyka, kostiumy, obie cudowne Emmy - ale się ubawiłam! W życiu bym się nie ...