Posty

Wyświetlam posty z etykietą odwaga

Przyszło nowe

Obraz
Przyszło nowe i jest mi z tym dobrze. Może nie do końca przyszło samo, bo musiałam wysłać CV, przejść testy i rozmowę kwalifikacyjną, ale od tygodnia mogę mówić dumnie: zmieniłam pracę. A ona w jakiś sposób zmienia mnie. Tak chyba jest zawsze, gdy wchodzimy w nieznane. Nowi ludzie, nowe obowiązki, nawet droga do domu jest już inna. To akurat jeden z największych plusów tej zmiany. Już nie telepię się w autobusie godzinę z hakiem, tylko wsiadam w metro i po 15 minutach jestem na miejscu. Czuję się jakbym Pana Boga za nogi złapała. Minusy też są: brak klimy, którą traktowałam już jak oczywistą oczywistość i standard XXI wieku. A tu zonk – jednak nie ma i w najbliższym czasie nie będzie. Całe szczęście mój pokój jest duży i cienisty, nie muszę się bać, że mi obwody padną z przegrzania. Chociaż kto wie? Na razie jestem w fazie ochronnej, nikt mnie nie zarzucił hałdą węgla i papierów. Wdrażam się na spokojnie. Wiem już, że we wrześniu czeka mnie służbowy wyjazd na drugi koniec Polski,...

Maskując strach

Obraz
– Stworzyłam potwora – mruknęła zadowolona X znad ekranu komórki. – A co, gadasz z ChatGPT? – spytałam, wcale nie złośliwie, bo jak wiadomo jestem ucieleśnieniem słodyczy. Chyba, że akurat nie, ale nie wchodźmy w szczegóły. – Lepiej. Po pół roku wychowywania, mój facet wreszcie sam z siebie zaproponował, że wybierze miejscówkę! Odważny ruch. To nie tak, że X jest wybredna – można z nią iść na frytki do Maczka i do opery na „Carmen”, zawsze się odnajdzie. Podziwiam jednak, że sześciu miesiącach machania nożyczkami chłopak ciągle ma jaja, żeby wyjść z inicjatywą. Zacznijmy od długiego wywodu na temat tego, że jest niezależna i nie da postawić sobie kawy, chyba że mu odkupi. Na pierwszych randkach to by się broniło, ale wyskoczyła z tym po dobrych kilku miesiącach, gdy podliczyła sobie w Excelu, że jednak nie są na równi w kwestii wydatków i to wygląda, jakby na nim żerowała. Nic z tych rzeczy, ale tak właśnie ubzdurała sobie moja hienka z kalkulatorem w łapce. Żeby jeszcze jej...

Emancypantka

Obraz
Mówią, że dorosłość to odpowiedzialność. Że obowiązki powinny być na pierwszym miejscu. Że podejmując się czegoś powinniśmy w tym trwać już na zawsze. Czy to dobrze? I tak, i nie. Lubię poczucie stabilności – tego, że nie jestem konikiem polnym i najpierw zadbam o opłacenie rachunków, a dopiero potem zastanowię się czy mi starczy na bilet do kina. Najpierw obowiązek, a potem przyjemność. Ogromnie podoba mi się wizja miłości do śmierci – tego, że będziemy do siebie wracać po męczącym dniu i wspólnie cieszyć się z drobiazgów. Wierzę, że da się być z drugim człowiekiem nie tracąc swojej odrębności. Jednocześnie nie wyobrażam sobie życia, w którym nie ma miejsca na zmiany. Zawsze znajdzie się pole do popisu: można kupić wygodniejszą kanapę, znaleźć lepiej płatną pracę, spróbować nowego dania. To rzeczy małego kalibru. Może czytając te słowa uśmiechacie się pod wąsem, że nie ma o czym mówić. A przecież są ludzie, którzy drętwieją na samą myśl o tym, że mieliby zmienić fryzurę, albo zj...

Ile dostaniesz punktów?

