Posty

Wyświetlam posty z etykietą wspomnienia

Wskrzeszeniomat – część trzecia

Obraz
To już ostatnia część opowiadania. Dajcie znać co o nim myślicie. I koniecznie powiedzcie, co chcielibyście wskrzesić :) Wskrzeszeniomat – część trzecia – Pani Ewo, proszę na słówko! – głos dyrektora brzmiał niczym odgłos paznokci przesuwanych po tablicy. – Słyszałem w pokoju nauczycielskim, jak opowiadała pani o jakimś łańcuchu dobrych uczynków . – Tak, panie dyrektorze, ale nie chodzi tylko o same dobre uczynki. Był już taki łańcuszek dobrych serc polegający na tym, że każdy, komu wyświadczono jakieś dobro miał odwdzięczyć się podając je dalej. Tu chodzi przede wszystkim o ciągłość pokoleń. Każdy ma jakieś wspomnienie związane z babcią, dziadkiem, miłą sąsiadką albo nawet ukochanym pisarzem. Czy nie byłoby wspaniale, żeby kultywować ich dobre nawyki? – Hmm, tradycja, powiada pani…– dyrektor zrobił zamyśloną minę. – Myślę, ze możemy się na to zgodzić. Proszę przeprowadzić taki… echem… eksperyment. – Dyrektor wyraźnie nie lubił tego słowa. – Na początek niech zaangażuje pani ...

Nostalgicznie

Obraz
 Wiecie kiedy człowiek oficjalnie wkracza do świata ludzi tak dojrzałych, że może na legalu mówić: "Panie, kiedyś to było, a teraz to nie jest"?  Przez długi czas myślałam, że nastąpi to w chwili, gdy z własnej woli założę rajstopy pod spodnie. Że niby ochrona starych kości itd. Otóż nie - jesteś w potwornie zaawansowanym wieku, gdy w radio puszczają piosenki z 18-tek, a Ty uświadamiasz sobie, że te imprezy wcale nie były 5 lat temu. Szok i niedowierzanie.  Pamiętam jakby to było wczoraj, poszukiwania prezentów, odpowiednich kiecek, tańce, hulanki, powroty nad ranem...  Panie, kiedyś to było! Były obietnice,  że nasza paczka to się nigdy w życiu nie rozleci i możemy iść na studia do różnych miast, ale spotkanie w okolicach świąt jest obowiązkowe. I nawet kilka razy się udało:) A później zaczęliśmy spotykać się co parę lat, wysyłać smsy na święta albo też nie, niektórzy tylko utrzymują stały kontakt. Co zwykle budzi lekką zazdrość, bo jak to? A ja?! Łatwo zerwać ...

Huśtawka

Obraz
Siedzę i siedzę, myślę i myślę, czego najbardziej mi żal... ... i  przypominała mi się huśtawka u babci przed blokiem. Była stara, nawet gdy ja byłam mała. W oryginale pokrywała ją żółta i niebieska farba, ale w mojej pamięci jest piękną mozaiką odłażących płatów emalii i świeżej rdzy. Miała siedzisko lekko nadpęknięte, tak że tyłek zwisał, a ideału dopełniały niesamowicie wyrobione zawiasy.  Pamiętam, jak ustawiała się do niej cała kolejka - najpierw najstarsi, potem młodsi, każdy grzecznie zajmował swoje miejsce w szeregu. Trzeba było rozbujać się do sztangi, a potem skoczyć jak najdalej. Na tym samym podwórku rosła też jarzębina, o którą codzienne rano toczyła się wojna. Bandy dziewczyn i chłopaków rywalizowały, kto wcześniej wstanie i zajmie strategiczną bazę. Gdy pociągnęło się odpowiednią gałąź to można było odrzucić wroga na 2 metry. Piękna sprawa. Był jeszcze murek, na który wchodziłyśmy z siostrą cioteczną po bzie. Siedziałyśmy tam całymi godzinami wymyślając zabawy, ...