Niewinni czy naiwni?

Lubię atmosferę zakładów fryzjerskich, czy gabinetów manikiurzystek. Takie babskie enklawy, w których nieznajome kobiety prowadzą z pozoru powierzchowne rozmowy, a przecież często dotykają rzeczy poważnych i trudnych. Kobiecy krąg, który tworzy się na chwilę i rozpada. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jedni idą pogadać z barmanem, inni z fryzjerką.

Ja akurat lubię zabiegi w ciszy. Myśli latają niczym samoloty bez kontaktu z wieżą i tylko czasem coś sprowadza mnie na ziemię. Tym razem było to wyrwane z kontekstu zdanie, które mnie wręcz zelektryzowało: „Ona jest po prostu za dobra”. Czy można być zbyt dobrym?

Dla mnie dobro i zło to pewnego rodzaju abstrakcyjne stałe. Są jednocześnie monolityczne i dynamiczne. Niby możemy jasno określić co jest dobre, a co złe, a jednak ciągle pozostaje dużo miejsca na kreację.

Jesteśmy pomieszani – w każdym z nas istnieje pierwiastek dobra i chwasty zła. Dobrze, że proporcje w tym koktajlu są zmienne. Myślę jednak, że to nie „dobro” i „zło” nas mylą, ale te wszystkie pojęcia, które z nimi wiążemy. Czy czarny charakter nie jest zawsze najinteligentniejszą, najbardziej zdeterminowaną postacią w filmie? Czy bajkowa księżniczka nie jest radosna, jak prosię w deszcz? Tak łatwo jest przyłożyć kulturową kalkę i przestać się zastanawiać, powtarzając jedynie oklepane frazesy.

Czy ta „zbyt dobra” nie była po prostu naiwna? Nie głupia, ale podatna na manipulację, łatwowierna do granic absurdu, chcąca żyć w bańce i pozwalająca się wykorzystywać.

Gdzie kończy się niewinność a zaczyna naiwność? Którędy przebiega granica i czy da się ją wytyczyć na sztywno? Myślę, że niewinność to nie tyle nieświadomość zła, co raczej uporczywe doszukiwanie się dobra. Takie spojrzenie bez filtra, pod powierzchnię tego, co jest widoczne na pierwszy rzut oka. Dzieci mają tę niesamowitą zdolność. Przejmują się tym, że ktoś upadł i nie zastanawiają się, czy to przypadkiem nie pijak. Pytają starych i chorych czy boją się śmierci, podczas gdy dorośli boją się wymawiać słowo na „Ś” i zaklinają rzeczywistość. Sama znam dziewczyneczkę, która na widok stojących przy drodze prostytutek przejęła się głęboko, że nikt nie chce tych pań zabrać autostopem i pewnie im zimno.

Znam też dorosłych, którzy wciąż nie zdjęli różowych okularów. Są inteligentni, mają świadomość istnienia zła i jego pochodnych, a jednak żyją tak, jakby ich w ogóle nie dotykało. Mają barierę, która nie przepuszcza rzucanych w eter złośliwych komentarzy. Nie widzą knowań i zawiązywanych koterii. Czasem dopiero w rozmowie wychodzi, że odebrali całą sytuację z dziecięcą prostotą.

Czy to już naiwność? Myślę, że nie. Oni żyją w ciut innym wymiarze, jakby przesunięci o pół stopnia. Dotykają ich niesprawiedliwości, czasem coś zawalą albo faktycznie, padną ofiarą intryg, ale otrzepują się znacznie szybciej niż inni i nie tracą wiary w dobrą stronę ludzkości. Tańczą tam, gdzie inni idą ze spuszczoną głową. Widzą dobro i sami są jego odblaskiem.

Za to naiwność kojarzy mi się ze ślepotą. Co gorsza, mam czasem wrażenie, że bardzo często jest to ślepota wyuczona. Zapewne są ludzie tak dalece łatwowierni i niedoświadczeni, że kiedy na nich plują to biorą to za deszcz. Jednak dużo częściej doskonale zdają sobie sprawę z tego co się dzieje, a jednak świadomie zamykają się w bańce ułudy. Zaklinają rzeczywistość w imię konformizmu. Wolą wierzyć w ideały niż sprawdzić jak funkcjonują w realnym świecie.

Niewinność jest nieustanną świeżością spojrzenia, podczas gdy naiwność zakłada klapki i nie pozwala na pełnoprawne funkcjonowanie w społeczeństwie.

