Posty

Ludzie bezdomni

Obraz
Zima to ciężka pora roku. Chłód przenika kości, wdziera się do gardła. Ludzie, zakutani w grube kurtki i płaszcze, przemykają szybko, by jak najkrócej wystawiać się na działanie mrozu. Gdy opada grudniowa euforia związana z pierwszym śniegiem, iluminacją miast i oczekiwaniem na Boże Narodzenie zderzamy się z ciemnością i chłodem pierwszych tygodni roku. Niby już każdy dzień jest odrobinę dłuższy, a jednocześnie jest tak daleko do wiosny. Nie widać jeszcze przebiśniegów, nie przyleciały dzikie gęsi. Widać za to ludzi bezdomnych. *** Ostatnio przeżyłam kilka sytuacji, które mocno mnie dotknęły. Przeżyłam to zresztą za duże słowo – one gdzieś zahaczyły o moją świadomość, a jednocześnie wbiły się w mózg i domagają się uwagi. Tak jak ludzie bezdomni – oni też nie są nachalni ze swoją obecnością. Gdy idę do pracy bardzo wcześnie, widzę ich śpiących na ławkach, w progu teatru, pod ścianą w przejściu metra. Wystarczy jednak, że idę do pracy pół godziny, czy godzinę później – już nie ...

Świąteczna magia

Obraz
Fajnie być elfem. Serio! Wszyscy wiedzą, że to właśnie one tworzą magię Bożego Narodzenia. Zapalają lampki na choince, wyczarowują pierogi, ogarniają listę prezentów. Niektóre nawet targają z bazaru jodły i świerki, które później zamieniają w choinki. Cudownie być dzieckiem, które chłonie cały ten magiczny czas i czeka na Mikołaja, ale równie pięknie jest być dorosłym, który zaczarowuje rzeczywistość. Czasem narzekamy, że już nie jest tak cudownie jak kiedyś, ale ten dziecięcy filtr możemy zamienić na coś o wiele piękniejszego. Może codzienność nie błyszczy, bo nasz brokat trochę wyblakł? Może najpierw trzeba rozpalić swoje serce, by później rozświetlać inne światy? *** Za kilka dni będę świętować narodziny Chrystusa. Boga, który wszedł w codzienność. I tak jak codziennie modlę się o chleb powszedni, tak zaczęłam się zastanawiać czym karmię się na co dzień.  To prawda, że każdy nas żyje we własnej bańce. Filtrujemy świat przez pryzmat własnych wyobrażeń i osądów. Widzisz zło i ono...

Idealna randka

Obraz
X fruwa ostatnio na różowym obłoku szczęśliwości, tak słodkim, że postronnych bolą zęby. To znaczy mnie bolą od zgrzytania z zazdrości, bo miłość miłością, ale żeby zaraz tak ostentacyjnie, z łapaniem na ręce i okręcaniem w powietrzu? Z wiecheciami kwiatów? Z trzymaniem za łapkę na spacerze, w kinie i w kościele? No kurczę, ja też chcę!  Chyba nigdy nie wyleczę się z romantyzmu. Łaknę opowieści o miłości, jak kania dżdżu. Uwielbiam historie początku znajomości, kiedy każde muśnięcie dłoni i drgnienie serce rezonowało godzinami. Mogę godzinami słuchać o zaręczynach i ślubach, na których zawsze płaczę ze wzruszenia. I kocham wzmianki ludzi w długoletnich związkach, którzy rozczulają się nad tym co ostatnio zrobili mąż/chłopak/żona/dziewczyna. Bo ich uczucie jest już dojrzałe, sprawdzone, takie uklepane, a jednak... u nich spontaniczny taniec w kuchni czy herbata w ładnej filiżance, zrobiona tak po prostu bez pytania, urasta do rangi Pomnika Miłości. Ostatnio rozmawiałam ze znajomymi ...

Pochwała lenistwa

Obraz
Dziś będzie o lenistwie. A raczej o tym czy w ogóle potrafimy odpoczywać. Zróbcie szybki rachunek sumienia: kiedy tak naprawdę było wam błogo?  Po moich intensywnych wojażach, które ze wschodu rzuciły mnie na południowy zachód, a zaraz potem na północ, po dziesiątkach nadgodzin, hektolitrach kawy i permanentnym przyspawaniu do laptopa nadszedł czas na urlop. W listopadzie. A gdzie można się dogrzać w Polsce o tej porze roku? Tylko w spa. Wbrew pozorom nie jest to aż tak droga przyjemność - jest wiele pakietów promocyjnych, a nawet pobyt bez dodatkowych zabiegów potrafi zrelaksować. Naprawdę trzeba się sprężać żeby skorzystać ze wszystkich saun, biczy wodnych, bąbelków w jacuzzi i smukłym kieliszku.  Ja wybrałam się na babski wypad połączony ze świętowaniem urodzin przyjaciółki. Jak trzy muszkieterki nacierałyśmy się olejkami, nakładałyśmy maseczki na twarze i odżywki na włosy. Smarowanie tyłka miodem po prostu. Obiektywnie było miło, nawet bardzo - dużo śmiechu, pogaduchy, mię...

