Posty

Wyświetlam posty z etykietą mężczyzna

Koszularze i szpileczkary

Obraz
Będę się chwalić: piątkowy wieczór spędziłam na mieście.   Pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Ostatni raz to chyba za Piasta było. Chłopy się popiły, ogolili na łyso najmłodszego, a potem twierdzili, że mieli anielskie objawienia… No dobra, wcale nie, ale od wieków nie miałam siły, czasu i ochoty, żeby wyjść z domu. Po pracy zawijałam się w kocyk i traciłam świadomość, zanim głowa dotknęła poduszki. Ale w ten piątek było tango. Umalowałam się – tak z kredką, z pudrem, a nie w wersji basic: „tusz i już”. Założyłam bluzkę, która nie była T-shirtem. Nawet stanik miałam, co nie jest takie oczywiste ostatnio. Odkrywcza myśl jest taka, że fajnie czasem zrobić wykopaliska w szafie i wystroić się, zwłaszcza bez powodu. Tu powód był, ale skoro już mogę błysnąć mądrością a’la Coelho, to żal nie skorzystać. Pierwotny plan na wieczór był prosty. Coś zjeść. Coś wypić. Pójść na silent disco. Z boku wygląda to komicznie, ale zawsze chciałam tego doświadczyć. Doświadczyliśmy kolejki na pó...

Zmroziło

Obraz
– Zmroziło. – Chyba pogrzało – mruknęłam. 30 stopni w cieniu, a ją mrozi. Leżałyśmy z X w Łazienkach rozkoszując się początkiem weekendu. Wiecie: zapach koniczyny, chłodek i pewność, że rozkładając koc nie natrafisz na psie guano. – Zdecydowanie mnie zmroziło – X nie dawała za wygraną. – Znalazłam Remka na Tinderze. – Jakiego Remka?   Przyjaźnimy się, pożyczam jej sweter i torebkę, angażuję się w postpaszczakowe traumy, ale przecież nie mogę znać każdego speca od IT w jej firmie. To nawet nie jest moja firma. – Nika! Skup się! – X pstryknęła mi palcami nad głową. Niechętnie otworzyłam oczy. – Remek. Zmroziło. Nic w dyni nie dzwoni? – Pokaż! Być może wydałam z siebie dziwny pisk, ale przypominam, że to Łazienki, w których pawie drą się na niebotycznych częstotliwościach. A przynajmniej taka jest moja linia obrony, Wysoki Sądzie. Faktycznie – znam tę twarz. Facet, który wie, że rozmiar ma znaczenie i dobra książka musi mieć objętość hipopotamicy w ciąży. A i technikę ma...

Love in the city

Obraz
O. Mój. Ra. Poczułam się dziś, jak najstarsza mumia w muzeum. Jak ostatnia Starowinka z „Seksmisji”. Zaczęło się od komplementu: „Nika, fajnie piszesz, mogłabyś mieć swoją rubrykę z felietonami w gazecie…” – do tego momentu byłam mile połechtana. Wiecie: oto ja, pani redaktor, autorka o której dziełach rozprawia się przy biurowym ekspresie i przy pogaduszkach z siostrą. Już to widziałam! A potem, niestety, padło to nieszczęsne „…jak Carrie Bradshaw”. No, dzięki. *** Pewnie powinnam być cała w ochach i achach. OMG, porównana do laski w szpilkach od Manolo! Kobiety sukcesu, która wyrwała największe ciacho w mieście. Wiecie: Carrie, Big and big love. Szkoda, że to nie moja stylistyka. Już widzę, jak się trzęsę na tych szpilko-szczudłach, uczepiona uchwytu w tramwaju. Zamiast nowego „Vogue’a”, wolę kupić sobie bajgla, a jeszcze lepiej: zrobić sobie tosty i broń Boże, nie wychodzić na miasto. Przygodny seks mnie mrozi. Kluby mnie mrożą. Chyba, że mowa o Klubie Komediowym – wtedy b...