Czy można więc być zbyt dobrym? Myślę, że nie. Cudownie jest upiększać i ulepszać świat. Ważne tylko, by robić to z głową, nie zerować się, nie gonić za mrzonkami. Z pustego i Salomon nie naleje.

Fot. Kevin Lee / Unsplash


Komentarze

  1. Znam człowieka, który jest niewinny. Dobrze się z takim człowiekiem żyje, przyjaźni. Taki człowiek ciągnie innych w dobrą stronę.

    Fajnie, że tak do tego podchodzisz, że możesz to poobserwować i masz własny punkt widzenia na taki styl życia innych ludzi.

    Co do drugiego typu człowieka, może dobrze byłoby trochę pomóc, doradzić i ukierunkować naiwną osobę. Nie przygladać się Jej naiwności. Skoro wiemy o Jej problemach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz wrażenia, że to włażenie z butami w czyjeś życie? Nie każdy traktuje naiwność jako problem. Może to być sposób na życie, świadoma ucieczka, ale też może po prostu wynikać z charakteru. Czym innym jest rozmowa, a czym innym usilne nawracanie.

      Usuń
  2. Tak to już jest, że czasem chce się zrobić coś z niczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że nie mam pojęcia co masz na myśli :P

      Usuń
  3. Jak to się mówi, są dwie strony medalu. Ludzie nie zawsze wiedzą, że postępują źle. Kierują nimi różne powody.

    Przy okazji, zapraszam również do siebie. :)
    https://patryktarachon.pl/niegrzeczne-kadry/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy źle? Nie wiem. Może tacy po prostu są? A może tak im wygodniej i są znacznie szczęśliwsi, niż gdyby mieli się brać za bary z życiem? Nie każdy ma tyle siły.

      Usuń
  4. Kurczę, bardzo ciekawe przemyślenia. Każdy z nas jest inny, wszyscy też oceniamy ludzi bez mrugnięcia okiem, nawet nie próbując zrozumieć. Osoba, która jest "za dobra" traktuje swoje zachowanie jako coś naturalnego. To że ktoś nie docenia, jest inną sprawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To naturalne, jak oddychanie. Są świetliści ludzie i tacy, którzy wysysają z innych energię. I jest cała masa tych pośrednich typów, które nie są ani dobre, ani złe, ale pomieszane. Lepiej zawsze ciągnąć w górę i nie zamykać oczu na zło.

      Usuń
  5. Według mnie ludzie czyści (bez skojarzeń religijnych, seksualnych etc.), pozbawieni złych myśli, czyniący tylko dobro prędzej czy później trafią na złego człowieka, który ich wykorzysta bądź skrzywdzi. Wychodzę z takiego założenia, bo należę do tych, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pustą. Gdzieś czytałam komentarz, że każdy dobry uczynek zostanie ukarany. Cyniczne, gorzkie, ale czy nieprawdziwe?

    Żeby nie było tak ponuro, kończę radością. Strasznie się cieszę z drobiazgu - pierwszy raz od 12 lat wybieram się na koncert! I tak mi po prostu fajnie, że pojadę, zobaczę i się pobawię :) Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zacznę od: iiiiii, zazdro! Też nie byłam na koncercie od lat! Na co idziesz?

      A teraz do rzeczy: ten tekst o ukaraniu jest najbardziej niedorzeczny na świecie :P Nie żebym go czasem nie używała ;) Da się przejść przez życie tak, żeby nawet stópek nie umoczyć w tym bagienku. Można nie widzieć zła, biedy, chorób i wszystkiego co godzi w poczucie estetyki. Tylko czy świat się przez to zmieni? Nasz może i zostanie niezadraśnięty, ale to takie podążanie ku mecie z klapkami na oczach. Czasem trzeba się utytłać. To nie znaczy, że jak człowiek dostanie kopa raz czy drugi, to potem ma siedzieć na poboczu i płakać, że się starał i nikt nie docenia. Mogą nie doceniać, mają prawo. Ważne żebyśmy działali zgodnie ze swoim sumieniem.

      To czy ktoś wykorzysta drugiego świadczy tylko o nim.

      P.S. Daj znać, jak ten koncert :)

      Usuń
    2. Nikt z moich znajomych by nie uwierzył. Sama jeszcze kilka miesięcy temu bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mi powiedział, że pójdę na Tymka :D Na koncert chłopaka, który wypuścił "Język ciała" i inne klubówki, a tak w ogóle to zaczął od rapu. A dziś... Dziś mam nadzieję, że usłyszę na żywo "Jeden uśmiech twój", "Marzę" albo "80'".

