Posty

Wyświetlam posty z etykietą plan

Pasmo rozczarowań

Obraz
Karnawał się kończy, a ja nawet nie byłam na imprezie! Najbliższa tego była posiadówka u przyjaciółki przy burgerach i winie. Nie narzekam, stwierdzam tylko fakt, że życie lubi od czasu do czasu sypnąć solą w oczy. I potrzeć. Największym rozczarowaniem tygodnia jest moja śliczna, aksamitna sukienka, która koło aksamitu nie stała. Odliczałam do dnia dostawy i praktycznie warowałam przy paczkomacie. Wyobrażałam sobie na wszystkie strony, jak będę ją nosić: wiadomo, z gracją. Zimą i latem. Zakładając ją do szpilek i czerwonej szminki byłabym kusicielskim wampem, a z białymi trampkami i dżinsówką wyglądałabym jak sympatyczna dziewczyna z sąsiedztwa. Nie żebym była przesadnie sympatyczna i znała sąsiadów, ale nie o to chodzi. Chodzi o koncepcję, którą trafił szlag. No serio, to miała być seksownie opięta kiecka a’la Morticia, a nie flaczek od parówki. Jak się wpiłam w ten kondom, to odcinało powietrze. Nie powiem – jak się wygięłam w faworka, to przez chwilę ten efekt wow był. Tylko pot...

Czy Pani kocha wnuka?!

Obraz
 Ma-jów-ka, extasy and motion, ooo That's majówkaaaa! No co, każdy ma jakąś muzykę młodości :p U mnie majówka zaczęła się z poślizgiem. Takie uroki weekendowych dyżurów, ale ważne, że już jest. Jest też konkretna ściana deszczu i wiatr wydmuchujący chęć do życia. Także tyle z ambitnych planów wycieczkowych. Pół kwietnia nakręcałam się czego to nie zrobię, z kim się nie spotkam, gdzie nie pojadę. Teraz wychodzi, że tylko ten przedrostek "nie" mi został. Nie pojadę, nie spotkam, będę leżeć pod kocem i oglądać Netflixa, a co! I mam przeczucie, że to będzie piękny urlop. Nie taki, jak sobie wymyśliłam, ale skrojony idealnie na ten czas. Mogłabym wprawdzie wbić się w deszczak i jechać nad Zegrze. Mogłabym zgodnie z planem pójść na spacer do Łazienek. Mogłabym zapędzić na te przebieżki przyjaciół i może nawet by mnie nie zlinczowali, tylko w imię czego? Tego, że przez dwa tygodnie hodowałam w głowie wyobrażenie czegoś, co nie przystaje do realiów? Przecież wymyśliłam sobi...