Posty

Wyświetlam posty z etykietą przestrzeń

Kult słonia z porcelany

Obraz
Każdy może wierzyć w co chce i nie będę tego trywializować. Dla mnie siłą napędową jest pewność, że będę żyła wiecznie, inni w śmierci widzą prawdziwy koniec. Dla mnie Jezus to Bóg, który kocha bez granic, ale wiem, że są też tacy, którzy wyszydzą Go jako zombie z ciągotami do kanibalistycznych praktyk.  I tak jest z każdą religią: jedno widzą wymalowaną na kolorowo mućkę, inni cielesną postać Prythiwi. Jedni oddają cześć przodkom i drżą przed ich gniewem, inni olewają zaduszkowe kwestie i YOLO.  Drażni mnie jednak wiara w słonia z porcelany. Najpierw jest malutki i nikomu nie zawadza. Jest pewną nowością i wszyscy cackają się z nimi i podziwiają. A potem zaczyna rosnąć i rosnąć, zajmuje półkę, potem cały salon, myśli, czas wolny. I to, proszę słonia, jest problem. To znaczy, proszę Państwa.  Wcale nie chodzi mi o sympatycznego Dominika z książki Kerna (ani kreskówki na jej podstawie). Mam na myśli wszystkie sytuacje i sprawy, które pochłaniają człowieka i jego jestestwo....

Wyjść z siebie, stanąć obok

Obraz
Zaraz wyjdę z siebie! Kto z nas nie zna tego okrzyku? Jest taki bojowy, pełen emocji, z lekką nutą desperacji. Moja babcia tak wołała, mnie też się czasem zdarza. I tak się zastanawiam: czy byłoby to złe? Chyba nie. Na pewno nie! Co więcej, myślę, że to potrzebne: wyjść, stanąć obok, popatrzeć. Babcia wołała tak, kiedy wchodziłam na wyżyny kreatywności, tworząc pobojowisko w mieszkaniu, albo kiedy dziadek przynosił dwie siaty ryb. Wiecie, skrobanie łusek, oprawianie, smażenie i wspomniany na początku rozpiździaj. Brakło jej sił na to niekończące się sprzątanie i ogarnianie rzeczywistości. Dopiero z perspektywy lat widzę, że to była niekończąca się orka na ugorze.  Mnie też czasem dopada rzeczywistość. Nie w postaci ryb słodkowodnych, ale setek maili, pism, goniących deadlinów. Kręcę się, jak chomik w kołowrotku i nie daję rady złapać tchu.  Ostatnio życie zafundowało mi przymusowy urlop. Załączyła mi się nieśmiertelność, ale organizm powiedział : sprawdzam i wylogował mnie na...

Spowiedzi nie będzie

Obraz
Zacięłam się w sobie. Nie będzie spowiedzi. Bynajmniej nie chodzi mi o tę w konfesjonale, jestem praktykującą katoliczką, więc akurat do sakramentu pokuty chodzę, kiedy sumienie przestaje oślepiać bielą. Nie – chodzi o inną spowiedź. Taką, której pozornie nikt ode mnie nie wymaga, a jednak wszystko we mnie krzyczy, bym uderzyła się w pierś i zaczęła się tłumaczyć. Figa z makiem. Pamiętacie tekst o kotwicach? Ten, w którym pisałam o myślach, które trzymają nas na uwięzi i zawężają perspektywę? Wspomniałam w nim też o tym, że jestem przebodźcowana i potrzebuję energetycznego doładowania w postaci komedii romantycznych i comfort food. Pod postem posypały się komentarze, że wiele osób na powierzchni życia utrzymują książki. Przy pierwszym komentarzu miałam ochotę przybić piątkę, bo przecież napisała to bratnia dusza. Przy ostatnim miałam ochotę wyć i udowodnić wszystkim, że ja też czytam. Błagam, nie skreślajcie mnie, nie jestem półanalfabetką! Załączył mi się dziwny odruch, który kaza...