      Co do tych "motylków" frunących przez życie i zatrzymujących się wyłącznie na kwiatuszkach, bez pobrudzenia nóżek, zastanawiałam się kiedyś, czy to charakter, czy świadoma ślepota. Nie znam odpowiedzi na to pytanie :/

      PS. Będzie dopiero 20.05, jeszcze trochę czasu. Ale dam dam :)

      Usuń
    3. Dobra, jestem oficjalnie żywą skamieliną: musiałam googlać Tymka, bo w swej naiwności założyłam, że spoufalasz się z Tymonem Tymańskim :P

      Usuń
  6. Lubię tok twoich przemyśleń i trudno się z nimi nie zgodzić, choć dla mnie naiwność to często tez po prostu wiara w dobro innych ludzi, nie jest winą naiwnego, że nie podchodzi podejrzliwie do każdego...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie chodziło mi o zaszczepianie podejrzeń :) Myślę tylko, że niewinność wypływa z wnętrza, a naiwność bywa mechanizmem który pozwala zachować taki status quo i nie dopuszcza do konfrontacji (a czasem to właśnie ona jest potrzebna)

      Usuń
  7. Myślę że chyba coś w tym jest że jeden idzie do barmana inny do fryzjerki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze inny do psychologa, albo po prostu na kawę do siostry ;)

      Usuń
  8. Zgadzam się z tym, że w każdym z nas istnieje pierwiastek dobra i zła.
    Coś w tym jest, że naiwność często wiąże się z uporczywym doszukiwaniem się dobra u innych ludzi. Tutaj pozwolę sobie zacytować pewien cytat zaczerpnięty z internetu. " Człowiek uczciwy o dobrym sercu jest naiwny, bo zakłada, że inni też są uczciwi. Widzi w innych to co ma w sobie, a niestety tak nie jest". Nie bez powodu chyba się mówi, że osoby, które mają dobre serca to cierpią najbardziej :/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie zgadzam się z tym, że dobrzy ludzie cierpią najbardziej - cierpią tak samo, jak wszyscy inni. Co więcej, myślę, że przez tę wiarę w dobro łatwiej im wrócić do równowagi. Każdy z nas mierzy swoją miarką: cynik zakłada, że reszta też jest cyniczna, chciwy, że inni też są chciwi itd.

      Usuń
  9. a ostatnio o Tobie myślałam i nawet chciałam coś napisać lub się nagrać na messengera, ale ludzie się zwlalili na chate i jakoś tak zapomniałam. Chciałam chociaż napisać że żyję :D Także piszę dziś. Post czytałam, ale nie wiem jak się do niego odnieść. Za mądrze piszesz jak na moje niskie standardy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam co taka cisza w eterze :P Dobrze, że jesteś :) Heh, weź, bo jeszcze się zarumienię. Takie rozkminy od czasu do czasu mi się zdarzają, ale to nie lektura, żebym miała robić niezapowiedziane odpytywanie (albo, nie daj Boże, klasówkę :P)

      Usuń
    2. Bywa lepiej bywa gorzej... :) w sumie może coś zaraz do Cię nagram :D bo wersja "słowna" wychodzi mi szybciej niż pisana :D

