Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiara

Smutne piękno

Obraz
Przyjaciółka przysłała mi ostatnio przepiękne zdjęcia kwiatów: magnolii, dzwonków, stokrotek. Każde było inne, ale przepełnione światłem, intensywnością barw. Każde było hymnem ku czci życia, które co roku rozkwita z całą swoją bujnością. Przerażająca jest tylko świadomość, że zrobił je człowiek, który umiera. Od razu inaczej patrzy się na te bezwstydnie radosne kwiaty. Co z tego, że są kruche i łatwo zgnieść w palcach ich płatki? Teraz są królami. Pysznią się swoją siłą witalną, przykuwają wzrok, każą podziwiać. A myśli mimowolnie uciekają do tego, że Ktoś Ważny być może patrzy na nie po raz ostatni. To boli. Boli świadomość nieuchronności, tego, że wspólny czas już się kurczy. Nigdy nie znamy dnia i godziny – zdrowi ludzie też mogą wstać rano, a wieczorem nie wrócić do domu. Może tak jest łatwiej? Nie liczyć godzin, cieszyć się swoją bliskością i nie wypatrywać śmierci w każdym cieniu. Nikt jej nie lubi, większość się boi. Jest taka nieprzenikniona, ale bywa też piękna. Potrafi być ...

Wielkanoc

Obraz
Święta Wielkiej Nocy. Noc Wielkiej Mocy. Mocy przedwiecznej, pierwotnej. Moc Miłości. Noc Zmartwychwstania. *** To chyba najbardziej romantyczna historia świata. Dwoje przyjaciół, dwóch przybranych braci. Jeden - syn króla z urodzenia, drugi adoptowany. Podstępny generał w tle, zazdrosny o względy okazywane adoptowanemu synowi. Generał jest sprytniejszy, mocniejszy, a mimo to ma opiekować się takim...nikim. Zaczyna więc podważać miłość króla, sączyć jad, wprowadzać do serca syna niepewność: "Czy jestem wystarczający?", "Czy jestem kochany naprawdę?" Brak rozrasta się, tworząc w sercu wyrwę. Im jest większa, tym bardziej desperacko syn próbuje ją zapełnić. Zamiast usiąść na swoim miejscu za stołem i pozwolić się karmić miłością, zaczyna na nią polować, zasługiwać, wyrywać zębami. Miota się i cierpi. A generał rechocze. Im większa rozpacz ogarnia syna, im bardziej martwi się król, tym on ma większy ubaw. Robi co może, by król znienawidził przybrane dziecko. A może ...

Mrugnięcie Pana Boga

Obraz
Wierzę w Boga - to zawsze było we mnie wpisane. Czasem bardziej uświadomione, czasem mniej, ale prawdziwe, jak krążenie krwi. Lubię szukać podobieństw między Nim, a nami. Widzę je w pragnieniu miłości, w zachwycie nad pięknem, w stwórczej sile słów i potędze rozumu. Jestem głęboko przekonana, że każdy z nas ma w sobie okruch boskości. Moim ulubionym przejawem podobieństw jest jednak poczucie humoru. Wcale nie kościelne i tak suche, że aż zatyka, ale takie moje, bliskie i relacyjne. Kto z nas nie miał dnia, gdy czuł się jak gówno w lesie? Nic nie wychodzi, świat jest do bani, tyłek za duży, cycki za małe, intelekt mierny. Potem jęki, że praca nie taka, studia nie takie, a w ogóle to umrę samotnie i zjedzą mnie koty. Jeśli nie mieliście takiego dnia to... zazdro :) Ja miałam kiedyś taki czwartek. Jechałam autobusem wyliczając litanię tego co nie pykło, nakręcałam się niczym nasza reprezentacja na mundial i na pełnym fochu mówię: "I po co mnie taką stworzyłeś? Jaka ja w ogóle jestem?...