Posty

Wyświetlam posty z etykietą wyobraźnia

Lifehack

Obraz
Sprzedam Wam dziś dwie świetne rady. Po pierwsze: nie chowajcie rąk za plecami, gdy pozujecie do zdjęcia z policjantami w mundurach. Po drugie – i to naprawdę ważne – gdy jesteś facetem stojącym opodal krzaczka, nigdy nie trzymaj rąk z przodu! *** Idę sobie spokojnie na przystanek, wchodzę na ostatnią prostą, a tam zza krzaka wystaje facet. Łapki do przodu, lekko kołysze się na piętach, wzrok utkwiony w dal. Cholera – iść dalej czy nie? Jesteśmy w miejscu publicznym, więc raczej nic zdrożnego nie robi. Z drugiej strony nie takie rzeczy ludzie odwalali. Wieczór za wczesny, by można było zrzucić winę na zbyt słabą głowę po wypiciu o jedno piwo za dużo. Ale też biologii nie oszukasz. Iść dalej? Nie iść? Oho, akcja się rozkręca: widzę, że facet rusza ustami. Proszę, niech nie śpiewa! Dobra, żadna muzyka się nie niesie. Pijacki bełkot też nie. Krok do przodu. Dwa w tył. Zgroza: przecież koleś może recytować! O liście mocz dzwoni, mocz dzwoni wiosenny i pluszcze jednaki, miarowy, ...

Łakomczuch

Obraz
Oto dziś dzień lukru i cukru pudru. Dzień walki zwolenników konfitury różanej z grupą fanów marmolady wieloowocowej. Jednym słowem: Tłusty Czwartek! ***  Właściwie nie emocjonuję się zbyt mocno tym świętem. Nie jestem wielką fanką pączków i nie mam potrzeby osładzania sobie życia tak, jakby jutra miało nie być. Zresztą sama ze sobą czuję się zwykle, jak pączek w maśle  –  no, może poza tymi dniami, kiedy dopada mnie dół emocjonalny. Wtedy przypominam raczej smętnego, czerstwego razowca.  ***  A skoro już jesteśmy przy tematach kulinarnych: jaki macie apetyt na życie? I nie, nie chodzi teraz o zajadanie się truskawkami z bitą śmietaną na jachcie w Saint-Tropez, ani o odgrywanie gwizdy kina ze złotej ery Hollywood. Chodzi o podejście do codzienności. Zauważyłam, że z życiem jest jak z dietą. Jedni restrykcyjnie przestrzegają z góry założonego limitu, inni opychają się bez umiaru, a jeszcze inni próbują poprzestawiać poszczególne elementy według własnej filozofii. ...

Zakotwiczeni

Obraz
Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie! Nie wiem jak Wy, ale ja słysząc taką formułkę od razu przenoszę się do przedostatniej ławki pod ścianą i czasów, gdy wydawało mi się, że jak tylko dorosnę to nikt mi nie będzie mówił co mam robić. Słodka naiwność! Nie tylko budżet mnie ogranicza, ale jeszcze brak czasu, bo przysięgam, że kiedyś doba była o wiele dłuższa. Nie było mnie tu już od tygodnia i chciałabym móc powiedzieć, że zostałam poniesiona przez urodzinowy melanż, ale prozaiczna prawda jest taka, że miałam dość intensywny czas w pracy i nie starczało mi już sił na dodatkowe zajęcia. Przychodziłam do domu z głową spuchniętą od wiadomości, ledwo powłócząc nogami. Aktywność ograniczała mi się do kąpieli, podgrzania zupy i włączenia filmu, który ukoi mnie i rozczuli. Może to wpływ zimowej aury, może przeciążenia, ale potrzeba mi komfortu i emocji wywołanych przez powtarzalne, uspakajające czynności. Jeszcze przyjdzie moment kiedy zmierzę się z ambitniejszym kinem, albo wypróbuję nowy p...

Bestiariusz: Wyobrażenia

Obraz
Czy może być coś piękniejszego niż wyobraźnia, która nieustannie pcha nas do przodu? Wyszliśmy z jaskiń, bo ktoś kiedyś wymyślił szałas. Zbudowaliśmy rakiety, bo chcieliśmy dotknąć gwiazd. Przestałyśmy nosić krynoliny, bo naszym praprababciom przyśnił się świat bez gorsetów. Również tych mentalnych. Karmimy zmysły sztuką. Wzruszamy się przy muzyce, z napięciem czekamy na zakończenie filmu. Ozdabiamy nasze otoczenie i ciągle pragniemy czegoś więcej. Dzięki sile wyobraźni jesteśmy w stanie zmieniać świat, obalać dyktatury, zmieniać sposób myślenia. Marzenia unoszą nas ze sfery przyziemnych obowiązków i obiecują, że będzie lepiej. To kraina, do której zawsze mamy dostęp. Tylko czasem można się w niej zgubić. *** Każda z nas poczułaby w sobie szpileczkę nieuzasadnionej zazdrości, gdyby okazało się, że chłopak ma przyjaciółkę. I to jeszcze taką, która kiedyś mu się podobała. Może i znają się od lat, może i są dla siebie totalnie aseksualni, ale przecież zawsze jest jakieś ALE. Bo niby co w ...