Szklane pieczęcie
Ostatnio wpadła mi w oczy opowieść o tym, że w którymś z kolei roku prezydentury Baraca Obamy, jego żona Michelle udekorowała świąteczne drzewko szklanymi ozdobami, na których były odbite pieczęcie wszystkich stanów. Ogromnie mnie to urzekło - wyobraziłam sobie migotliwą choinkę, jakby żywcem wyjętą z „Krainy lodu”. A później pomyślałam, że my też jesteśmy jak szklane pieczęcie. Szkło wydaje się takie kruche, a jednak ma niezwykłą zdolność transformacji. Potłuczone okruchy można przetopić tworząc nowe wspaniałości. Tradycyjnie jest przezroczyste i niejako wpasowane w naszą codzienność. To te wszystkie niezauważane szyby, powszednie szklanki i lustra – traktowane jak oczywistość. A jednak tak mocno wpływa na nasze życie. W końcu bez okien byłoby nam albo potwornie ciemno, albo przeraźliwie zimno. Myślę, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno oddziałujemy na siebie nawzajem. Ostatnio miałam w pracy taką miłą sytuację: zostawiłam na blacie kubek, podłączyłam czajnik i zamiast...