Obraz
Ludzie to jednak serca nie mają... Mój przyjaciel jest w Nowym Jorku. Beze mnie! Wprawdzie pojechał tam służbowo, a ja mam dyżur i od paru godzin grzecznie klikam w CMS, ale mimo wszystko... Smutek, żal, niedowierzanie, lekka zazdrość. Wiecie jak jest. Oczywiście ja to sobie odbiję, jak nie w tym roku, to za osiem. Może do tego czasu Godzilla nie zaatakuje i nie zeżre Wielkiego Jabłka. Boję się tylko, że im bardziej na coś czekam, tym bardziej okazuje się to nieprzystające do moich wyobrażeń. Niekoniecznie złe, ale po prostu inne. Nowy sezon Stranger Things szału nie robi. Downton Abbey 2 , na które się najarałam przeokrutnie też dupy nie urwało. Ładne i nic ponad to. A ja bym tak chciała dotknąć głębi, poczuć emocje, poprzeżywać jeszcze trochę. I w tym miejscu dzięki Bogu za twórców Top Gun . Obu części. Aż mi żal było, gdy się skończyło, że tak zarymuję.  Dziś też mam w planach jakieś małe mordobicie z Tomem Cruisem w roli głównej. Może którąś odsłonę przygód Jacka Reachera? Cza...

Gra o miłość

Obraz
Był taki dzień – niedawno temu, gdy w czasie spotkania rozejrzałam się po sali i zdębiałam. Był to moment pełen transcendencji: pierwszy raz filmy, książki i opowieści koleżanek splotły się w warkocz rzeczywistości i przyłożyły mi w twarz. Wolni faceci są gatunkiem na wymarciu! Tak było, nie ściemniam. Siedzimy, robimy burzę mózgów, trybiki pracują, ale fakty są nieubłagane: rozwódka, samotna matka, wdowa, panna, panna i zodiakalny Byk. A po drugiej stronie żonaty, żonaty, żonaty dzieciaty i żonaty dzieciaty tak bardzo, że za chwilę Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej pozwie go o zniszczenie programu 500+. OK, był w tym gronie jeden singiel, ale prawdę mówiąc nie wiem jakim cudem się uchował. *** Tak się jakoś porobiło, że wiele moich koleżanek jest samych. Niekoniecznie samotnych, bo zdecydowana większość jest zadowolona z życia i czerpie z niego pełnymi garściami. Mają bliskich i przyjaciół. Mają hobby. Niektóre mają zwierzęta. Za to koledzy błyskają obrączkami i chwalą się dz...

Miłość ze smartfona: Wystraszone sarny

Obraz
Ostatnio Internet zalewa analiza „Oszusta z Tindera”. Psycholodzy i socjolodzy rozkładają na czynniki pierwsze mechanizmy, które pozwoliły facetowi omotać dziesiątki kobiet i wyłudzić od nich niebagatelne sumy. Diamentowy pałac w głowie lśni, bajka puka do bram. Basia z Jedno oko na Maroko fantastycznie to opisała w swoim artykule Tinder Swindler , ja jednak opowiem wam o czymś, z czym spotykam się dużo częściej. A będzie to opowieść o sarenkach. ***  Nie, wcale nie chodzi o ten suchar, że dziewczyna ma nóżki jak sarenka – nie tyle zgrabne, co owłosione. Chodzi raczej o ten paraliż, który spina zwierzę, które znajdzie się w świetle reflektorów. Jeśli się boi – powinno uciec. Jeśli się nie boi – powinno ze zblazowaniem na pyszczku żuć trawę, albo majestatycznym krokiem przejść z punktu A do B. Tymczasem strach spina je tak bardzo, że na kilkanaście potwornie długich sekund sarna zastyga w bezruchu, a człowiek nie wie jak zareaguje. Rzuci się w prawo? W lewo? Poszarżuje na wprost? J...

Bal dla księżniczek

Obraz
Życie to nie jest bal dla księżniczek – rzekła w myślach Nika, poprawiając koronę. Bo musicie wiedzieć, że mam koronę. Albo raczej diadem. No dobra, może i jest to opaska, ale stylizowana i niezwykle mi w niej do twarzy. Noszę ją regularnie, żeby przytrzymywała mi włosy, kiedy nacieram lico śluzem ślimaka i retinolem. Brzmi obrzydliwie, ale jakie są cudne efekty! A jednak, życie to nie impreza dla arystokratek. I nie mówię tu wcale o tym, że ciężko o Wróżkę Chrzestną, która nas odpowiednio ufryzuje. Czy kiedykolwiek pomyślałyście o sobie, jak o księżniczkach, gdy biegłyście na złamanie karku, żeby zdążyć przed zamknięciem poczty? Albo jak tachałyście ziemniaki na ostatnie piętro wieży, bo akurat się winda zepsuła? O, albo wtedy, kiedy usłyszałyście, że jest redukcja etatów i… eee….yyyy… ale pani już dziękujemy ? No, wtedy musiało być szczególnie królewsko. A jednak, chyba większość z nas grzeszy tym samym: wiecznie czekamy na taniec. Czekamy aż nas zauważą, docenią, wydobędą z c...

