Posty

Wyświetlam posty z etykietą lifestyle

Bezdzietne lambadziary kontrakują

Obraz
Bezdzietne lambadziary są wśród nas! I to jeszcze te najgorszego sortu, te które nie chcą mieć dzieci. Wiem, bo jestem jedną z nich. Dzieci lubię z daleka i w niewielkich ilościach, zwłaszcza te zupełnie małe, z którymi nie da się jeszcze pogadać. Gaworzenie jakoś mnie nie rozczula, łyse główki też nie. Przynajmniej nie hurtem, bo dzieci znajomych nawet mnie ciekawią - te ich mikrołapki są urocze, lubię kupować im śmieszne śpioszki, bawią mnie filmiki z ich pierwszymi próbami jedzenia (zwłaszcza cytryny :p). Im są starsze tym łatwiej jest mi się angażować w ich problemy i radości. Jak tak myślę to naprawdę fajna ze mnie ciocia. Tylko... cieszę się, że jestem jedynie z doskoku. Pójdę na lody, pogadam o bajkach, odpowiem na trudne pytania. A jednocześnie nie muszę martwić się o miejsce w żłobku, zbieranie kasztanów na technikę, kinderbale z odpowiednią oprawą. Podoba mi się wolność i jeżdżenie na wakacje niezależnie od szkolnego kalendarza.  Nigdy nie chciałam mieć dzieci i do tej po...

Emancypantka

Obraz
Mówią, że dorosłość to odpowiedzialność. Że obowiązki powinny być na pierwszym miejscu. Że podejmując się czegoś powinniśmy w tym trwać już na zawsze. Czy to dobrze? I tak, i nie. Lubię poczucie stabilności – tego, że nie jestem konikiem polnym i najpierw zadbam o opłacenie rachunków, a dopiero potem zastanowię się czy mi starczy na bilet do kina. Najpierw obowiązek, a potem przyjemność. Ogromnie podoba mi się wizja miłości do śmierci – tego, że będziemy do siebie wracać po męczącym dniu i wspólnie cieszyć się z drobiazgów. Wierzę, że da się być z drugim człowiekiem nie tracąc swojej odrębności. Jednocześnie nie wyobrażam sobie życia, w którym nie ma miejsca na zmiany. Zawsze znajdzie się pole do popisu: można kupić wygodniejszą kanapę, znaleźć lepiej płatną pracę, spróbować nowego dania. To rzeczy małego kalibru. Może czytając te słowa uśmiechacie się pod wąsem, że nie ma o czym mówić. A przecież są ludzie, którzy drętwieją na samą myśl o tym, że mieliby zmienić fryzurę, albo zj...

To nie jest kraj dla młodych wróżek

Obraz
Buuuu......! Skasowało mi się! Samo! Albo nie zapisałam... No dobra, historia jest prosta, jak odczytanie hieroglifów za pomocą słownika z Rosetty. Trust me, z kamieniem z Roswell byłoby znacznie trudniej. Ostatnio tyle się dzieje wokół mnie, że czuję się, jak tkaczka, próbująca złapać wszystkie wątki i osnowy. Rozgrzebałam kilka postów i tak sobie skrobałam, nie mogąc skończyć żadnej sensownej myśli. Mózg puchł, wraz z nim kolejne treści, dygresja poganiała dygresję, a sens logiczny gubił się niczym dziecko na festynie. Niby każdy powinien wiedzieć, że albo pójdzie po lody, albo na dmuchańce, albo do automatu z gumowymi glutami za 2 złote, ale jednak lekki niepokój zostaje. Ten post miał być piękny – i był, bo zostały mi tylko ostateczne szlify, aż wszystko trafił szlag, gdy zapomniałam zapisać zmiany. Chciałam opowiedzieć Wam o tym, co przecież sami wiecie: że wcale nie jest łatwo pomykać przez świat w brokatowych pantofelkach i sukience z płatków róż. Pogoda nie zawsze sprzyja, krac...

Ile dostaniesz punktów?

