Bestiariusz: Miło
Lubię, gdy ludzie są dla siebie mili: kiedy się uśmiechają, starają się być cierpliwi, wspinają się na wyżyny kindersztuby. Fajny jest taki świat, w którym mówimy do siebie po ludzku, zamiast warczeć i szczerzyć kły. Ale czasem bycie miłym może okazać się pułapką. *** Męczy mnie głupota, spychologia stosowana, arogancja i buta. Mam dość tłumaczenia dorosłemu facetowi po raz pięćdziesiąty, że drzwi od pokoju to nie wrota do obory, więc dobrze je za sobą zamykać i muszę gryźć się w język, żeby nie wygarnąć kontrahentowi, że jest palantem. A kiedy mi się to wszystko tak nawarstwi i uklepie, to przychodzi dzień, kiedy po prostu mam dość: wszystkiego i wszystkich. I przestaje mi się chcieć uśmiechać, kończy mi się cierpliwość i small talk na klatce schodowej to ostatnia rzecz, na którą mam ochotę. Ostatnio zdałam więc sobie sprawę z tego, że bycie miłym też może być bestią. Wydaje się, że to takie dobre zjawisko, a jednak może nas zadusić. Wiecie: to jak zagłaskać kota na śmierć. Niby wszys...