Posty

Wyświetlam posty z etykietą Bóg

Obdarowani

Obraz
Nie wiem czy tez tak macie, ale ja czuję się wspaniale żyjąc w tych właśnie czasach. Owszem, widzę to co się dzieje na świecie: widzę wojny, kataklizmy, spadek wartości pieniądza. Czasem myślę sobie, że za bardzo zapędziliśmy się w konsumpcjonizm. Mimo tego doceniam możliwości dzisiejszego świata. Zobaczcie, kilkaset lat temu wyprawa z Polski do Stanów zajęłaby kilka miesięcy. Dziś – 12 godzin łącznie z odprawą i krzyżówką na lotnisku. Kiedyś kunsztem Chopina mogli zachwycać się nieliczni – dziś wystarczy odpalić YouTube.  Zawsze gdy wchodzę do zamku – obojętnie czy to zameczek w Oporowie, czy monumentalne zamczysko w Malborku – mam poczucie, że mogę więcej niż przodkowie. Ilu maluczkich zastanawiało się jak wyglądają królewskie komnaty? Setki tysięcy. A dziś wchodzisz na Wawel i spacerujesz po Wilanowie.  Możemy próbować nieznanych smaków, poznawać obce kultury, uczyć się, tworzyć. Glinę czy podobrazia kupi się dziś bez większego problemu. Wystarczy włączyć internet, by znale...

Boski pierwiastek

Obraz
Zawsze fascynowało mnie stwierdzenie, że zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga. Wizerunki Boga Ojca z rozwianą siwą brodą i Jezusa w wydaniu środkowoeuropejskim nie pomagały w zrozumieniu na czym to podobieństwo ma polegać. Długo myślałam, że chodzi o ciałokształt. Wiecie: dwie ręce, dwie nogi. Trochę miałam zgrzytu w kwestii płci, bo mamy gołębia, a w dodatku Ojciec rodzi Syna.  Z biegiem lat zrozumiałam, że nie o wygląd tu chodzi – przecież Bóg jest duchem. Chodzi o relacyjność i zdolność do miłości. W ogóle wierzę, że miłość jako taka przenika nasz świat. Widzę ją w kwiatach, drzewach, w majestacie gór, w całym świecie zwierząt. W ludziach też ją widzę. Jest jej o wiele więcej niż zła, które też w nas tkwi.  Od pewnego czasu uderza mnie jednak coś innego. Konkretnie moc słowa. Ale nie tego Bożego, które stworzyło świat. Nie Słowa Wcielonego. Chodzi o moc słów, które mamy jako ludzie. One też kształtują rzeczywistość. Może na mniejszą skalę, ale bardzo realnie. Myślę, że...

Paryski kochanek

Obraz
Rutyna potrafi dobić, dlatego dobrze, gdy w życiu przytrafiają się filmowe zwroty akcji. Nawet nie muszą być nie wiadomo jak spektakularne, czasem wystarczy  zimowy flash mob , czy napis na tirze . A najśmieszniejsze jest to, że to "zawiązanie akcji" wydarza się zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. *** Ta opowieść zaczyna się zimą. Taką mroźną, śnieżną i przytłaczającą chłodem. W moim sercu było podobnie, mimo tego, że za wszelką cenę usiłowałam upchać w nim zapach igliwia i kolorowe światełka. Niestety, było to już jakiś czas po zakończeniu związku, który miał być za zawsze, ale nie był. Zlodowaciało we mnie to wszystko, co miało ogrzewać naszą dwójkę przynajmniej do osiemdziesiątki. Zamiast tego było poczucie krzywdy, braku i cholernie przytłaczającej pewności, że jest już po zawodach i miłość nie jest mi pisana. Co gorsza - zaczęłam się już z tym godzić. Ostatecznie, nie na każdą królewnę czeka książę.  W pewne zimowe popoł...

Wielkanoc

Obraz
Święta Wielkiej Nocy. Noc Wielkiej Mocy. Mocy przedwiecznej, pierwotnej. Moc Miłości. Noc Zmartwychwstania. *** To chyba najbardziej romantyczna historia świata. Dwoje przyjaciół, dwóch przybranych braci. Jeden - syn króla z urodzenia, drugi adoptowany. Podstępny generał w tle, zazdrosny o względy okazywane adoptowanemu synowi. Generał jest sprytniejszy, mocniejszy, a mimo to ma opiekować się takim...nikim. Zaczyna więc podważać miłość króla, sączyć jad, wprowadzać do serca syna niepewność: "Czy jestem wystarczający?", "Czy jestem kochany naprawdę?" Brak rozrasta się, tworząc w sercu wyrwę. Im jest większa, tym bardziej desperacko syn próbuje ją zapełnić. Zamiast usiąść na swoim miejscu za stołem i pozwolić się karmić miłością, zaczyna na nią polować, zasługiwać, wyrywać zębami. Miota się i cierpi. A generał rechocze. Im większa rozpacz ogarnia syna, im bardziej martwi się król, tym on ma większy ubaw. Robi co może, by król znienawidził przybrane dziecko. A może ...