Obraz
Ludzie to jednak serca nie mają... Mój przyjaciel jest w Nowym Jorku. Beze mnie! Wprawdzie pojechał tam służbowo, a ja mam dyżur i od paru godzin grzecznie klikam w CMS, ale mimo wszystko... Smutek, żal, niedowierzanie, lekka zazdrość. Wiecie jak jest. Oczywiście ja to sobie odbiję, jak nie w tym roku, to za osiem. Może do tego czasu Godzilla nie zaatakuje i nie zeżre Wielkiego Jabłka. Boję się tylko, że im bardziej na coś czekam, tym bardziej okazuje się to nieprzystające do moich wyobrażeń. Niekoniecznie złe, ale po prostu inne. Nowy sezon Stranger Things szału nie robi. Downton Abbey 2 , na które się najarałam przeokrutnie też dupy nie urwało. Ładne i nic ponad to. A ja bym tak chciała dotknąć głębi, poczuć emocje, poprzeżywać jeszcze trochę. I w tym miejscu dzięki Bogu za twórców Top Gun . Obu części. Aż mi żal było, gdy się skończyło, że tak zarymuję.  Dziś też mam w planach jakieś małe mordobicie z Tomem Cruisem w roli głównej. Może którąś odsłonę przygód Jacka Reachera? Cza...

Pełnia

Obraz
Jeszcze tylko dwa tygodnie i będę wolnym człowiekiem! Nie mogę się doczekać. Mam już wszystkie oceny cząstkowe, został mi tylko egzamin do zaliczenia. Egzamin i poprzedzające go zakuwanie, ale kto by się tym przejmował. Jeszcze tylko chwila i będę mogła wyspać się w weekend, albo wyjechać za miasto. Będę mogła posiedzieć w piątek z przyjaciółmi bez poczucia winy. Wyobrażam sobie, jak wracają wszystkie moje siły witalne. Pełnią życia będę żyła! Tylko co to właściwie znaczy? Od razu przychodzi mi na myśl głęboki haust świeżego powietrza. Takiego na wskroś krystalicznego, w którym drzemie pierwotna moc i wolność. A później uświadamiam sobie, że mieszkam w Warszawie i czyste powietrze mam tylko wtedy, kiedy pójdę do Łazienek. Zakochana jestem w tym mieście odkąd pamiętam: uwielbiam jego dynamizm, ofertę kulturalną i gwar. Wszystko wydaje się tu być na wyciągnięcie ręki: kariera, medialny szum, wielki świat. Te wszystkie rzeczy, którymi łatwo się zachwycić, a zaraz potem zakrztusi...

Ten z meduzą i gołębiami

Obraz
Cześć! Długa była ta cisza w eterze, ale cieszę się, że mimo wszystko nie zmieniliście stacji. Dziki Gon przegalopował po moim niebie i zostawił po sobie jeno zgliszcza. Ale jak wiadomo, kobieta z niczego zrobi i awanturę i sałatkę, więc już się ogarniam. Utarło się przekonanie, że nikt nie jest gotowy na złe rzeczy i to prawda. Nie wiem, czy ktokolwiek może powiedzieć, że był przygotowany na nokaut od losu. Bywa jednak, że miłe rzeczy również przychodzą nie w porę. U mnie taką rzeczą był… urlop. *** Nie tak dawno temu, bo w lutym, mój przyjaciel znalazł tanie bilety na Maltę. Akurat czułam już zmęczenie materiału i propozycja krótkiego wyjazdu była strzałem w dziesiątkę. Znaleźliśmy hotel, wypisaliśmy wnioski urlopowe i z dnia na dzień wycięło mnie z życia. Marzec był ciężki, ale nie chcę się nad nim rozwodzić – było, minęło. Została jednak niemoc i dziwne zawieszenie, które nie pozwalało na wejście w utarte tryby. Należę do ludzi, którzy lubią zwiedzać, próbować nowych smaków...

Wyjść z siebie, stanąć obok

Obraz
Zaraz wyjdę z siebie! Kto z nas nie zna tego okrzyku? Jest taki bojowy, pełen emocji, z lekką nutą desperacji. Moja babcia tak wołała, mnie też się czasem zdarza. I tak się zastanawiam: czy byłoby to złe? Chyba nie. Na pewno nie! Co więcej, myślę, że to potrzebne: wyjść, stanąć obok, popatrzeć. Babcia wołała tak, kiedy wchodziłam na wyżyny kreatywności, tworząc pobojowisko w mieszkaniu, albo kiedy dziadek przynosił dwie siaty ryb. Wiecie, skrobanie łusek, oprawianie, smażenie i wspomniany na początku rozpiździaj. Brakło jej sił na to niekończące się sprzątanie i ogarnianie rzeczywistości. Dopiero z perspektywy lat widzę, że to była niekończąca się orka na ugorze.  Mnie też czasem dopada rzeczywistość. Nie w postaci ryb słodkowodnych, ale setek maili, pism, goniących deadlinów. Kręcę się, jak chomik w kołowrotku i nie daję rady złapać tchu.  Ostatnio życie zafundowało mi przymusowy urlop. Załączyła mi się nieśmiertelność, ale organizm powiedział : sprawdzam i wylogował mnie na...

Łakomczuch

Obraz
Oto dziś dzień lukru i cukru pudru. Dzień walki zwolenników konfitury różanej z grupą fanów marmolady wieloowocowej. Jednym słowem: Tłusty Czwartek! ***  Właściwie nie emocjonuję się zbyt mocno tym świętem. Nie jestem wielką fanką pączków i nie mam potrzeby osładzania sobie życia tak, jakby jutra miało nie być. Zresztą sama ze sobą czuję się zwykle, jak pączek w maśle  –  no, może poza tymi dniami, kiedy dopada mnie dół emocjonalny. Wtedy przypominam raczej smętnego, czerstwego razowca.  ***  A skoro już jesteśmy przy tematach kulinarnych: jaki macie apetyt na życie? I nie, nie chodzi teraz o zajadanie się truskawkami z bitą śmietaną na jachcie w Saint-Tropez, ani o odgrywanie gwizdy kina ze złotej ery Hollywood. Chodzi o podejście do codzienności. Zauważyłam, że z życiem jest jak z dietą. Jedni restrykcyjnie przestrzegają z góry założonego limitu, inni opychają się bez umiaru, a jeszcze inni próbują poprzestawiać poszczególne elementy według własnej filozofii. ...

Love in the city

Obraz
O. Mój. Ra. Poczułam się dziś, jak najstarsza mumia w muzeum. Jak ostatnia Starowinka z „Seksmisji”. Zaczęło się od komplementu: „Nika, fajnie piszesz, mogłabyś mieć swoją rubrykę z felietonami w gazecie…” – do tego momentu byłam mile połechtana. Wiecie: oto ja, pani redaktor, autorka o której dziełach rozprawia się przy biurowym ekspresie i przy pogaduszkach z siostrą. Już to widziałam! A potem, niestety, padło to nieszczęsne „…jak Carrie Bradshaw”. No, dzięki. *** Pewnie powinnam być cała w ochach i achach. OMG, porównana do laski w szpilkach od Manolo! Kobiety sukcesu, która wyrwała największe ciacho w mieście. Wiecie: Carrie, Big and big love. Szkoda, że to nie moja stylistyka. Już widzę, jak się trzęsę na tych szpilko-szczudłach, uczepiona uchwytu w tramwaju. Zamiast nowego „Vogue’a”, wolę kupić sobie bajgla, a jeszcze lepiej: zrobić sobie tosty i broń Boże, nie wychodzić na miasto. Przygodny seks mnie mrozi. Kluby mnie mrożą. Chyba, że mowa o Klubie Komediowym – wtedy b...

Bal dla księżniczek

Obraz
Życie to nie jest bal dla księżniczek – rzekła w myślach Nika, poprawiając koronę. Bo musicie wiedzieć, że mam koronę. Albo raczej diadem. No dobra, może i jest to opaska, ale stylizowana i niezwykle mi w niej do twarzy. Noszę ją regularnie, żeby przytrzymywała mi włosy, kiedy nacieram lico śluzem ślimaka i retinolem. Brzmi obrzydliwie, ale jakie są cudne efekty! A jednak, życie to nie impreza dla arystokratek. I nie mówię tu wcale o tym, że ciężko o Wróżkę Chrzestną, która nas odpowiednio ufryzuje. Czy kiedykolwiek pomyślałyście o sobie, jak o księżniczkach, gdy biegłyście na złamanie karku, żeby zdążyć przed zamknięciem poczty? Albo jak tachałyście ziemniaki na ostatnie piętro wieży, bo akurat się winda zepsuła? O, albo wtedy, kiedy usłyszałyście, że jest redukcja etatów i… eee….yyyy… ale pani już dziękujemy ? No, wtedy musiało być szczególnie królewsko. A jednak, chyba większość z nas grzeszy tym samym: wiecznie czekamy na taniec. Czekamy aż nas zauważą, docenią, wydobędą z c...

Here I am

Obraz
Bryan Adams działa na mnie kojąco. Głos ma ładny, teksty ma ładne i cudownie traktuje fanów na koncertach. I tak się otulam właśnie jego piosenkami, niczym dźwiękowym kocykiem. Bo czasem sobie trzeba przypomnieć, że w całej tej bieganinie, po prostu jestem. Oto ja. *** Święta, Sylwester, Nowy Rok ­– żelazny repertuar przełomu grudnia i stycznia. Ludziom się zbiera na postanowienia, na podsumowania i twardą dyscyplinę „od pierwszego”. Mnie też zawsze dopadała na głupawka. A w tym roku hamulec został zaciągnięty i to wcale nie przeze mnie. A jeśli nawet, to nie zrobiłam tego świadomie. Jakiś czas temu prawie kupiłam mieszkanie. Było idealne. Miało balkon, lustro w obłędnej ramie i edisonowskie żarówki w łazience. I już, już miałam wyciągać długopis, by podpisać zobowiązanie na całe życie doczesne i pół pośmiertnego, gdy nastąpiło wielkie ŁUP i … przepraszam, czy ktoś widział moją zdolność kredytową? Dopiero co tu była… Tak więc, w ciągu paru chwil, moje piękne mieszkanie stało się cza...

Były czasy - nie ma czasów

Obraz
Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Tak mówią. Mówią, ale nie robią, bo ciągle słychać sentymentalne westchnienia, że teraz to upadek obyczajów, zgnilizna moralna, rozpad wartości i ogólnie czasy są złe. A ja powiem z przekorą, że jeszcze nie jest najgorzej.  Może nie ma tak dobrych filmów i muzyki, jak w latach 80., ale nie siejmy defetyzmu. Ogromnie bawi mnie określenie, że "w dzisiejszych czasach" to coś, kiedy brak nam porównania. Bo co tak naprawdę możemy pamiętać sprzed kilku dekad? Dzieciństwo, wiek nastoletni i pierwsze kroki w dorosłości są przeważnie czasem światła. Jeszcze ktoś trzyma parasol - nawet jeśli nie jest to rodzina, to są pewne schematy porządkujące życie. Rano jest szkoła, potem odrabianie lekcji, bajka na dobranoc i trochę czasu wykrojonego na przyjemności dnia codziennego. Tak mi się ładnie zrymowało, ale to był czas kreacji: w poniedziałek zwierzątka z plasteliny, w środę baza z koców, a w piątek wiersze górne i chmurne. Z sentymentem wraca...

Ból istnienia

Obraz
Ideał sięgnął bruku. Tak było. A w każdym razie jest to wersja, której będę bronić jak niepodległości. *** Mój kumpel zaczął ostatnio namiętnie randkować. Tu kawka, tam winko, czułe smsy i trzymanie za łapkę w ciemnym kinie. Tak mu się nastrój udzielił, że postanowił i dla mnie uszknąć kawałek tego tortu. Jednym słowem przegonił mnie po mieście z radosnym okrzykiem: "Nika, znajdziemy ci chłopaka". Taa, próbuj - rzekłam w myślach, ale okazja do zjedzenia tajskiego żarcia sama pcha się w ręce więc co, ja nie skorzystam? Jest na mapie Warszawy miejsce dość nowe, chociaż czerpiące z przedwojennej historii. W sercu Woli, przy Krochmalnej 59, od 1846 istniał browar Haberbuscha i Schielego. Rodzinna firma produkowała piwo, które nie tylko podbijało Europę, lecz także kraje Dalekiego Wschodu. W czasie powstania warszawskiego zapasy jęczmienia z browarnianych magazynów stały się podstawą zupy plujki. Po wojnie browar znacjonalizowano. Spółka - pod różnymi nazwami - działa jeszcze do 2...

Siła człowieka

Obraz
Człowiek jest najsilniejszy wtedy, kiedy wie, że jest kochany. Tak się napinamy, by nagiąć rzeczywistość do swojej woli i cierpimy, kiedy się nie udaje. Przyciskamy gaz i lecimy coraz szybciej, by zdążyć nałapać w ręce ile tylko się da. Każdy z nas ma wyobrażenie tego, jak powinno wyglądać jego życie, co powinien osiągnąć, gdzie być, co zrobić. A w ogólnym rozrachunku jedyne co się liczy to to, z kim spędziliśmy dany nam czas i kto po nas zapłacze. Miłość jest tak wielowymiarowa, że nie da się jej zamknąć w prostym schemacie. Inaczej kocha się rodziców, inaczej dzieci. Inaczej męża czy żonę, a inaczej przyjaciół. To jest normalne i piękne. I jak nic na świecie daje siłę, by podnieść się z kolan i jeszcze raz zawalczyć o siebie. Kiedy wiemy, że niedaleko jest ktoś, kto nas złapie możemy zaryzykować próbę szczęśliwego życia. Nie ważne czy chodzi o wyjazd na Erasmusa na drugi koniec świata, czy o zmianę pracy. Kiedy ktoś w nas wierzy, łatwiej jest uwierzyć w siebie. Kiedy kochasz drugiego...