Ka-boom!

Obraz
Początek tygodnia był bombowy. Dosłownie. Jakiś śmieszek przysłał wiadomość, że w samo południe zaplanował dla nas wystrzałową niespodziankę. Taką, że dosłownie rozerwie nas z radości. Aż pantofelki spadną. Przytomnie więc włożyliśmy buty przeznaczone do stania na zimnie, omotaliśmy szyje szalikami i grzecznie udaliśmy się na miejsce ewakuacji. Tak prawdę mówiąc, jakby nasz budynek miał zamienić się w efektowny grzyb, to by nas te odłamki poszatkowały na plasterki. No, ale nie jestem specem od ochrony przeciwpożarowej, BHP i innych wynalazków. Przypomniało mi to jednak moje pierwsze spotkanie z fanem efektów specjalnych. A było to tak: W zamierzchłych czasach, gdy Internet trzeba było nosić w wiadrach, mała dziewczynka wybrała się z mamą do miejsca, które lubiła najbardziej na całym świecie. Do miejsca pełnego skarbów i błogiej ciszy; miejsca, z którego wracała zawsze obładowana, jak wielbłąd w baśniach Szeherezady. Jednym słowem: wybrała się do biblioteki. Tą dziewczynką byłam ja i od...

Post społecznie zaangażowany

Obraz
Jako Polki uchodzimy za piękne kobiety. Myślicie, że to przez wysokie kości policzkowe i krągłe piersi? Przez „lico bielsze od mleka”? A może efekt wow robi „z czarną rzęsą powieka”? * Ostatnio doszłam do wniosku, że nas po prostu warunki tak hartują. Przez pół roku słońca jest jak na lekarstwo. Ergo – mniej przebarwień. Oczu się nie mruży, to i zmarszczki mimiczne mniejsze. Krioterapia, fundowana przez arktyczny wiatr i wszelkie wyroby śniegopodobne, idealnie konserwuje nam ciała i zmniejsza zużycie biologiczne. A jak powieje mocniej, to jeszcze można to pod masaż bioprądami podciągnąć. Zresztą rzeczywistość lubi nas od czasu do czasu posmagać na pobudzenie krążenia. Deszcze, dość regularne w swej częstotliwości, zapewniają doskonałe nawilżenie. Szczególnie włosów. Najlepiej świeżo po prostowaniu. Jak już jesteśmy przy deszczach, to zawsze można mieć nadzieję, że trafią się te kwaśne. Czysta oszczędność, prawda? Po co wydawać miliony monet na kwas migdałowy, skoro chemikalia płyną za ...

Oaza

Obraz
Wyobrażam sobie, jaką ulgę musi przynieść dotarcie do oazy. Latem zawsze wypatruję cienia i dziękuję człowiekowi, który wymyślił klimatyzację. Warszawska dżungla jest jednak łagodna i oswojona w porównaniu z dzikością prawdziwej pustyni. Nocne niebo nigdzie nie jest tak piękne, jak tam. Ale noc się kończy i zostaje strach poranka. To trochę odwraca perspektywę - zwykle nocą kłębią się demony. Nocą można usłyszeć siebie, zrobić bilans zysków i strat, wypunktować błędy i wszelkiego rodzaju wypaczenia. Dzień nas zagłusza tysiącem bodźców. Na pustyni jest odwrotnie: chłód nocy stoi w kontraście z upałem, piękno nieboskłonu łagodzi bezkres pustkowia. To dzień ukazuje nagość skał, bezmiar piasku, brak schronienia.  A co, jeśli pustynia ma swój początek w nas? Czasami wszystko się w życiu układa. Bywa jednak, że poszczególne elementy sypią się i nie wiadomo kiedy i w jaki sposób powstają zgliszcza. Ludzką rzeczą jest je opłakać, a później zakasać rękawy i spróbować uporządkować życie. Gor...