Miło-dość

Obraz
Miło jest w świecie miłych ludzi. Wszyscy tacy łagodnie uśmiechnięci, uprzejmi, w drzwiach się przepuszczają, windę przytrzymają, nikomu się nie śpieszy. Miło. Dopóki jest szczere i naturalne. Dopóki to „miło” nas nie zawłaszczy i nie zakuje w kajdany. Dawno temu moja znajoma powiedziała, że nie chce mieć grzecznych dzieci. Pamiętam swoje zdziwienie, że jak to? Przecież z tymi grzecznymi jest mnie problemu. A wtedy wyjaśniła mi, że chce mieć takie dzieci, które nie będą bały się walczyć o swoje. Nie macie pojęcia jak mi wtedy zaimponowała! Jakoś się utarło, że jak ktoś jest grzeczny to i cichy, nienachalny. Może niekoniecznie fujara, ale też nie pierwsza liga przebojowości. Za to kiedy myśli się o człowieku sukcesu, to z miejsca widzimy śmiałka, który wyszarpuje życiu co jego i nie ogląda się za siebie. Oczywiście, to jeden wielki kit. Można być uprzejmym i nie pozwolić na rozstawianie się po kątach; iść jasno wytyczoną ścieżką, ale ciągle zauważać innych ludzi. Tak się da i to j...

Miłość ze smartfona: Druga randka

Obraz
Łatwo jest iść na randkę. No dobra, może nie aż tak łatwo, ale też nie aż tak trudno jakby się mogło wydawać. Niektórzy mają jaja i nie boją się zaproponować spotkania. Ja nie mam i się boję, więc szanuję tym bardziej. Ale dla tych mniej odważnych są szybkie randki ze small talkiem po 3 minuty na łebka, albo wyjścia grupowe z zaprzyjaźnionymi parami. Może nie jest to schadzka sensu stricte, ale jednak jakiś ruch w tej materii się robi. Jednak zdecydowanie trudniejsza jest randka numer dwa. *** Pierwsza randka to zawsze niewiadoma. Rozbiera człowiek na czynniki pierwsze to gdzie pójdziemy i jak to logistycznie ogarnąć. Bo jak do knajpki to szpilki mogą być, ale jak później będzie spacer to nogi odpadną. Jak buty na płaskiej podeszwie to odpada sukienka. Bluzka z dekoltem czy bez? Jasna czy ciemna? Czy czerwona szminka trąci desperacją czy jeszcze wpisuje się w klasykę? Tyle pytań, tak mało czasu, a i tak nie ma się w co ubrać.  Potem boli brzuch, bo jednak chce się dobrze wypaść, na...

Laleczka z pudełeczka

Obraz
Laleczka jest bardzo prosta w obsłudze. Wystarczy zadzwonić, albo napisać smsa i w ciągu kilku chwil rzuci wszystko, by: popilnować kota koleżanki, odebrać ze szkoły dzieci brata, upiec ciastka na szkolny kiermasz, podjechać do ex-męża z zakupam... I tak dalej.   Nie zrozumcie mnie źle: dobrze jest pomagać innym. Byłym mężom też. To zdecydowanie lepsze niż ciągła wojna podjazdowa. Laleczka ma jednak tę właściwość, że natychmiast po wykonaniu zadania wraca na półkę. Wkłada się ją do pudełka, wstawia na pawlacz i zapomina zaprosić na kawę bez okazji. Czasem nawet w święta jest traktowana jak zło konieczne. Ktoś kogo wypada przyjąć, mimo tego, że jego obecność ani parzy, ani ziębi. Ktoś, z kim kontakt utrzymuje się jedynie w celu wykorzystania. I wcale taką laleczką nie musi być kobieta. Znam ludzi, którzy latami byli - lub nadal są - na wiecznych usługach. Robią wszystko o co bliżsi i dalsi poproszą, często kosztem siebie czy swojego wolnego czasu. A jeśli nawet kiedyś się zbuntują...

Smoczyca

Obraz
Zawsze uważałam, że nadaję się na kota. Karm, głaszcz i rozpieszczaj. Mrau... Ale dziś odkryłam coś innego: Nika, ty jesteś smoczycą! I to bynajmniej nie dlatego, że promieniuję subtelnym, kobiecym pięknem. Chociaż też. Nie oszukujmy się, smoki nie słyną z przesadnej skromności. Dziś miałam taki dzień na nie. Nic nie chcę, nic mi się nie podoba. Nie wiem w co się ubrać, nie wiem czy mam ochotę na kino. Nastrój na lody akurat miałam, ale to dlatego, że tylko one mogły mi podnieść poziom endorfin. Marzyłam o tym, żeby zapaść w letarg, zwinąć się w sobie i odgrodzić od świata. Nie dzielić się sobą, swoją przestrzenią, ani żadnym skarbem. I tak się zastanawiam: dlaczego? Mocno wierzę, że każdy człowiek powinien pielęgnować swoją osobistą strefę. Nie trzeba odkrywać wszystkich kart i obwieszczać każdemu swoich przemyśleń. Dobrze jest mieć swój kącik i swoje precjoza w życiowej szkatułce: ulubioną kawiarnię, ukochaną piosenkę, własną trasę spacerową. Stworzyć sobie enklawę, do której z...