Paryski kochanek

Obraz
Rutyna potrafi dobić, dlatego dobrze, gdy w życiu przytrafiają się filmowe zwroty akcji. Nawet nie muszą być nie wiadomo jak spektakularne, czasem wystarczy  zimowy flash mob , czy napis na tirze . A najśmieszniejsze jest to, że to "zawiązanie akcji" wydarza się zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. *** Ta opowieść zaczyna się zimą. Taką mroźną, śnieżną i przytłaczającą chłodem. W moim sercu było podobnie, mimo tego, że za wszelką cenę usiłowałam upchać w nim zapach igliwia i kolorowe światełka. Niestety, było to już jakiś czas po zakończeniu związku, który miał być za zawsze, ale nie był. Zlodowaciało we mnie to wszystko, co miało ogrzewać naszą dwójkę przynajmniej do osiemdziesiątki. Zamiast tego było poczucie krzywdy, braku i cholernie przytłaczającej pewności, że jest już po zawodach i miłość nie jest mi pisana. Co gorsza - zaczęłam się już z tym godzić. Ostatecznie, nie na każdą królewnę czeka książę.  W pewne zimowe popoł...

Siwa Sawa

Obraz
Uwielbiam Warszawę za staruszki z paznokciami pomalowanymi na granatowo i fluorescencyjny róż. Za babcie jedzące bez zażenowania kebaba na cienkim cieście. Za to, że noszą alladynki. Uwielbiam ją za to, że robi miejsce starości. Pamiętam, że gdy byłam mała uważałam, że kiedy kobieta staje się babcią musi zrobić trzy rzeczy: zrobić trwałą, nosić spódnicę w gumkę i zrezygnować z czasu dla siebie. Ciastka się same nie upieką, bajka się sama nie przeczyta, helloł. Jaki szok przeżyłam, kiedy babcia powiedziała, że mogę pobawić się z dziadkiem, bo ona idzie do koleżanki. Wychodzi! Sama! Do koleżanki! To starzy ludzie mają w ogóle koleżanki? Tak się da? W ogóle dorosłość kojarzyła mi się wtedy z ciężkim kieratem. Jakieś obowiązki, pranie, gotowanie... Na co to komu? W małym miasteczku dochodzi do tego jeszcze ciężka łapa zbiorowej mentalności. Zacznij myć okna i trzy, dwa, jeden… pół osiedla pucuje z tobą, bo przecież nie mogą być gorsi. Nie wypada pójść na Wielkanoc do kościoła w zimow...

Księżniczka na kozetce

Obraz
Widziałam wczoraj faceta, który wyglądał jak Adamczyk z brodą. I teraz nie wiem: czy to był Adamczyk z brodą, bo przygotowuje się do roli wikinga? Czy nosi ją dlatego, że chce być anonimowy? A może to sobowtór, z konkretnym zarostem, który nie chce być z nim kojarzony? Lub przeciwnie, ale jest podobny tylko górną połową twarzy, więc ukrywa dół, a ludzie i tak podbijają po autograf? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi, a każde niezmiernie ważkie. A najważniejsze, czemu tak mało ludzi się szczepi? Pomijam zdrowotne przeciwskazania, bo to oczywista przeszkoda, ale reszta? Koronawirusy to nic nowego, od lat naukowcy je badają i szukają leków. Po prostu dotknął nas wysoce zaraźliwy i śmiercionośny wariant. W tym kontekście dobrze, że prace były na tak zaawansowanym poziomie. Serio, nikt nie steruje nami za pomocą mikrochipów. Nikt nam nie wlewa w żyły "Ludwika" żeby sprawdzić czy się pieni. Ale fakt, jesteśmy w jakiś sposób grupą testową. Może szczepionka, którą stworzą za 5 lat nie ...

Miłość ze smartfona: Tabula rasa

Obraz
Wspominałam już, że uwielbiam inteligentnych ludzi? Serio – uwielbiam. Takich, z którymi można pogadać i o Ptaszku Staszku i o teorii względności. Ale nigdy nie sądziłam, że w Internetach można znaleźć tylu filozofów. A już szczególnie nie spodziewałam się tylu fanów „czystej karty”. Pamiętacie ze szkoły wykłady o baroku i empiryzmie? Francis Bacon, John Locke i teoria białej karty?* Tabula rasa to dosłownie „czysta tabliczka”, bo właśnie na deseczkach pokrytych woskiem pisano i rysowano już od starożytności. Empiryści uważali, że dziecko przychodzące na świat ma umysł jeszcze niczym niezapisany, a wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia, nabywanego w ciągu życia. I teraz hit: na portalach randkowych „czysta karta” jest noszona dumnie niczym sztandar. Naprawdę? W wieku 35 lat? Ciutkę creepy. Kiedy spotkałam się z tym po raz pierwszy pomyślałam, że ktoś tu najwyraźniej uważał na zajęciach z filozofii i chciał zaszpanować. Ale później tych białych kartek namnożyło się tyle, że możn...