Niewidzialni ludzie

Obraz
Jedyne o czym mogłam myśleć w drodze do pracy to to, że potwornie bolą mnie cycki. Serio, jakbym mogła to bym je odczepiła i założyła, jak przestaną boleć. To jest jakaś masakra: jak nie piersi, to woda zatrzymuje się w organizmie, jak nie to, to brzuch zarzyna... Okres przed, po i w trakcie.  Czasem zazdroszczę tym kobietom, które nie mają żadnych dolegliwości. A przecież nikt nas nie zwalnia z obowiązków: boli czy nie boli, przekrwiony odwłok zaczyna żyć własnym życiem, ale dzieci trzeba zaprowadzić do przedszkola. Trzeba wysłać szefowi raport, poprowadzić lekcje, kupić płyn do płukania i ostać swoje w kolejce do rzeźnika. Nikt nam nie wypisuje usprawiedliwienia z powodu naszej fizjologii. A szkoda. W wielu zawodach kobiety ciągle zarabiają mniej niż mężczyźni. Mówią, że jesteśmy mniej wydajne, mamy swoje humory, chimery, hormony i cholera wie co jeszcze. Osobiście nie zauważyłam różnic intelektualnych pomiędzy płciami. Między konkretnymi ludźmi to tak, ale płeć nie miała ża...

Wino proste

Obraz
Jak to pozory mogą mylić... *** Ostatnio słucham namiętnie piosenek Kwiatu Jabłoni. To rodzeństwo: Kasia i Jacek Sienkiewicz. Dzieci Kuby, który nie dość, że jest neurologiem, to jeszcze piosenkarzem. A jak Polska długa i szeroka, ścieżkę dźwiękową Kilera znają wszyscy. Młodszy rocznik nie odstaje, naprawdę przyjemnie się słucha ich utworów. Ale najbardziej rozbroiła mnie historia nazwy. Gdyby to był siostrzany duet pomyślałabym, że to po prostu uduchowione laski. Nuta folklorystyczna od czasu do czasu i już widzę te sady obsypane kwieciem rozmaitem, pola posrebrzane żytem i komary. A tu jednak nie. Podobno nazwa wzięła się do najzwyklejszego w świecie jabola. Wino marki wino, château de la Piwnica Sąsiada, rocznik bieżący. Trzeba mieć fantazję! *** To jednak pokazuje mi, że pozłotko ma się dobrze. Coś tam wiemy, coś dopowiemy. Jakoś zbyt łatwo przychodzi nam identyfikowanie się z wyobrażeniem. Przypinane łatki nie muszą być złe, przecież tylko opisują realia. Tu mamy matkę-Polkę, ...

...a oni tego miejsca nie oddadzą za nic...

Obraz
Pierwszy sierpnia, dzień krwawy, powstał naród Warszawy, by stolicę uwolnić od zła. I zatknęli na dachy, barykady i gmachach biało-czerwonych sztandarów las... *** 1 sierpnia to w Warszawie święto. Większe nawet niż 11 listopada. W Święto Niepodległości bywa różnie, czasem człowiek boi się wyjść, żeby nie trafić na oszołomów negatywnie nastawionych do kostki brukowej. 1 sierpnia jest jednak zupełnie inny. Gdy w godzinę W zaczynają wyć syreny, kiedy całe miasto zamiera w bezruchu, mam wrażenie, że w jakiś niezwykły sposób zagina się czasoprzestrzeń i przez chwilę jesteśmy w 1944 roku. Może tak jest? Może duchy tych, którzy walczyli i tych którzy zginęli, na moment pojawiają się wśród nas? A może to krzyczą nieliczne zachowane mury, nasiąknięte euforią i rozpaczą tamtych 63 dni? Warszawa jest wielkim cmentarzem. Nie ma ulicy, która nie pamiętałaby rozlewu krwi. A jednocześnie jest semper invicta * - zawsze niezwyciężona i harda. Zrównana z ziemią, wyrosła na większą niż była kiedykol...

Pierwsza tego imienia

Obraz
Po długim tygodniu, przedłużonym o pracujący weekend, dolałam mleka do kąpieli, natarłam twarz serum z jadem żmii i odgrywałam w myślach Kleopatrę. Już nie byłam robolem przywiązanym do komputera, nie! Byłam królową Egiptu, boginią zjednoczonego kosmosu!  Bo przyznacie sami, że może Kleosia nie skończyła najlepiej, ale jednak odeszła w naprawdę wielkim stylu. I to tak wielkim, że o jej sześciu poprzedniczkach nikt nie pamięta. Zresztą nie chodzi tylko o śmierć, ale też - a może przede wszystkim - o jej życie. Bo gdy ktoś mówi "Kleopatra" ma na myśli ostatnią królową Egiptu, Kleopatrę VII z dynastii Ptolemeuszy.  *** Do legendy przechodzą ci, którzy nie boją się żyć. Reszta po pewnym czasie zanika w mgłach zapomnienia. Nawet rodzinne przekazy prędzej zapamiętają ciotkę-skandalistkę, czy wujka-obieżyświata, niż całe zastępy ludzi, którzy wiedli ciche, spokojne życie. Nie żeby to ciche i spokojne było złe - nie, właściwie jest pewnym ideałem, bo chyba nikt nigdy nie przeszedł od...

