Miłość ze smartfona: Arwena w XXI wieku

Tinderella story, nanana nanana nanana, stooooryyyy... Tak by to leciało, gdyby posty miały własną ścieżkę dźwiękową :) A ten i kilka następnych będzie o miłości i wyrobach miłościopodobnych. *** Jedna z moich koleżanek poznała chłopaka przy kasie w Biedronce, druga - w karetce pogotowia, a trzecia na rynku, kiedy robiła awanturę na cztery fajerki i trzy stragany. Niesamowite, co? Tak oldschoolowo, z powiewem feromonów, a nie przesz szybkę. Gdybym tych gości nie widziała, to bym nie uwierzyła. W 2019 można było się jeszcze łudzić, że będzie zabawa, będzie się działo i złapiemy się gdzieś na Poznańskiej. Aż przyszedł 2020 i czasy pandemiczne przeniosły nas do Internetu już na całego. Przez miesiąc czy dwa można było ponapawać się luksusem pracy w dresach, obejrzeć zaległe seriale i zacząć ćwiczyć jogę, ale później zaczął doskwierać bol istnienia i widmo samotnej śmierci. Wtedy największe nawet sceptyczki i przeciwniczki portali randkowych zaczęły rozważać założenie konta. Dz...