Posty

Wyświetlam posty z etykietą samodoskonalenie

Endorfinowa kąpiel mózgu

Obraz
Zastanawiałam się ostatnio co takiego jest w filmach i książkach, że potrafią pochłonąć człowieka. Dobra, mnie pochłaniają. Zupełnie inaczej niż teatr, który przecież ubóstwiam. Tak sobie to rozkładałam na atomy, aż doszłam do wniosku, że wszystko kręci się wokół bohatera i odrobinkę zahacza o akcję. Nie wierzycie? W teatrze ośrodek ciężkości koncentruje się na problemie. Sztuka jest w dużej mierze oparta na wyobrażeniach. Wiadomo, że scena ma pewne ograniczenia przestrzenne, a i budżet spektaklu z reguły nie jest zbyt powalający. Gdy wybrzmiewa trzeci dzwonek i gasną światła zaczyna się magia, bo nagle zamiast gołych desek widzimy zamki, drapacze chmur, odległe galaktyki. Farsa, oparta na prostych gagach, nie wymaga wiele od widza. Co innego dramat – on często wbija w fotel, ale efekty specjalne są tam sprawą drugorzędną. Nie ma też znaczenia czy to monodram, czy przedstawienie na 20-osobową obsadę. Teatr rządzi się innymi prawami. Jego zadaniem jest dotknąć czegoś w duszy, co będ...

Słowiczy papierek lakmusowy

Obraz
Słowik to wredny sadysta. Kląska rano i wieczorem, nie dając spać ani rannym ptaszkom, ani sowom. Drze się jak opętany, wyśpiewując tilulilu, którego nikt nie rozumie. *** Słowik to artysta, który daje z siebie to co najlepsze. Obdziela świat pięknem swojej muzyki, nawet jeśli nie do końca ten świat go rozumie. Kląska rankiem i wieczorem, by każdy mógł posłuchać jego śpiewu – nieważne czy chodzi spać z kurami, czy mruży oczy dopiero o świcie. *** Ta sama sytuacja może być różnie widziana. Patrzymy przez pryzmat swojego serca. Jeśli jest zatrute zgorzknieniem to i obraz świata będzie wypaczony. Będzie coraz więcej burych plam, coraz mniej barw. Nasze poglądy na ludzi i sprawy będą się radykalizowały. Pojawi się to potwornie mocne „nigdy” i nieuznające kompromisu „zawsze”. Sama się mentalnie krzywię na tę radosną do szpiku kości Pollyannę, którą usiłuję tu przedstawić. Nie brykam jak kucyk z Doliny Tęczy przez cały czas i nie rżę radośnie. Odstawiam czasem takiego ponuraka, że ...

Pełnia

Obraz
Jeszcze tylko dwa tygodnie i będę wolnym człowiekiem! Nie mogę się doczekać. Mam już wszystkie oceny cząstkowe, został mi tylko egzamin do zaliczenia. Egzamin i poprzedzające go zakuwanie, ale kto by się tym przejmował. Jeszcze tylko chwila i będę mogła wyspać się w weekend, albo wyjechać za miasto. Będę mogła posiedzieć w piątek z przyjaciółmi bez poczucia winy. Wyobrażam sobie, jak wracają wszystkie moje siły witalne. Pełnią życia będę żyła! Tylko co to właściwie znaczy? Od razu przychodzi mi na myśl głęboki haust świeżego powietrza. Takiego na wskroś krystalicznego, w którym drzemie pierwotna moc i wolność. A później uświadamiam sobie, że mieszkam w Warszawie i czyste powietrze mam tylko wtedy, kiedy pójdę do Łazienek. Zakochana jestem w tym mieście odkąd pamiętam: uwielbiam jego dynamizm, ofertę kulturalną i gwar. Wszystko wydaje się tu być na wyciągnięcie ręki: kariera, medialny szum, wielki świat. Te wszystkie rzeczy, którymi łatwo się zachwycić, a zaraz potem zakrztusi...

