Posty

Wyświetlam posty z etykietą wzrost

Strażnicy ognia

Obraz
Bam-bam-bam-bam… Bam-bam-bam-bam… Rytmiczny głos bębna przecina ciszę poranka. W jaskrawym świetle świtu wszystko wydaje się nienaturalnie ostre. Nagie konary drzew oskarżycielsko celują w niebo. Surowe twarze członków plemienia ścisnął gniew i żal. Bam. Bam. Bam. Kos gwiżdże przejmująco, jakby próbował błagać o łaskę dla skazańca, który nie ma siły się bronić. Za chwilę zostanie wypędzony. Wykluczony ze społeczności, w której wzrastał i w której spodziewał się umrzeć. Teraz śmierć znajdzie go szybko. Przecież sam nie da rady znaleźć pożywienia, nie obroni się, nie ogrzeje. W czasach, gdy słońce było bogiem, a ogień jego niebiańskim darem, podtrzymywanie płomienia było największym zaszczytem i najpierwszym z obowiązków. Trzeba było karmić go drewnem, osłaniać od  wiatru, chronić przed wodą. Bycie Strażnikiem Ognia oznaczało przynależność do elity. A on… Oczy kleiły się same. Trawy na stepie wygrywały hipnotyzującą kołysankę. Gdy się ocknął palenisko było zimne. Na próżno szukał cho...

Pierwszy dzień po końcu świata

Obraz
Piękny dzień dziś miałam. Po pierwsze: mamy w pracy nowy ekspres do kawy. Taki, który robi mleczną piankę w 3 stopniach spieniania. Moc można ustawić. Sam się płucze. A co najważniejsze - napój nie śmierdzi mokrym psem. Doceniajmy małe rzeczy. Po drugie: byłam dziś piękna, jak bogini. No dobra, może odrobinę przesadzam, ale po pierwsze chciało mi się zamaskować cienie pod oczami, a po drugie wytrzymałam cały dzień na obcasach. Mam takie cudne, różowe szpilki. Właściwie to nie jest róż, tylko wściekła fuksja. Stópka mi się w nich robi zgrabna, jak Kopciuszkowi na balu. Tylko ja przytomnie nie siedzę w robocie do północy. A nie, wróć! Wczoraj siedziałam. Miałam dyżur, ważny projekt itd., itd. – i mam dzień wolny do odebrania. Czy to nie jest wspaniałe? Dla mnie jest. Wracając jednak do mojego samozachwytu: ile radości daje świadomość, że jest całkiem dobrze. Może i znalazłam pierwsze siwe włosy, ale – kurczę – lubię siebie. Miałam jednak dość długą przeprawę sama ze sobą, nim doszłam...

Rockowa księżniczka

Obraz
Luźny piątek zaczął mi się już w środę. Szefostwo wyjechało, atmosfera w pracy zrobiła się nieoficjalna, a ja porzuciłam biurowy dress code na rzecz bransoletek na pół ręki i zarąbiaszczej koszulki w koncertowym stylu. W czwartek dorzuciłam sobie różowe pasemka, a w piątek to już w ogóle wzięłam urlop, bo w końcu mamy wakacje. A co!  Dziś mamy już jednak poniedziałek, a ja wracam na wyjeżdżone koleiny. Bo tak właściwie jestem sztywniarą... i w sumie dobrze mi z tym. Od czasu do czasu maznę sobie włosy sprayem, albo obrysuję oczy a la panda, ale czy to zaraz taki rock&roll?  *** Podziwiam ludzi, którzy umieją szukać: siebie, innych, Boga, pasji, sensu życia. Takich, których ciekawość świata nie umiera wraz z odebraniem dowodu osobistego.  Jeden z moich znajomych po zakończeniu dość bolesnego związku wziął paszport, plecak i ruszył na stopa przez obie Ameryki. Koleżanka z chłopakiem zapisała się na warsztaty z ceramiki  - i chociaż pomyślałam, że to po prostu roman...