Laleczka z pudełeczka

Obraz
Laleczka jest bardzo prosta w obsłudze. Wystarczy zadzwonić, albo napisać smsa i w ciągu kilku chwil rzuci wszystko, by: popilnować kota koleżanki, odebrać ze szkoły dzieci brata, upiec ciastka na szkolny kiermasz, podjechać do ex-męża z zakupam... I tak dalej.   Nie zrozumcie mnie źle: dobrze jest pomagać innym. Byłym mężom też. To zdecydowanie lepsze niż ciągła wojna podjazdowa. Laleczka ma jednak tę właściwość, że natychmiast po wykonaniu zadania wraca na półkę. Wkłada się ją do pudełka, wstawia na pawlacz i zapomina zaprosić na kawę bez okazji. Czasem nawet w święta jest traktowana jak zło konieczne. Ktoś kogo wypada przyjąć, mimo tego, że jego obecność ani parzy, ani ziębi. Ktoś, z kim kontakt utrzymuje się jedynie w celu wykorzystania. I wcale taką laleczką nie musi być kobieta. Znam ludzi, którzy latami byli - lub nadal są - na wiecznych usługach. Robią wszystko o co bliżsi i dalsi poproszą, często kosztem siebie czy swojego wolnego czasu. A jeśli nawet kiedyś się zbuntują...

Księżniczka na kozetce

Obraz
Widziałam wczoraj faceta, który wyglądał jak Adamczyk z brodą. I teraz nie wiem: czy to był Adamczyk z brodą, bo przygotowuje się do roli wikinga? Czy nosi ją dlatego, że chce być anonimowy? A może to sobowtór, z konkretnym zarostem, który nie chce być z nim kojarzony? Lub przeciwnie, ale jest podobny tylko górną połową twarzy, więc ukrywa dół, a ludzie i tak podbijają po autograf? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi, a każde niezmiernie ważkie. A najważniejsze, czemu tak mało ludzi się szczepi? Pomijam zdrowotne przeciwskazania, bo to oczywista przeszkoda, ale reszta? Koronawirusy to nic nowego, od lat naukowcy je badają i szukają leków. Po prostu dotknął nas wysoce zaraźliwy i śmiercionośny wariant. W tym kontekście dobrze, że prace były na tak zaawansowanym poziomie. Serio, nikt nie steruje nami za pomocą mikrochipów. Nikt nam nie wlewa w żyły "Ludwika" żeby sprawdzić czy się pieni. Ale fakt, jesteśmy w jakiś sposób grupą testową. Może szczepionka, którą stworzą za 5 lat nie ...

Masz prawo zachować milczenie

Obraz
Masz prawo nie mieć zdania, nie zajmować stanowiska, nie krzyczeć w pierwszym rzędzie. Fajnie, prawda? Utarło się, że musimy ciągle walczyć, ciągle opowiadać się po którejś ze stron. Pewnie, dobrze jest wierzyć w ideały, chcieć lepszego świata, dążyć do niego. Pytanie tylko, czy każda rzecz jest tej walki warta? Nie mam zdania na tysiące tematów. Nie wiem czy lepszy jest diesel czy hybryda. Nasłuchałam się zwolenników jednej i drugiej opcji i nadal nie mam pojęcia. Nie wiem czy lepiej jest wynajmować mieszkanie, czy postarać się o kredyt na 30 lat. Wszystko ma plusy i minusy. No dobra, może nie wszystko: szparagi mają tylko plusy. I to dodatnie :p Czasem, w przypływie olśnienia, wiem co jest dobre dla mnie. Co ja bym zrobiła w konkretnej sytuacji. Rzadko zdarzają mi się chwile, kiedy nie mam wątpliwości i po prostu wiem, że jestem na właściwym kursie. Ale nie mam pojęcia co ma zrobić ktoś inny, nawet bardzo bliski.   Dziś tak sobie po prostu jestem. Siedzę w ciszy. Zdję...