Posty

Wyświetlam posty z etykietą rozczarowanie

Pasmo rozczarowań

Obraz
Karnawał się kończy, a ja nawet nie byłam na imprezie! Najbliższa tego była posiadówka u przyjaciółki przy burgerach i winie. Nie narzekam, stwierdzam tylko fakt, że życie lubi od czasu do czasu sypnąć solą w oczy. I potrzeć. Największym rozczarowaniem tygodnia jest moja śliczna, aksamitna sukienka, która koło aksamitu nie stała. Odliczałam do dnia dostawy i praktycznie warowałam przy paczkomacie. Wyobrażałam sobie na wszystkie strony, jak będę ją nosić: wiadomo, z gracją. Zimą i latem. Zakładając ją do szpilek i czerwonej szminki byłabym kusicielskim wampem, a z białymi trampkami i dżinsówką wyglądałabym jak sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa. Nie żebym była przesadnie sympatyczna i znała sąsiadów, ale nie o to chodzi. Chodzi o koncepcję, którą trafił szlag. No serio, to miała być seksownie opięta kiecka a’la Morticia, a nie flaczek od parówki. Jak się wpiłam w ten kondom, to odcinało powietrze. Nie powiem – jak się wygięłam w faworka, to przez chwilę ten efekt wow był. Tylko pot...