      Usuń
  10. Witam serdecznie ♡
    Nie przepadam za klimatem salonów fryzjerskich. Dobrze czuję się w towarzystwie znajomych, przyjaciół jednak to proste pytanie "co tam u pani?" z ust nieznajomej mi osoby wprawia mnie trochę w zakłopotanie, mimo że nie mam problemów z nawiązywaniem znajomości. Jak to wytłumaczyć? Jest wiele rzeczy i spraw niby oczywistych, a jednak mam problem by ubrać w słowa co myślę.
    Dziecięce patrzenie na świat jest piękne... pamiętam jak myślałam, że świat to taka wielka bańka zrobiona z dobrych rzeczy, wszyscy są dla siebie mili itd. boleśnie zderzyłam się z rzeczywistością w szkole średniej i w pracy. Prędzej czy później musiało to nadejść ale moja długa wiara w różowy świat sprawiła, że rzeczywistość bardzo mnie przygniotła.
    W każdym z nas jest trochę dobra trochę zła. Kontrasty, przeciwieństwa. To tak jak yin i yang - dwa osobne, różne byty które uzupełniają się i tworzą równowagę. Czy to od nas zależy która szalka się przechyli? Od nas czy może od otoczenia w którym żyjemy, od siły charakteru, od zrządzenia losu.
    Bardzo lubię takie przemyślenia, takie, które zmuszają mnie do zastanowienia się przez chwilę "co ja o tym sądzę".
    Muszę się poskarżyć. Pisałam komentarz do poprzedniego wpisu i teraz widzę, że się nie dodał :( Jest mi tak przykro, bo napisałam się i wygląda na to, ze blogger znów zrobił mnie w balona, mówiąc łagodnie. Zauważyłam, ze nie tylko ja mam z tym problem. Teraz wszystkie komentarze, zanim dodam, będę kopiować.
    Blogger, ty stary rowerze, weź że się napraw.
    Przepraszam, zboczyłam trochę z tematu. Fantastyczny post Kochana!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wcale nie uważam, że trzeba wywlekać duszę przy okazji nakładania farby, ale w sumie fascynuje mnie to, że nieznane sobie kobiety zaczynają nagle rozmawiać. I często jest to rozmowa dotykająca jakichś głębszych warstw.
      Ogromnie mi przykro, że zderzenie z innym światem było dla ciebie takie bolesne - chyba zawsze jest, niezależnie od wieku. Czy lepiej jest dzieci hartować od maleńkiego czy też zapewniać im sielskie dzieciństwo najdłużej jak się da? Nie wiem, chyba najlepszy jest złoty środek. Prędzej czy później każdy się pobrudzi. Ważne, żeby umiał się otrzepać.
      I tak, Blogger, stary rowerze! Co to za jakieś niedodawanie komentarzy? Protestuję! :*

      Usuń
  11. Hm to ja się zbytnio wypowiedzieć nie mogę, ponieważ nie chodzę do fryzjera od x lat. To co naodwalali z moimi włosami to brak słów.
    Myślę podobnie do ciebie, nikt nie jest dobry ani zły. Te cechy się w nas wachają na różnych poziomach. I dobrze bo to oznacza, że możemy nad nimi pracować :D
    Pozdrawiam!
    Mój blog: Wildfiret

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo-klucz: pracować. A ile ludzi stwierdza radośnie, że "jestem jaki/jaka jestem i możecie mi skoczyć"... To dopiero słabe :/

      Usuń
  12. Bardzo ciekawe przemyślenia. Myślę, że ciężko jest być "za dobrym". Bo poza dobrocią, ma się w sobie też zło. Nikt z nas nie jest idealny, każdy ma wady i zalety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy w ogóle da się być "zbyt dobrym". Tak jak mówisz - jest w nas i ziarno zła, więc to i tak praca dożywotnia, ale nawet gdyby się znalazł na śiwecie człowiek kryształowo czysty, to czy istnieje granica dobroci? Czy można powiedzieć: "Stop, już wystarczy"? A jeśli tak, to czy świadczy to o dobroci, czy o naszym braku pojemności? (Taaak, wiem, zaczynam odpływać w niebezpieczne rejony :P)

      Usuń
  13. Jak zawsze ciekawe przemyślenia, podoba mi się szczególnie ten dynamiczny monolit!
    Chyba nie mam w swoim otoczeniu ludzi, do których mogłabym jakoś odnieść kategorie, o których piszesz. Ale zastanawiałam się nad sobą, ale doszłam tylko do wniosku, że jestem głównie paranoiczką ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sending hugs! Niby dobrze być wrażliwym, ale czasem można się w tym labiryncie ciutkę pogubić...

      Usuń
  14. Chodzę do salonu fryzjerskiego dwa razy do roku i zawsze ta, paplanina nieznanych mi pań, nieco mnie przeraża. Dzik ze mnie pierwszorzędny 🐗!!! Tak... poddawanie się zabiegowi przy odgłosie suszarki, jest najprzyjemniejszym momentem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pochwalę ci się, że byłam ostatnio na masażu w czasie którego padło tylko "Dzień dobry", "Proszę się przekręcić" i "Do widzenia". Istna BAJKA <3

      Usuń
  15. Bycie za dobrym może być w takim sensie, że zapomina się o sobie i tylko myśli o innych. Ale do zdrowego egoizmu trzeba dojrzeć. Ale ja z tych dorosłych w różowych okularach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzimy na jednej grzędzie ;) I dobrze - oby nam się te szkła nigdy nie zabrudziły :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty