Posty

Wyświetlam posty z etykietą szczęście

Miłość ze smartfona: Przechodzona szansa

Obraz
Szewc bez butów chodzi, lekarze kopcą na potęgę elektroniczne papierosy, a ludzie pracujący w komunikacji nie potrafią się dogadać – myślicie, że to znak czasów? Mroczne zawirowanie sił wyższych i powiew hipokryzji? A może zwykły ludzki strach i pompowanie sił w inne sfery życia by te osobiste, najważniejsze, leżały odłogiem? Przyzwyczaiłam się do tego, że skoro jest problem to trzeba go szybko rozwiązać. Jest korek – znajdź objazd. Uwiera cię stanik – zdejmij. Na tym poziomie to takie łatwe. Trochę trudniej jest z pracą, której nie da się zmienić z poniedziałku na wtorek. Jeszcze trudniej jest z własną głową, w której czasem trzeba poukładać, ale najtrudniejsze są jednak relacje międzyludzkie. To zderzenie dwóch galaktyk – świata „Ja” i świata „Ty”. Każdy jest pełen zupełnie innych oczekiwań i wyobrażeń, każdy ma swoje ograniczenia, zranienia, wdrukowane schematy. Nie zawsze nawet uświadomione. I chyba to jest największy problem, gdy krążymy po orbitach własnych myśli, ale nie pró...

Okrutna, zła i podła

Obraz
Okrutna i zła... Ojej, tak bardzo mi z tego powodu wszystko jedno. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem za tym, by deptać ludziom marzenia. Niech na nich lecą, niech szybują! Tylko niech mnie nie zamykają w ich klatce, bo wtedy będzie źle. *** Byłam na randce. Proszę o brawa, bo to jednak nie jest stały punkt w moim kalendarzu. Nic zobowiązującego, zwykły spacer. Kilka dni wcześniej poznaliśmy się w pubie, pośmialiśmy się chwilę i stwierdziliśmy, że warto spotkać się jeszcze raz.  A na tym spotkaniu okazało się, że podobne poczucie humoru to jednak za mało i dzielą nas całe oceany upodobań i zapatrywań. Ja lubię zwiedzać, on nie. On lubi siedzieć w domu, a ja potrzebuję oswajania coraz to nowszej przestrzeni. On jest rodzinnym typem, który marzy o minimum 3 dzieci, a ja ich w ogóle nie przewiduję w swoim życiorysie. On lubi narty zimą, a ja ani zimą, ani latem, ani na żywo, ani w telewizji. I spoko. Przynajmniej dla mnie. Dwójka obcych sobie ludzi stwierdziła, że nie mają punktów styczn...

Zupa z trupa

Obraz
Może to będzie odkrywcze, ale sto procent społeczeństwa ma tyłek. Każdy ma też jakąś historię. Kłopot w tym, że jest ona właśnie jak tyłek: interesująca dla właściciela. No, może jeszcze dla paru osób. *** Jesteśmy zbiorem doświadczeń, przemyśleń, planów i marzeń. Bywa jednak, że w którymś momencie naszego życia doświadczamy czegoś o tak wielkim ciężarze gatunkowym, że nie potrafimy się od tego uwolnić. Od razu na myśl przychodzi jakaś wielka trauma – i nie ważne, czy ktoś definiuje ją jako złośliwą uwagę Magdy z III C, czy puszczenie kantem tuż przed ślubem. Każdego dotyka co innego i ma prawo przeżywać to po swojemu. Ale mogą to być też sukcesy, które kiedyś się zadziały, a my wciąż rozpamiętujemy dawną chwałę. Wiecie, że patrząc na znajomych z mojego rocznika, to zdecydowanie lepiej powodzi się tym wszystkim średniakom niż śmietance towarzyskiej? Nie twierdzę, że są oni nieszczęśliwi, ale ciągle jeszcze pamiętamy ich blask i glorię, kiedy szli korytarzem. A tu nagle łup, nik...

Pierwsza kwadra

Obraz
Mówią, że mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus, Ziemia to nasza baza, ale czy ktoś myślał czym w tej układance jest Księżyc? Dla mnie to symbol szczęścia. Serio. Takiego, które jest w zasięgu naszych możliwości, nawet jeśli go czasem nie widzimy. Tak już w życiu jest, że są okresy hossy i bessy. Bywa, że wszystko czego dotkniemy zmienia się w złoto. Układa się w pracy, w szkole, w relacjach z bliskimi. A jak jest pełnia to trafi się jeszcze wygrana na loterii, hybryda będzie się trzymać 2 tygodnie, a kolor farby do włosów idealnie współgra z cerą.  Zdarza się jednak, że wszystko idzie jak po grudzie. Nowy samochód psuje się na środku drogi, występujesz przed zarządem z brzuchem bolącym od okresu, trójka dzieci choruje na raz, a jak już nawet pojedziesz na wakacje to jest oberwanie chmury. Po prostu ciemność. Czarna noc i brak księżyca. Tylko pamiętajcie, że on jest. Orbituje dość blisko i to, że go w danej chwili nie widać, wcale nie oznacza, że wyparował i już nie wróci. Tak samo...