Z miłości do...
Miałam sen. Nie byle jaki. Wyobraźcie sobie magazyn pełen wielkich, wielkich pudeł. A w tych wielkich, wielkich pudłach są tysiące małych karteczek i drugie tyle maleńkich przypinek. A wy, niczym świstaki z reklamy Milki, musicie je ze sobą połączyć. I nie to, że połączyć, ot tak. Musicie się śpieszyć, bo za chwilę te przypinki zostaną wręczone kombatantom z batalionu Jednorożec. A każda z nich jest właśnie takim maleńkim srebrnym konikiem z mikrorogiem na czole. I niby się człowiek śpieszy, a jednak co chwila zastyga w zachwycie, bo kopytka, ogonek i ten maleńki róg. Stężenie cukru przebija normy. I tak dla jasności: batalionu Jednorożec nie było. *** Dziś mamy za to 80. rocznicę przemianowania Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową. Dawno temu, kiedy zaczynałam spotykać się z pewnym fajnym facetem, a 14 lutego zbliżał się wielkimi krokami, AK była naszym tematem zastępczym. Śmieszne, co? Dziś Walentynki lubię i obchodzę, ale mam też ogromny sentyment i szacunek do żołnierzy kons...