Bezdzietne lambadziary kontrakują

Obraz
Bezdzietne lambadziary są wśród nas! I to jeszcze te najgorszego sortu, te które nie chcą mieć dzieci. Wiem, bo jestem jedną z nich. Dzieci lubię z daleka i w niewielkich ilościach, zwłaszcza te zupełnie małe, z którymi nie da się jeszcze pogadać. Gaworzenie jakoś mnie nie rozczula, łyse główki też nie. Przynajmniej nie hurtem, bo dzieci znajomych nawet mnie ciekawią - te ich mikrołapki są urocze, lubię kupować im śmieszne śpioszki, bawią mnie filmiki z ich pierwszymi próbami jedzenia (zwłaszcza cytryny :p). Im są starsze tym łatwiej jest mi się angażować w ich problemy i radości. Jak tak myślę to naprawdę fajna ze mnie ciocia. Tylko... cieszę się, że jestem jedynie z doskoku. Pójdę na lody, pogadam o bajkach, odpowiem na trudne pytania. A jednocześnie nie muszę martwić się o miejsce w żłobku, zbieranie kasztanów na technikę, kinderbale z odpowiednią oprawą. Podoba mi się wolność i jeżdżenie na wakacje niezależnie od szkolnego kalendarza.  Nigdy nie chciałam mieć dzieci i do tej po...

Oktawia, która nie jest Skodą

Obraz
Oktawia nie była Skodą, ale bywały dni kiedy tak się czuła: jak zjechane auto. Niby przebieg nie był jeszcze duży, a karoseria miała dopiero kilka delikatnych rys, ale czasem miała wrażenie, że życie przeczołgało ją po różnych wertepach. Najgorsze były te drogi, którymi wcale nie chciała jechać, ale GPS lepiej wiedzących ktosiów uparcie ją na nie kierował. Jeszcze w liceum były naciski rodziny, by poszła na prawo, bo prawnikom nigdy pracy nie zabraknie. To nic, że już po pierwszym roku wiedziała, że to nie jej bajka. Co z tego, że poszczególne kazusy były ciekawe, gdy na samą myśl o spędzeniu życia z kodeksem pod pachą dostawała gęsiej skórki? Ale mama chciała mieć prawniczkę w rodzinie... I tata, i babcia. A Oktawii tak naprawdę podobał się handel.  Tak, skończyła wydział prawa i nie, wcale nie pracuje w zawodzie. Szkoda trochę tych straconych nocy, kiedy zakuwała do kolokwiów i egzaminów. Wkuwanie kodeksów szło opornie, gdy tymczasem wszystkie ciekawostki dotyczące praw rynku, ma...

Bajka na dobranoc

Obraz
Uwielbiałam bajki na dobranoc. To jedne z najmilszych chwil mojego dzieciństwa, kiedy wtulałam się w w rodziców czy dziadków i z zapałem oglądałam obrazki. A oni czytali o królewnach, piratach, gadających zwierzątkach.  Dziś też opowiem Wam kilka historii. Zobaczymy, która spodoba się Wam najbardziej. O podróży z przygodami Dawno, dawno temu, może nawet 3 czy 4 tygodnie wstecz, Imperator postanowił odwiedzić swe włości na dalekich rubieżach. Wraz z nim ruszył dwór i wielu możnych. Najważniejsza wśród nich była generał Gurges Ater, Pani nad Kalendarzem. Nie mniej ważny był Pictor, mody chłopak, który biegle władał tym, co do świata przemawia: obrazem. Imperator szedł, sypiąc dukatami, a im dalej był od stolicy, tym więcej ludzi chciało go ugościć. Niósł więc dobre słowo i kaganek oświaty, ale zasoby ludzkie się kurczyły. Przecież generał rollupów dźwigać nie będzie. Odrobinę szacunku, dobrze? I tu zaczyna się właściwa historia, w której głównymi bohaterami są Modica, tajna agent...