Blizna na sercu

Obraz
Jest Wielki Piątek, dochodzi 15.00. Dla mnie to jedna z najważniejszych godzin w ciągu roku. I chociaż wiem, że nie każdy kto zagląda na tego bloga w to wierzy, to dla mnie jest to godzina bezbrzeżnej miłości. A my się przed miłością tak często bronimy… Niby każdy jej potrzebuje, niby każdy pragnie, a jednak potrafimy uciekać, gdy tylko jej widmo staje się zbyt realne. Każdy z nas ma na sercu jakieś blizny po nieudanych związkach, zawiedzionych marzeniach, po kimś kto już nigdy nie wróci. To nie znaczy, że takie serce jest mniej warte. Wręcz przeciwnie, myślę, że te gładziutkie i nigdy nie zadraśnięte najmniejszą nawet drzazgą, w pewien sposób nie są kompletne. Bo miłość to jednocześnie wystawienie się na zranienia. Zgoda na to, że nawet jeśli będzie najpiękniej na świecie, to czasem będzie bolało. Łatwo jest zatrzasnąć okna, zamurować drzwi i siedzieć w bunkrze, ale to nie będzie życie, tylko wegetacja. Ze strachu przed porzuceniem nie dopuszcza się możliwości, że tego porzuceni...

Lustereczko

Obraz
Lustereczlo, powiedz przecie,  po cóż żyję na tym świecie? Najpiękniejsza nie jestem, więc nie ma czym sobie głowy zawracać. Chorego przerostu ambicji, niczym Zła Królowa też nie posiadam. Ani pociągu do kompulsywnego sprzątania chaty. Ani nawet fazy na szarlotkę, jeśli już zostajemy w konwencji. Chciałabym jednak mieć takie magiczne lustro i zobaczyć siebie taką, jaką jestem w rzeczywistości. Poznać głębię swoich możliwości, wypunktować mocne i słabe strony, a przede wszystkim dowiedzieć się, które z nich istnieją, a które sobie wymyśliłam. Chciałabym zobaczyć swoje powołanie. Każdy z nas jakieś ma, a śmiem twierdzić, że realizujemy je niezależnie od stopnia uświadomienia. Oczywiście są te spektakularne powołania do zakonu, bycia nauczycielem albo pielęgniarką. Jakoś utarło się, że powołanie jest jak loch-decyzja, wchodzisz, klamka zapadła i nie próbuj się buntować. No i oczywiście to zawsze musi być coś wielkiego i radykalnego. Myślę jednak, że to nie tak, a zawody i rol...

Mrugnięcie Pana Boga

Obraz
Wierzę w Boga - to zawsze było we mnie wpisane. Czasem bardziej uświadomione, czasem mniej, ale prawdziwe, jak krążenie krwi. Lubię szukać podobieństw między Nim, a nami. Widzę je w pragnieniu miłości, w zachwycie nad pięknem, w stwórczej sile słów i potędze rozumu. Jestem głęboko przekonana, że każdy z nas ma w sobie okruch boskości. Moim ulubionym przejawem podobieństw jest jednak poczucie humoru. Wcale nie kościelne i tak suche, że aż zatyka, ale takie moje, bliskie i relacyjne. Kto z nas nie miał dnia, gdy czuł się jak gówno w lesie? Nic nie wychodzi, świat jest do bani, tyłek za duży, cycki za małe, intelekt mierny. Potem jęki, że praca nie taka, studia nie takie, a w ogóle to umrę samotnie i zjedzą mnie koty. Jeśli nie mieliście takiego dnia to... zazdro :) Ja miałam kiedyś taki czwartek. Jechałam autobusem wyliczając litanię tego co nie pykło, nakręcałam się niczym nasza reprezentacja na mundial i na pełnym fochu mówię: "I po co mnie taką stworzyłeś? Jaka ja w ogóle jestem?...