Miłość ze smartfona: Ognista Tancerka

Obraz
Opowiem wam dziś o wspaniałej dziewczynie. Ciekawa jestem, czy udało się wam ją kiedyś dostrzec. Ją, albo którąś z jej licznych krewnych, znajomych, cieni i odbić. Jest ich wiele, a każda z nich tańczy z ogniem. Ognista Tancerka, którą dziś poznacie jest ładna. Taką klasyczną, ponadczasową urodą. Idę o zakład, że za 30 lat ludzie będą się zastanawiać, ile świeczek na torcie już zdmuchnęła. I nie sądzę, by ktokolwiek z nich trafił. Ognista Tancerka sprawia wrażenie strażniczki tajemnicy. Ma jakiś skarb, jakiś wewnętrzny, sekretny pokój, do którego tylko ona ma dostęp. Czasem zapada się w sobie, jakby prowadziła w środku jakiś rozkoszny dialog. Może zbyt mocno żyje w krainie wyobrażeń, albo pieści w sobie wspomnienie słodkich czasów? Jest w świecie, a jednocześnie jakby trochę poza światem. Chce wyjść do ludzi, a jednak wytwarza nieprzepuszczalną barierę. Jest podziwiania, ale tego nie zauważa. I chociaż marzy o miłości, nie potrafi się na nią otworzyć. Pragnie ogrzać się jej ciepłem...

Masz prawo zachować milczenie

Obraz
Masz prawo nie mieć zdania, nie zajmować stanowiska, nie krzyczeć w pierwszym rzędzie. Fajnie, prawda? Utarło się, że musimy ciągle walczyć, ciągle opowiadać się po którejś ze stron. Pewnie, dobrze jest wierzyć w ideały, chcieć lepszego świata, dążyć do niego. Pytanie tylko, czy każda rzecz jest tej walki warta? Nie mam zdania na tysiące tematów. Nie wiem czy lepszy jest diesel czy hybryda. Nasłuchałam się zwolenników jednej i drugiej opcji i nadal nie mam pojęcia. Nie wiem czy lepiej jest wynajmować mieszkanie, czy postarać się o kredyt na 30 lat. Wszystko ma plusy i minusy. No dobra, może nie wszystko: szparagi mają tylko plusy. I to dodatnie :p Czasem, w przypływie olśnienia, wiem co jest dobre dla mnie. Co ja bym zrobiła w konkretnej sytuacji. Rzadko zdarzają mi się chwile, kiedy nie mam wątpliwości i po prostu wiem, że jestem na właściwym kursie. Ale nie mam pojęcia co ma zrobić ktoś inny, nawet bardzo bliski.   Dziś tak sobie po prostu jestem. Siedzę w ciszy. Zdję...

Wywłaszczenie-zawłaszczenie

Obraz
Środek nocy. Telefon. Ledwie kontaktujesz, ale przecież musisz wysłuchać, że kolejna randka okazała się klapą. I to nic, że jutro wstajesz o świcie. Hello, takie opowieści najlepsze są na świeżo! Zebranie trwa już drugą godzinę. Kierownik przedstawia plan działania na następny miesiąc. Jest trochę stresu, bo za chwilę zdajesz raport. Po wyjściu patrzysz na telefon, a tam 12 nieodebrnych wiadomości. I ta ostatnia, cholernie raniąca: że nigdy nie masz czasu, że nie można na tobie polegać. Wakacje. Siedzicie razem nad wodą, śmiejecie się, pokazujesz swoje ulubione miejsca. Jesteś tą ważną przyjaciółką, opoką, tak wspaniale spędzać z Tobą czas. Trzy miesiące później nie dostajesz nawet urodzinowego smsa. Ale każdy może zapomnieć, prawda? *** W świecie dobrych, szczerych więzi międzyludzkich zdarzają się czasem miraże. Na pozór wszystko jest ok, dzwonicie do siebie, zwierzacie się, ale coraz częściej po takich rozmowach masz uczucie wydrenowania. Ułuda zażyłości przesłania w takich mome...