Wyjść z siebie, stanąć obok

Obraz
Zaraz wyjdę z siebie! Kto z nas nie zna tego okrzyku? Jest taki bojowy, pełen emocji, z lekką nutą desperacji. Moja babcia tak wołała, mnie też się czasem zdarza. I tak się zastanawiam: czy byłoby to złe? Chyba nie. Na pewno nie! Co więcej, myślę, że to potrzebne: wyjść, stanąć obok, popatrzeć. Babcia wołała tak, kiedy wchodziłam na wyżyny kreatywności, tworząc pobojowisko w mieszkaniu, albo kiedy dziadek przynosił dwie siaty ryb. Wiecie, skrobanie łusek, oprawianie, smażenie i wspomniany na początku rozpiździaj. Brakło jej sił na to niekończące się sprzątanie i ogarnianie rzeczywistości. Dopiero z perspektywy lat widzę, że to była niekończąca się orka na ugorze.  Mnie też czasem dopada rzeczywistość. Nie w postaci ryb słodkowodnych, ale setek maili, pism, goniących deadlinów. Kręcę się, jak chomik w kołowrotku i nie daję rady złapać tchu.  Ostatnio życie zafundowało mi przymusowy urlop. Załączyła mi się nieśmiertelność, ale organizm powiedział : sprawdzam i wylogował mnie na...

Siądź pod mym liściem

Obraz
Przeraża mnie okrucieństwo wojny. W idealnym świecie spędzalibyśmy ten dzień tak, jak kto lubi: na zakupach, zwiedzaniu, siłowni, pogaduchach z przyjaciółmi, upojnych randkach. W mniej idealnym na pohukiwaniu, żeby dzieci dokładnie umyły zęby, gotowaniu i frustracji, że znów trzeba zrobić pranie. W tym najgorszym z wariantów ktoś właśnie ucieka przed bombami, krzyczy z bólu, albo umiera ze strachu. A czasem to nie strach jest przyczyną śmierci. Dawno nie byłam tak dumna z mojego narodu. Zabrzmiało „larum”, tak jak w dawnych czasach, a my otrąbiliśmy pospolite ruszenie. Moja koleżanka pojechała na granicę z Ukrainą, by zabrać uchodźców: rodzinę z trójką dzieci, z których najmłodsze nie skończyło jeszcze roku. Inna przez cały weekend pakowała paczki w zaimprowizowanym centrum pomocy. Chyba nigdy muzealna przestrzeń nie miała w sobie tak pięknych dzieł sztuki, jak ludzie, którzy ruszyli do przygotowywania apteczek. Kolega pomagał w tłumaczeniu na dworcach. Drugi pikietował pod rosyjską ...

Łakomczuch

Obraz
Oto dziś dzień lukru i cukru pudru. Dzień walki zwolenników konfitury różanej z grupą fanów marmolady wieloowocowej. Jednym słowem: Tłusty Czwartek! ***  Właściwie nie emocjonuję się zbyt mocno tym świętem. Nie jestem wielką fanką pączków i nie mam potrzeby osładzania sobie życia tak, jakby jutra miało nie być. Zresztą sama ze sobą czuję się zwykle, jak pączek w maśle  –  no, może poza tymi dniami, kiedy dopada mnie dół emocjonalny. Wtedy przypominam raczej smętnego, czerstwego razowca.  ***  A skoro już jesteśmy przy tematach kulinarnych: jaki macie apetyt na życie? I nie, nie chodzi teraz o zajadanie się truskawkami z bitą śmietaną na jachcie w Saint-Tropez, ani o odgrywanie gwizdy kina ze złotej ery Hollywood. Chodzi o podejście do codzienności. Zauważyłam, że z życiem jest jak z dietą. Jedni restrykcyjnie przestrzegają z góry założonego limitu, inni opychają się bez umiaru, a jeszcze inni próbują poprzestawiać poszczególne elementy według własnej filozofii. ...

Miss zjednoczonego kosmosu

Obraz
Chodzą za mną kosmiczne filmy: Pasażerowie , Star Trek . Do Gwiezdnych wojen jeszcze nie dorosłam, ale kto wie. Losu koleje niezbadane są. Przygotować się na to musisz. Może kiedyś się skuszę.  Póki co zastanawiam się na kanonami. Na widok połowy królestwa zwierząt jest mi słabo, ale gdzieś mieszka przecież Pan Karaluch, do którego wzdycha cała żeńska populacja gatunku. Gdzieś jest hiena, której śmiech budzi zachwyt wszystkich samców w stadzie. To, że nam cierpnie skóra, to przecież nic nie znaczy. A jak do tego jeszcze dojdą kosmici? *** W autobusach można spotkać rozmaitych ludzi. Każdy z nich roztacza wokół siebie inną energię. Widać kto lubi życie w swojej skórze, a kogo to uwiera. Niektórzy emanują pewnością siebie, a inni próbują oszukać system i zamaskować swoje braki. Istnieje cała gałąź psychologii, poświęcona znaczeniu ubioru, fryzur i dodatków. Analiza wylądu pozwala dokopać się do tych poukrywanych warstw. Wiecie, że wysoko upięte włosy i wszelkie ozdoby w rejonie głow...

Zmienić deszczyk w nieboszczyka

Obraz
Nie wolno – myśleć wolno Nie wolno – zmieniać znaczeń Nie wolno, nie wolno żyć inaczej… *** Taaa i co jeszcze? Na początek zaznaczę, że to nie ja, tylko Wilki. Jeden z tych mrocznych kawałków sprzed lat, które czasem wracają, nie wiadomo skąd i dlaczego. Ani ich nie słuchałam, ani o nich nie myślałam, po prostu – myśl wybiła niczym gejzer na Islandii i uruchomiła moją wrodzoną przekorę: bo niby czemu mamy równać do jednej miarki?  Jednemu zależy na kasie, drugiemu na rozwoju osobistym. Jeden chce posiedzieć w domu w weekend, a inny bez planów na piątek czuje, że przegrywa życie. Tak się to plecie. Ważniejsze jest jednak to, by od czasu do czasu aktualizować sobie własne oprogramowanie. Zmienia nas życie, zmieniają nas okoliczności i rezygnacja z czegoś, co pięć–dziesięć–piętnaście lat temu wydawało się być spełnieniem marzeń, wcale nie musi oznaczać przegranej. Marzenia też ewoluują i nie ma w tym nic złego. Znam ludzi, którzy po piątym roku medycyny czy prawa stwierdzali...

Strażnicy ognia

Obraz
Bam-bam-bam-bam… Bam-bam-bam-bam… Rytmiczny głos bębna przecina ciszę poranka. W jaskrawym świetle świtu wszystko wydaje się nienaturalnie ostre. Nagie konary drzew oskarżycielsko celują w niebo. Surowe twarze członków plemienia ścisnął gniew i żal. Bam. Bam. Bam. Kos gwiżdże przejmująco, jakby próbował błagać o łaskę dla skazańca, który nie ma siły się bronić. Za chwilę zostanie wypędzony. Wykluczony ze społeczności, w której wzrastał i w której spodziewał się umrzeć. Teraz śmierć znajdzie go szybko. Przecież sam nie da rady znaleźć pożywienia, nie obroni się, nie ogrzeje. W czasach, gdy słońce było bogiem, a ogień jego niebiańskim darem, podtrzymywanie płomienia było największym zaszczytem i najpierwszym z obowiązków. Trzeba było karmić go drewnem, osłaniać od  wiatru, chronić przed wodą. Bycie Strażnikiem Ognia oznaczało przynależność do elity. A on… Oczy kleiły się same. Trawy na stepie wygrywały hipnotyzującą kołysankę. Gdy się ocknął palenisko było zimne. Na próżno szukał cho...

Pierwszy dzień po końcu świata

Obraz
Piękny dzień dziś miałam. Po pierwsze: mamy w pracy nowy ekspres do kawy. Taki, który robi mleczną piankę w 3 stopniach spieniania. Moc można ustawić. Sam się płucze. A co najważniejsze - napój nie śmierdzi mokrym psem. Doceniajmy małe rzeczy. Po drugie: byłam dziś piękna, jak bogini. No dobra, może odrobinę przesadzam, ale po pierwsze chciało mi się zamaskować cienie pod oczami, a po drugie wytrzymałam cały dzień na obcasach. Mam takie cudne, różowe szpilki. Właściwie to nie jest róż, tylko wściekła fuksja. Stópka mi się w nich robi zgrabna, jak Kopciuszkowi na balu. Tylko ja przytomnie nie siedzę w robocie do północy. A nie, wróć! Wczoraj siedziałam. Miałam dyżur, ważny projekt itd., itd. – i mam dzień wolny do odebrania. Czy to nie jest wspaniałe? Dla mnie jest. Wracając jednak do mojego samozachwytu: ile radości daje świadomość, że jest całkiem dobrze. Może i znalazłam pierwsze siwe włosy, ale – kurczę – lubię siebie. Miałam jednak dość długą przeprawę sama ze sobą, nim doszłam...

Srebrnowłosa i myszorek

Obraz
Złotowłosa była głupia. I potwornie roszczeniowa. I w zasadzie była strasznym tchórzem. *** Bajki w dzieciństwie odczytuje się inaczej niż w dorosłym życiu, a jednak jakoś nigdy nie lubiłam tej rozkapryszonej dziewczynki. Pamiętacie jeszcze tę historię? Ono złotowłose dziewczę, beztroskie i świeże niczym wiosenny poranek, biegnie sobie leśną dróżką. Sama, we własnym świecie. Tu ptaszek, tam motylek, jeszcze dalej jakiś kwiatek. Miała wprawdzie nie chodzić do lasu bez opieki, ale przecież nikt jej nie będzie jej mówił co ma robić! Biegnie więc sobie radośnie, aż nagle zza drzew wyłania się domek. Złotowłosa zapukała grzecznie, ale skoro nikt nie otworzył to wbiła z buciorami na chatę. Elegancko, prawda? A jak już wbiła to obczaiła zawartość miseczek: jedna owsianka była za gorąca, inna za zimna, ale trzecia w sam raz, więc wylizała miskę do czysta. Czy wiedziała, że mieszka tam dziecko? Oczywiście, przecież wydedukowała to z wielkości miseczek! A czy przeszkadzało jej to, że właśnie spr...

7 miliardów słońc

Obraz
Uwielbiam akademickie dyskusje, łyżkę miodu w beczce dziegciu i czekoladę z solą. Nieoczywiste połączenia i przyjemność płynącą z łamania schematów. A tych nie brakuje, bo wszyscy jesteśmy potwornie schematyczni. Pewnie się teraz krzywicie, że nie, wcale nie, ja nie jestem.  Akurat :)  Nie wierzę w uniwersalne klucze, które na każdego działają tak samo, ale jako ludzie nie różnimy się między sobą zbyt mocno. Owszem, każdy ma swój własny charakter, temperament i przyzwyczajenia, inny próg bólu i wrażliwości, ale gdy już wejdziemy na swojego konika to możemy galopować do upadłego. Przykłady? Podam wam jeden - robimy za centrum wszechświata. Swojego. Wystarczy poczytać komentarze na blogach. Mało w nich dyskusji, empatii czy chociażby przekory. Jest za to mocna koncentracja na własnych uczuciach i doświadczeniach. To nic złego, w końcu najlepiej odnosić się do tego co jest znane. Jednak niebezpiecznie jest przykładać własną miarkę do innych. Zwłaszcza, gdy robimy to bez większej ...

Goniąc jednorożca

Obraz
Jestem dziś niczym Hinduska z bindi na czole. Ewentualnie, jak jednorożec. Niby w jednej i drugiej sytuacji zajebiście i egzotycznie, ale jednak trochę mnie ten pryszcz irytuje. No dobra, wcale nie trochę - wkurza mnie, jak cholera. W skali 1-10 na 38. I tak sobie myślę, że w całym tym wulkanie zgromadziło się moje wkurzenie na bardzo prozaiczną sprawę: otóż, wracam do pracy. Urlop się skończył, skóra zapomniała, że była w spa. Po raz kolejny nie wyspałam się na zapas. Ale baterie jednak trochę się naładowały. Październik rozgościł się już na dobre, a wraz z nim powrócili studenci. Będzie ciaśniej w autobusach, ale lubię ten rozgardiasz. Tym bardziej, że po kilku latach wracam do uczelnianego życia. Miałam taki epizod, że o mało nie zrobiłam doktoratu. Fajne to było: badania, konferencje, ćwiczenia ze studentami niewiele młodszymi ode mnie. Jednak w pewnym momencie doszłam do wniosku, że kariera profesorska mi nie grozi i nie czuję potrzeby zabijania się o granty. Buciki, które przez k...

Kat i ofiara

Obraz
Różne ludzie mają wspomnienia z dzieciństwa i nastoletnich czasów. Dla jednych to słoneczna łąka pełna przyjaciół i wspaniałych przygód, a dla innych bagna wypełnione potworami. Dzieci potrafią być bardziej okrutne niż dorośli, głównie dlatego, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich działań. Super, jeśli nikomu z was nie przytrafił się los klasowej ofiary, ale pomyślcie o tych wszystkich dzieciakach, które samotnie podpierały ściany, bo nikt nie chciał się z nimi bawić. Wyśmiewanie, a później towarzyski ostracyzm, biorą się z głupoty i instynktu stadnego. A wyśmiać można wszystko: to, że ktoś się dobrze uczy, albo to, że sobie nie radzi. To, że jest gruby, chudy, wysoki lub niski. To, że jest biedny, ale też to że jest nieprzeciętnie bogaty. To, że ma pasję o której nikt nie słyszał, albo to, że nie interesuje się najpopularniejszą aktualnie rozrywką. Jednym słowem wszystko, co wystaje ponad miarę sztywnych, dziecięcych kanonów. Czasem to długotrwałe znęcanie, innym razem ...

Oaza

Obraz
Wyobrażam sobie, jaką ulgę musi przynieść dotarcie do oazy. Latem zawsze wypatruję cienia i dziękuję człowiekowi, który wymyślił klimatyzację. Warszawska dżungla jest jednak łagodna i oswojona w porównaniu z dzikością prawdziwej pustyni. Nocne niebo nigdzie nie jest tak piękne, jak tam. Ale noc się kończy i zostaje strach poranka. To trochę odwraca perspektywę - zwykle nocą kłębią się demony. Nocą można usłyszeć siebie, zrobić bilans zysków i strat, wypunktować błędy i wszelkiego rodzaju wypaczenia. Dzień nas zagłusza tysiącem bodźców. Na pustyni jest odwrotnie: chłód nocy stoi w kontraście z upałem, piękno nieboskłonu łagodzi bezkres pustkowia. To dzień ukazuje nagość skał, bezmiar piasku, brak schronienia.  A co, jeśli pustynia ma swój początek w nas? Czasami wszystko się w życiu układa. Bywa jednak, że poszczególne elementy sypią się i nie wiadomo kiedy i w jaki sposób powstają zgliszcza. Ludzką rzeczą jest je opłakać, a później zakasać rękawy i spróbować uporządkować życie. Gor...

Krótka historia nierobienia wrażenia

Obraz
Każdy mierzy swoją miarką, przykładając do innych to, co ważne dla niego. Kobieta, która od zawsze chciała mieć dużą rodzinę, często nawet nie pomyśli, że ktoś może nie chcieć dzieci, albo poprzestać na jednym. Nawet jeśli nie wypowie tego na głos, to i tak będzie w duchu żałowała tej biedulki, która nie wie co traci. Tak samo podróżnicy, zakochani w tym co nieznane nie pomyślą, że niektórym wystarcza to co bliskie. Nic ich nie goni, nie chcą dowiadywać się co leży za horyzontem i kolejną górą. Jest im dobrze. I ciężko to zrozumieć komuś, kto żyje na walizkach.   *** Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, kiedy na oko 30-letnia wnuczka chwaliła się babci, że od października zaczyna kolejne studia. Dziewczyna była rozpromieniona, z entuzjazmem opowiadała o kierunku, o perspektywach, które się przed nią otwierają, o tym że to jedna z najlepszych uczelni w kraju. Na to babcia pokiwała głową i zadała kluczowe pytanie: Pięknie. A masz jakiegoś chłopaka na oku? I widziałam jak w ty...