Miłość ze smartfona: Arwena w XXI wieku

Obraz
Tinderella story, nanana nanana nanana, stooooryyyy...   Tak by to leciało, gdyby posty miały własną ścieżkę dźwiękową :) A ten i kilka następnych będzie o miłości i wyrobach miłościopodobnych. *** Jedna z moich koleżanek poznała chłopaka przy kasie w Biedronce, druga - w karetce pogotowia, a trzecia na rynku, kiedy robiła awanturę na cztery fajerki i trzy stragany. Niesamowite, co? Tak oldschoolowo, z powiewem feromonów, a nie przesz szybkę. Gdybym tych gości nie widziała, to bym nie uwierzyła. W 2019 można było się jeszcze łudzić, że będzie zabawa, będzie się działo i złapiemy się gdzieś na Poznańskiej. Aż przyszedł 2020 i czasy pandemiczne przeniosły nas do Internetu już na całego.  Przez miesiąc czy dwa można było ponapawać się luksusem pracy w dresach, obejrzeć zaległe seriale i zacząć ćwiczyć jogę, ale później zaczął doskwierać bol istnienia i widmo samotnej śmierci. Wtedy największe nawet sceptyczki i przeciwniczki portali randkowych zaczęły rozważać założenie konta. Dz...

Biurowy Surfer

Obraz
 Po słynnym rycerzu ortalionu, którego uniósł w dal rączy rumak samozaorania , nadszedł czas na bliższe zapoznanie z Biurowym Surferem. *** Są kobiety, które powodują wypadki samym swoimi istnieniem. Wiecie – idzie sobie dziewczyna ulicą, skupiona na milionie rzeczy do ogarnięcia i nawet nie zauważa, że 4 samochody za nią się stuknęły, a wszyscy mijający ją faceci mają nadwyrężone karki. Niektórzy pewnie mają też już guzy na czołach, jeśli w porę nie odwrócili wzroku od jej biustu/pośladków/włosów, czy co tam którego kręci. Jeśli taka kobieta jest nieświadoma swojego uroku, albo świadoma lecz nie wykorzystuje go perfidnie i traktuje jako część rzeczywistości, to nie dziwię się śliniącym przedstawicielom płci męskiej. Anioł zstąpił i niech wygra najlepszy ;) Gorzej, gdy cały powab jest ściśle obliczony na efekt. W takim wypadku przebić ją może tylko jedna rzecz – gdy taką boginią z morskiej piany jest facet. *** Kojarzycie typ surfera? W naszych warunkach bywa ciutkę zakamuflowany, ...

Rączy rumak samozaorania

Obraz
Hen, daleko, tam gdzie już nie obowiązuje Warszawska Karta Miejska, żyła sobie dziewczyna śliczna i dobra, niczym księżniczka Disneya. Na imię jej było X, bo pamiętajcie, że obowiązuje nas RODO i ustawa o ochronie danych osobowych. X lubiła dzieci, zwierzęta, grille z rodziną i książki, niewiele jednak wiedziała na temat najlepszych treningów siłowych na nogi. Nieopodal mieszkał Y - mężczyzna cudnej urody, wg obiektywnych sondaży mocne 12/10. Miał on całe mnóstwo złotych medali, dajmy na to - za kulturystykę. Książek nie czytał, kina nie lubił, zwierzęta i dzieci tolerował z daleka. Pewnego dnia Y zapałał namiętnym uczuciem do X, choć poza przynależnością gatunkową, narodowością i garstką wspólnych znajomych, nie łączyło ich zgoła nic. - Daj mu szansę - mówiła M, jak matka, gdy X zwierzyła się niechcianych zapędów zalotnika. - Co ci szkodzi? - namawiały pozostałe litery alfabetu, patrząc na marniejącego w oczach Y. X włożyła więc sukienkę i buty na obcasach, poprawiła włosy i skro...