Posty

Wyświetlam posty z etykietą podróże

Magia

Obraz
Dzieci radośnie pobiegły do szkoły, bo nauczone doświadczeniem wietrzą już nadciągającą zdalną naukę. Strajki, problemy z ogrzaniem budynków czy inny shit. Swoją drogą żeby wytrwać w zawodzie nauczyciela naprawdę trzeba mieć w sobie silne poczucie misji i jakąś poduszkę finansową – osobiście podziwiam i nie ma w tym krztyny przesady. Co nie zmienia faktu, że wakacje się skończyły, a ja wreszcie mogłam otrąbić coś, na co czekałam bardzo długo: urlop! Wiem, wstęp miałam niczym Mickiewicz przed rozpoczęciem akcji na Litwie, ale po prostu muszę podzielić się z Wami radością, która we mnie musuje niczym cola z mentosami. To dopiero 6 dzień wolności, a ja zdążyłam już zaliczyć trochę kultury, magii i facepalmu, ale po kolei. Po pierwsze – byłam w Krakowie. Nie pierwszy raz, ale wciąż na nowo daję się oczarowywać temu miastu królów, maczet i smogu. Smogu nie było i w oddali majaczyły szczyty gór. Przez chwilę nawet pomyślałam, że romantycznie byłoby zdobywać skałki i młodą piersią chłonąć...

Ten z meduzą i gołębiami

Obraz
Cześć! Długa była ta cisza w eterze, ale cieszę się, że mimo wszystko nie zmieniliście stacji. Dziki Gon przegalopował po moim niebie i zostawił po sobie jeno zgliszcza. Ale jak wiadomo, kobieta z niczego zrobi i awanturę i sałatkę, więc już się ogarniam. Utarło się przekonanie, że nikt nie jest gotowy na złe rzeczy i to prawda. Nie wiem, czy ktokolwiek może powiedzieć, że był przygotowany na nokaut od losu. Bywa jednak, że miłe rzeczy również przychodzą nie w porę. U mnie taką rzeczą był… urlop. *** Nie tak dawno temu, bo w lutym, mój przyjaciel znalazł tanie bilety na Maltę. Akurat czułam już zmęczenie materiału i propozycja krótkiego wyjazdu była strzałem w dziesiątkę. Znaleźliśmy hotel, wypisaliśmy wnioski urlopowe i z dnia na dzień wycięło mnie z życia. Marzec był ciężki, ale nie chcę się nad nim rozwodzić – było, minęło. Została jednak niemoc i dziwne zawieszenie, które nie pozwalało na wejście w utarte tryby. Należę do ludzi, którzy lubią zwiedzać, próbować nowych smaków...

Sick [Sic]

Obraz
Każdy ma jakieś oswojone miejsca. Czasem to park koło domu z konkretnym, ukochanym drzewem. Czasem zadymiony pub, w którym na wejściu zbija się z barmanem żółwika. A czasem są to miasta, do których wspaniale jest wracać. Dla mnie takim miejsem jest Toruń. Przez lata Toruń kojarzył mi się z zupą ogórkową. Nie z piernikami, nie z Kopernikiem, ale właśnie z niebem koloru zabielonej zupy. To tam zjadłam pierwszego w życiu Happy Meala i dałam się zaczarować gwiazdom, wyświetlanym na pękatej kopule planetarium. Nic więc dziwnego, że na wyjazd do Torunia cieszyłam się niczym wiewiórka na promocyjne fistaszki. Hej, przygodo! Taa.... Luzowanie obostrzeń wplynęło znacząco na obłożenie w PKP. Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że będzie luz, cisza i spokój, a zamiast tego dostałam wagon bez przedziałów i bandę wyjców tuż obok. Serio, rozumiem, że dzieci roznosi energia, ale mnie roznosiły decybele, które wydawały. A jak słuchawki nie dawały rady ich zagłuszyć, to nie wyobrażam sobie, jak ich ...

Bydgoszcz - jedyna egzotyka, na którą mnie stać

Obraz
Ogarnęła mnie tęsknota za podróżami. Za szukaniem ciekawych miejsc do zwiedzania, za wynajdywaniem noclegu, który nie zabije ceną, ale i nie zgwałci poczucia estetyki, za czytaniem przewodników i polecajek. Pandemia jednak skutecznie psuje moje plany wyjazdowe. Nie wyobrażam sobie teraz wycieczki do Rzymu. Tego Rzymu, który miałam odwiedzić w zeszłym roku. I którego nie odwiedziłam.  Nie był to jednak rok bezowocny, bo zamiast zagranicznych wojaży pojeździłam trochę po Polsce. Dotarłam też do Bydgoszczy, do której jakoś nigdy nie było mi po drodze. I wiecie co? Fajnie było :) *** Mój przyjaciel, rdzenny Torunianin, mawia, że nie jeździ się do Bydgoszczy, tylko do Brzydgoszczy. Wstyd się przyznać, ale pierwszej chwili po wyjściu z dworca byłam skłonna przyznać mu rację. Pół jezdni rozorane, liszajowate kamienice na przeciw, żadnego drzewa w zasięgu wzroku - i ja, mająca tu spędzić trzy dni! Ale gdy już opadł ze mnie pęd warszawskiego życia, kiedy przestroiłam się na tryb wypoczynku,...