Posty

Wyświetlam posty z etykietą poczucie humoru

Ramen z przypałem

Obraz
Jedni wywar z kurczaka jedzą z marchewką i natką pietruszki, inni wrzucają w to glony i jajka Nitamago i zmieniają swojski rosół w egzotyczny ramen. W obu przypadkach to danie z rodzaju comfort food. Takie cieplutkie, sycące, uspakajające brzuszek. A jak w środku jest tak miło, to można zrzucić to co leży na bebechach. Oczywiście w metaforycznym sensie. Poszliśmy ekipą do knajpeczki, w której serwowali właśnie tę japońską zupę bogów. Panteon Kraju Kwitnącej Wiśni jest przebogaty, dlatego imiona z ich mitologii posłużą za pseudonimy w tej opowieści. Byłam więc ja, Benten i Okame, Susamoo i Ninigi. Mieliśmy do obgadania kawał życia, bo nie widzieliśmy się od kilku miesięcy, a wiadomo, że w tym czasie życie może się przewrócić o 180 stopni. Faktycznie. Zaczęliśmy od rzeczy mniejszego kalibru: ot nowa miejscówka do tańca, albo wakacyjne plany. Potem przeszliśmy do rzeczy poważniejszych, jak zmiana mieszkania i kryzysy związkowe. A na koniec wjechała moja ulubiona część: ostry przyp...

Pasmo rozczarowań

Obraz
Karnawał się kończy, a ja nawet nie byłam na imprezie! Najbliższa tego była posiadówka u przyjaciółki przy burgerach i winie. Nie narzekam, stwierdzam tylko fakt, że życie lubi od czasu do czasu sypnąć solą w oczy. I potrzeć. Największym rozczarowaniem tygodnia jest moja śliczna, aksamitna sukienka, która koło aksamitu nie stała. Odliczałam do dnia dostawy i praktycznie warowałam przy paczkomacie. Wyobrażałam sobie na wszystkie strony, jak będę ją nosić: wiadomo, z gracją. Zimą i latem. Zakładając ją do szpilek i czerwonej szminki byłabym kusicielskim wampem, a z białymi trampkami i dżinsówką wyglądałabym jak sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa. Nie żebym była przesadnie sympatyczna i znała sąsiadów, ale nie o to chodzi. Chodzi o koncepcję, którą trafił szlag. No serio, to miała być seksownie opięta kiecka a’la Morticia, a nie flaczek od parówki. Jak się wpiłam w ten kondom, to odcinało powietrze. Nie powiem – jak się wygięłam w faworka, to przez chwilę ten efekt wow był. Tylko pot...

Long story short

Obraz
Tę historię można podsumować krótkim… ha! Chcielibyście! Nie ma co przyśpieszać rozwoju wypadków ;) *** Szalejąca inflacja sprawiła, że coraz więcej osób ma trudności, aby związać koniec z końcem. Nie każdy załapie się na wakacje kredytowe i dopłaty do węgla, a jeść przecież trzeba. Dlatego widok staruszków handlujących warzywami z działki, czy wydzierganymi na drutach czapeczkami, mocno chwyta mnie za serce. Tym razem schodząc do metra spotkałam panią, która wystawiła na sprzedaż własne kwiaty i sadzonki. Wśród nich było przepiękne reo: długie liście – ciemnozielone z wierzchu, od spodu fioletowe – naprawdę, bardzo efektowne. Nie mam ręki do kwiatów i obawiam się, że będzie miał u mnie prawdziwą szkołę życia, ale może pofotosyntezuje chociaż trochę. Zresztą już droga do domu nie była łatwa. Uwierzcie mi, jazda w godzinach szczytu z delikatną roślinką i dwiema torbami wymaga iście akrobatycznych zdolności. Pytacie skąd te dwie torby? Jedna standardowa: dokumenty, telefon, szczo...

Ostatnia samica Dodo

Obraz
Załóżmy roboczo, że wpadki zdarzają się każdemu. Tylko niektórym jakby częściej. Gdybyście - dajmy na to: w sierpniu - jechali na wycieczkę po krajach bałtyckich (tak bardzo bałtyckich, że zdarzają się tam białe noce) to ile par krytych butów byście zabrali? Bo mi się udało jechać tylko z sandałkami. Bez kurtki. I zgubić dowód na lotnisku. Zaprawdę, powiadam wam, że moi przyjaciele to istne oazy spokoju :p Albo taki marsz na przełaj. Upał, że o matko, pył na polach, pokrzywy po pas, ja w krótkich spodenkach... Nadchodzi wreszcie upragniona przerwa, wszyscy rzucają się gdzie bądź, a po środku stoję ja, w roli średnio malowniczego kołka. Stoję i nie siadam, no bo gdzie? Na trawie?! Przecież mi się spodnie na tyłku pobrudzą! Wspominałam o kurzu i charakterze imprezy? Jak mówi internetową mądrość: błogosławieni, którzy umieją śmiać się z siebie, bo mają zapewniony ubaw do końca życia . I coś w tym jest! A konkretnie: jest w tym tylko i wyłącznie prawda, bez ulepszaczy i konserwantów. ...

Mrugnięcie Pana Boga

Obraz
Wierzę w Boga - to zawsze było we mnie wpisane. Czasem bardziej uświadomione, czasem mniej, ale prawdziwe, jak krążenie krwi. Lubię szukać podobieństw między Nim, a nami. Widzę je w pragnieniu miłości, w zachwycie nad pięknem, w stwórczej sile słów i potędze rozumu. Jestem głęboko przekonana, że każdy z nas ma w sobie okruch boskości. Moim ulubionym przejawem podobieństw jest jednak poczucie humoru. Wcale nie kościelne i tak suche, że aż zatyka, ale takie moje, bliskie i relacyjne. Kto z nas nie miał dnia, gdy czuł się jak gówno w lesie? Nic nie wychodzi, świat jest do bani, tyłek za duży, cycki za małe, intelekt mierny. Potem jęki, że praca nie taka, studia nie takie, a w ogóle to umrę samotnie i zjedzą mnie koty. Jeśli nie mieliście takiego dnia to... zazdro :) Ja miałam kiedyś taki czwartek. Jechałam autobusem wyliczając litanię tego co nie pykło, nakręcałam się niczym nasza reprezentacja na mundial i na pełnym fochu mówię: "I po co mnie taką stworzyłeś? Jaka ja w ogóle jestem?...